PSE Forum mieszane

smaki z dziecinstwa.

Założony przez optymistka 191 wpisów ostatni wpis 4 lata temu Strona 1 z 10

#1

Transkrypcja

Witam, tu chciałabym porozmawiać z wami o smakach dzieciństwa, czyli na przykład słodycze, jakie lubiliście, czy potrawy, ogólnie co, ale takie nieprzeciętne, tylko takie, które wam naprawdę zapadły głęboko smakiem w pamięć.

#2

Transkrypcja

Zacznę od siebie. A więc, ja pamiętam bardzo dobrze smak takich oranżadek w proszku, ale nie takich, które się rozpuszczało w wodzie i się piło, tylko takich, ja to nazywam oranżadki, ale tak naprawdę nie wiem jak to się nazywało. Bo te oranżadki miały w sobie taki poroszek, że to strzelało w buzi, ale to była frajda. Teraz szukałam to gdzieś i niestety nie znalazłam w sklepach tego. Poszukam jeszcze w internecie, bo może znajdę, ale to jedna z tych rzeczy. Druga to cukierki bodajże z Welters oryginala, ale nie wspomniałam. Jestem pewna, śmietankowo-truskawkowe i one były w kształcie landrynek, po prostu revela. No takie pyszne, w internecie je chyba znalazłam, ale jakoś jeszcze nie zamawiałam, ale chyba się skuszę. No to tyle z mojej strony i czekam na Was. Póki co, jak mi się coś przypomni, jeszcze to dam znać.

#3

Transkrypcja

Fajnie, że taki wątek utworzyłaś, więc ja się tutaj wypowiem w następujący sposób, jeżeli chodzi o smaki z dzieciństwa, no to jak byłem mniejszy, tak miałem 6-7 lat, to bardzo lubiłem na przykład gumy żuć, nie wiem, to by tylko na przykład mamby, nie wiem do czego, ale bardzo je lubiłem. Następnie bardzo lubiłem cukierki miętowe jeść, swego czasu zawsze pamiętam jak byłem u mojej chrzestnej, to zawsze musiałam mieć pełną paczkę cukierków miętowych, no bo ja nie odpuszczałem, musiało to być. Już wtedy praktycznie uwielbiałem czekolady, no i co tu jeszcze takiego było? No w sumie generalnie... Jeżeli chodzi o taką rzecz, która mi zapadła w pamięć z dzieciństwa, której już nie mogę nigdzie nabyć niestety, to jest pasztet z dzika, uwielbiałem to jeść, bardzo uwielbiałem, no ale niestety już potem tego nie można było nabyć, no i był problem z tym właśnie, tak to wszystko wyglądało. Czy coś jeszcze? Tak, chrupki, chrupki toffi uwielbiałem, których też już de facto nie można nabyć, no i chyba jak na razie tyle mi się tylko nasuwa, jak coś mi się jeszcze przypomni, to się w tym wątku wypowiem.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#4

Transkrypcja

O właśnie, oranżatki, też je pamiętam, one tak fajnie strzelały w buzi, no. Tak, to prawda. To akurat prawda, też takie coś właśnie próbowałem i to tak fajnie strzelało. Ale wiesz, przecież jak tak teraz o tym mówiłaś wszystkim i o tym, że w internecie można czegoś pożyczyć, no to faktycznie można byłoby powęszyć w internecie, może coś by się jeszcze znalazło takiego, co w sklepie jest już trudne do nabicia, a oczywiście jeszcze jest zdatne do spożycia. No, zawsze to było coś. Tak. Tak.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#5

Transkrypcja

Witajcie moi drodzy Fajnie, że ten wątek powstał, bo można sobie przypomnieć jakie miało się ulubione potrawy i słodycze z czasów dzieciństwa Moimi ulubionymi cukierkami w dzieciństwie to były eklerki, których już nie ma Pamiętam, że wykradałam babci po prostu z segmentu Drugą rzeczą to nie były cukierki, ale to była ryba, to był węgorz i go lubiłam Kolejną rzeczą to były takie owocowe cukierki pakowane w takim pudełku I w środku były takie jakby, nie wiem, guma czy coś takiego Czy żelek, nie pamiętam I pamiętam, jeszcze do dzisiaj można je spotkać To są pastylki miętowe Uwielbiałam je bardzo, ale nie takie mniejsze O te większe mi chodzi, że lubiłam kiedyś To tyle ode mnie, dziękuję

<3 :* <3

#6

Transkrypcja

Eklarki również lubiłem, ale pastylki miętowe, coś mi to mówi. Gdzieś coś mi świta.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#7

Transkrypcja

Jeszcze tak mi się przypomniało, że w dzieciństwie bardzo lubiłam irysy i takie cukierki toffi, które można jeszcze spotkać, czekoladowe takie.

