Transcription
Tak sobie słuchałem tych waszych wspomnień, twoich i Graco. Miałeś wtedy inny głos zupełnie, tak jak ja kiedyś. Też jak byłem mały, to też właśnie jak czytałem, to dukałem, ale niestety nie zostałem nagrany. I szczerze powiedziawszy trochę żałuję, bo z chęcią bym sobie tego odsłuchał, bo to mogłoby być ciekawe. Też miałem dużo nagrań takich wspomnieniowych z pewną osobą, która była mi bliska, niestety już jej nie ma. ... Podejrzewam, że na Klango, na forum głosowym, gdyby działało to ustrojstwo, to można byłoby głos tej osoby jeszcze wyhaczyć gdzieś. No ale niestety nie działa, więc nie można tego, że tak powiem, wyhaczyć. Szkoda. ... Jeszcze pewnie jakby można było pobrać wszystkie wiadomości prywatne. ... ... ... ... ... ... ... ... z tą osobą, ale niestety na starym komputerze, a stary komputer... No, z mojej winy, no, po prostu nie... Pomyślałem troszkę na początku i no i... Oddałem go do utylizacji i niestety... To, co miało przepaść, to przepadło. No, trochę szkoda, no, ale cóż... Na to się już nic niestety nie poradzi, no. Co jeszcze? Na kasety... W sumie generalnie to kiedyś miałem taką fajną, ciekawą wpadkę, a tak jeszcze miałem z 8-9 lat. Pamiętam, że rodzice mi kupowali też bardzo dużo oryginalnych kaset. Ja i tak potrafiłem na nie nagrywać, bo trzeba było tam tylko z tyłu kasety taśmę zakleić, z dwóch stron można było nagrywać, albo nawet kawałek pusteczki włożyć. W każdym bądź razie była taka wpadka ciekawa dosyć i wtedy się połapałem, że można niezły numer wywijać. To znaczy można nagrywać jakby dwa pogłosy na jednej kasecie. Tylko, że na początku, kiedy się kapłem, to niestety musiałem kupić czystą kasetę, żeby na niej nic nie było nagrane, bo wtedy pierwszy raz to się muzyka oryginalna nachodziła i to tak to znaczy oryginalna muzyka z kasety, która była, się nachodziła na to, ale już tłumaczę o co chodzi. Mianowicie sytuacja była tego typu, że yyyy miałem magnetofon i niestety, ale jak jest głowica wyleciała mi taka kostka. Ona chyba była odpowiedzialna właśnie za nagrywanie. Tak coś mi się widzi. I sytuacja była dosyć ciekawa w sumie generalnie, bo odkryłem wtedy, że gdy nagrywaliśmy się na kasetę, a już coś tam nagrywane było, no to nagrywało się to co my robimy, ale nie kasowało jakby poprzedniego nagrania. I w ten sposób udawało mi się nagrywać jedno na drugie i to tak śmiesznie wyszło, jakby w magnetofonie było dwóch, trzech, nawet czasem czterech identycznych mnie. Jeśli wiecie o co chodzi. Teraz to już można programem to zrobić, wiadomo są inne technologie i inne możliwości, no ale kiedyś jak ja to odkryłem to naprawdę muszę powiedzieć, że byłem lekko zdumiony i zafascynowany tym odkryciem. Więc potem ktoś mi to zrobił, ale był taki pewien okres czasu, że specjalnie to wyrywałem tylko po to, żeby mieć ten pogłos, bo on mnie strasznie rajcował. Ten pogłos mnie strasznie rajcował i to było coś, co mi to po prostu nie dawało spokoju, musiałem to mieć. No i tyle. Co tu jeszcze mogę powiedzieć, no tak jak już wspomniałem, różne nagrania się robiło, no niestety tych nagrań nie ma, ale mam fragment jednego nagrania, ale to jest dosłownie mały fragment, no ile to może trwać. Z paręnaście sekund do dwudziestu sekund może to trwać, mniej więcej coś w tym stylu. Ja to jak znajdę dzisiaj za jakąś godzinkę, to tutaj wrzucę. Bo jak byłem mały, to miałem strasznie strasznie piskliwy głos miałem. To trzeba przyznać. On był strasznie piskliwy. I tutaj nie ma co ukrywać. Był bardzo taki straszny. Zresztą przekonacie się jak to wrzucę, to będzie fragment, tylko muszę to znaleźć, bo to rzecz się działa jak kiedyś występowałem na karaoke, nie wiem ile miałem, ja nawet już nie pamiętam, w którym to mogło być roku, czy to było w dwa tysiące piątym roku, czy to było w dwa tysiące szóstym roku. W każdy bądź razie nagrywałem, znaczy ktoś mnie nagrał jak śpiewałem i to dosłownie ile? Z pięć, dziesięć, piętnaście sekund to jest max. Więc jak ja to znajdę zaraz to wam tutaj to wrzucę. Tylko, że jakość tego będzie dosyć taka szczerze powiedziawszy nie za ciekawa. Ponieważ to było nagrywane to znaczy były zdjęcia jakimś aparatem cyfrowym robione i tam chyba jeśli się nie mylę właśnie była opcja żeby to nagrać, więc ja zaraz postaram się to pokazać jak to znajdę, bo ja to gdzieś na dysku mam. No i zobaczycie sami. Mój głos no był dosyć bardzo taki tragiczny. No to raczej tyle.