<3 :* <3

#8

Transkrypcja

O tych cukierkach to szczerze powiedziawszy nie słyszałem, ale jak będę miał okazję to na 100% je spróbuję, gdyż ciekawi mnie ich smak.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#9

Transkrypcja

Irisy to są takie cukierki z makiem i one są najczęściej kwadratowe i są pakowane w takim papierku jak mamba, w sensie troszkę jak mamba.

<3 :* <3

#10

Transkrypcja

O nie, zamakiem to ja średnim przepadam, może być, ale nie jakoś doskonalenie.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#11

Transkrypcja

Pamiętam eklerki, ile się na tym plomb połamało w zębach. To były czasy. Tak, tak, też lubiłam. Ale to było w nich fajne, że to nadzienie było takie, takie, no, ciągnące się i smakowały faktycznie dobrze. Teraz nie zjadłabym cukierków z Toffi, ani z innymi takimi ciągnącymi się nadzieniami, ale kocham dzieckiem to. To była dosłownie poezja, że tak powiem, dla podniebienia. Co do irysów, nie lubiłam ich, bo ja maku nie lubię, ale to tak, że tak powiem odbiegłam troszkę od tego, co lubimy, tak? Natomiast to nie były moje akurat udane cukiereczki.

#12

Transkrypcja

A ja poluję na chrupki tofu i szczerze powiedziawszy nie wiem czy kiedykolwiek jeszcze je upoluję, a szkoda bo naprawdę uwielbiałem te chrupki je z dzieciństwa.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#13

Transkrypcja

Chrupki toffi chyba widziałam, kiedyś mi się natknęły. Flipsy, to są kukurydziane, ale z dodatkiem toffi. Były chyba, powiem Ci Łukaszu, w Dino, w markecie. Jeszcze jak będę tam gdzieś w pobliżu kiedyś, to dam Ci znacie coś tutaj na forum. Dzięki.

#14

Transkrypcja

Dzięki za informację, jak będziesz widziała to daj znać, bo ja tutaj nie mogę tego nigdzie znaleźć, a nie ukrywam, żeby się to zjadło, bo wspominało by się smaki śniadania.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#15

Transkrypcja

Tak jeszcze a propos słodyczy z dzieciństwa, to mi się przypomniały jeszcze takie krówki ciągutki, nie wiem czy ktoś pamięta. Były takie blokowane jak batonik, czyli jak guma taka rozpuszczalna. I to się fajnie otwierało i to się ciągnęło super, ja to uwielbiałam. Po prostu to było mmm, pychota. Albo takie pasty do dzisiaj są kakaowe czy śmietankowe, one były w takiej tubce i to się wyciskało i to było chyba takie mleko, nie pamiętam, ale w każdym razie to było dobre.

<3 :* <3

#16

Transkrypcja

Akurat za takimi rzeczami typu kurówki nie przepadam. Zawsze na to mówiłem kurówki mordokrajki. Nie lubię czegoś takiego.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#17

Transkrypcja

Jeśli chodzi o mnie, no to ja jak z dzieciństwa pamiętam, to właśnie krówki mi też dobrze smakowały. Przez jakiś czas, ale teraz te krówki to nie jest to samo co kiedyś. A teraz a propos jeszcze tak mówiąc, nawiązując do smaków dzieciństwa, no to pamiętam też takie, zaraz sobie przypomnę. Pamiętam sobie właśnie też jeszcze takie gumy, takie rozpuszczalne. Tak. Nie mamba, bo mamba jest, ale chuba buba coś takiego się nazywało. Kiedyś miałem jakoś na to ochotę i kupiłem kiedyś, tak żeby sprawdzić jak to smakuje i tak dalej. Ale po jakimś czasie jakoś nie kupowałem tego już potem, bo po co. No. To tyle z mojej strony. Jeśli chodzi o to, no pozdrawiam.

Muzyka rap jest mądra i pouczająca i trzeba skupić się na przekazie.??

#18

Transkrypcja

a propos smaków z dzieciństwa nie wiem czy można coś takiego dostać ale też było coś takie taki przysmak warszawski no to była właśnie jakaś taka czekolada z jakimś tam kokosem, sezamem no to było dobre tylko nie wiem czy można jeszcze to dostać czy nie ale wiem, że kiedyś ten przysmak warszawski można było dostać nie wiem czy gdzieś można to dostać kiedyś tam się rozejrzę za tym ale nie widuję już tego teraz tak jak wcześniej

Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

#19

Transkrypcja

Znaczy, jeżeli chodzi o te krówki, bo ja mówię na nie krówki mordokrajki, to jak byłem mniejszy, to jakoś tam za nimi przepadałem, ale no niestety teraz to po prostu, nie wiem, nie podchodzą mi.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#20

Transkrypcja

Ja te krówki mordoklejki lubię, tak samo kiedyś kupiłem w makro krówki, ale nie mordoklejki, tylko zwykłe, bo są mordoklejki i są zwykłe. Ale czego nie lubię? Cukierków anyszkowych. O nie, tego to nie zjem, nie lubię tego.

Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)