Grzegorz, to teraz odpowiedz sobie na pytanie dlaczego przeciętny Kowalski nie utrzyma związku/ małżeństwa i prędzej czy później się rospadnie. Co do pożądku, nie oczekuję, by codziennie latała z mopem i myła podłogę, nawet by mnie to drażniło, ale też nie przetrawię pod łóżkiem po rozrzucanych: majtek, skarpetek, czy o zgrozo chusteczek, czy podpasek. kiedyś byłem w takim związku i pomimo usilnych próźb nic to nie dawało.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Zuzler, nie, nie zgadzam się, że nagle ktoś, kto nie utrzymuje porządku zacznie się starać dla mnie to zmienić tak od razu. Każdy z nas ma jakieś swoje poczucie estetyki i dla mnie, jak nie będę z dziewczyną, bo nie utrzymuje porzadku to nie jest egoizm, tylko rozsądek. Ty masz może bardziej wywalone w te kwestie, to dla ciebie jest to egoizm, bo nie zrozumiesz, że dla kogoś innego może to być na tyle ważna kwestia, że tego nie przeskoczy, nie będzie w stanie tolerować u swojego partnera/partnerki. To raczej ty myślisz albo egoistycznie, albo życzeniowo, że jak ludzie się kochają, to nagle wszystko jest do przeskoczenia.
No i liczy się też zakres tej naszej tolerancji. Dla mnie powiedzmy, lekki pierdzielnik to nic, taki trochę większy to prawie nic, a taki totalny burdel może mi przeszkadzać trochę, a taki totalny syf mnie już by bardzo drażnił, no i gdyby moja partnerka miała ten ostatni etap, t sory, ale jak by się nie udało nam tego przepracować, to nie mógł bym z nią być. Znowu, osoba skrajnie pedantyczna może nie akceptowała by nawet drobnego odchylenia od normy, więc całkim logiczne, że nie mogła by taka osoba być z bałaganiarą, bo zbyt duża przepaść tego, co dla kogo jest ok. Zdecydowanie nie jest to egoizm, a jeżeli nawet, to każdy z nas jest egoistą, bo wybiera to, co mu pasuje jednakowosz. A na pewno nie jest to debilizm
A widzisz Papierku, jeśli dodajesz, że mimo usilnych próśb względnie wysiłków i starań sytuacja się nie zmienia, to masz teraz dwie opcje: albo rzeczywiście sprawa wygląda źle, albo nie przekonywałeś językiem zrozumiałym dla tej osoby.
O Boże, wchodzimy na jakieś dziwne poziomy rozumowania. Sprawa jest prosta, jeśli ktoś ma zbyt mało zalet i nie przykrywają one wad, to nie jest to osoba dla mnie i w drugą stronę też to działa. Jeśli dla kogoś mam zbyt dużo wad w stosunku do zalet, to pewnie ma na mnie wywalone w bardzo bliskiej relacji. Można wszystko zmieniać, można być z każdym, nawet jak się różnisz bardzo mocno. Trudno też jakoś dobrze sięz kimś dogadywać, jak w podstawowych rzeczach sięróżnicie typu tenporządek, czy robienie wszystkiego w nocy. i tak, można zmieniać swoje nawyki, ale to na ile jesteś kimś zajarany czy zajarana, to też właśnie te nawyki.
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
I dlatego się skończyło. -- (balteam): O Boże, wchodzimy na jakieś dziwne poziomy rozumowania. Sprawa jest prosta, jeśli ktoś ma zbyt mało zalet i nie przykrywają one wad, to nie jest to osoba dla mnie i w drugą stronę też to działa. Jeśli dla kogoś mam zbyt dużo wad w stosunku do zalet, to pewnie ma na mnie wywalone w bardzo bliskiej relacji. Można wszystko zmieniać, można być z każdym, nawet jak się różnisz bardzo mocno. Trudno też jakoś dobrze sięz kimś dogadywać, jak w podstawowych rzeczach sięróżnicie typu tenporządek, czy robienie wszystkiego w nocy. i tak, można zmieniać swoje nawyki, ale to na ile jesteś kimś zajarany czy zajarana, to też właśnie te nawyki.
--
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Ja już to gdzieś pisałam musi być to inteligentny mężczyzna mentalnością z PRLu. Stawiam to ponad wszystko, płacę za to gigantyczne ceny, ale... nic nie poradzę, że tak mam.
Wojna to pokój. wolność to niewola. Ignorancja to siła. G. Orwell "Rok 1984"
Boże mentalność zPRLU kojaży się conajmniej dziwnie. Mi osobiście z cfaniaczkami i januszami biznesu, oczywiście pewnie nie o takich chodzi. -- (magmar): Ja już to gdzieś pisałam musi być to inteligentny mężczyzna mentalnością z PRLu. Stawiam to ponad wszystko, płacę za to gigantyczne ceny, ale... nic nie poradzę, że tak mam.
Pewnie chodzi o mentalność klas wyżczych. Posłuchaj sobie dowolnego wywiadu z tamtego okresu.
____________Panu się zdaje, że życie polega na tym, żeby dorosnąć. Co? Być dorosłym; zdać egzamin; zadośćuczynić normom. A co to jest norma? Czy pan, jako psychiatra może mi odpowiedzieć? Co to jest norma? Nie może pan, bo to jest g**no.
A tak serio, nie umiem tego określić chodzi o pewien kod kulturowy, musi być wkręcony na muzykę i słowo prezentowane w tamtych czasach. Nie umiem tego jednoznacznie zdefiniować, ale w tym musi się dobrze poruszać. Musi mieć w sobie coś staromodnego. No i oczywiście inteligencja.żadne emotki tylko teksty typu Waćpani, Towarzyszko itd.Musi cytować teksty dawnych satyryków, słuchać dawnych piosenek. Dlatego określiłam to mentalnością prlowską. Może do końca to nie jest trafne, bo kombinatorzy mnie nie interesują. Dinozaury jednak nie wyginęły.
Wojna to pokój. wolność to niewola. Ignorancja to siła. G. Orwell "Rok 1984"
Oj Zuziu... To ja się też do debili zaliczam? :D Ja niestety bałaganu też zdzierżyć nie potrafię i niestety nawet moje krótkie wypady do domku rodzinnego często podnoszą mi ciśnienie, ponieważ nasze poczucie czystości różni się dość diametralnie i szacunek do tego, jak ktoś postrząta też w moim rodzinnym domku kuleje. Między inymi dlatego też nie chcę mieć lokatora i mieszkam sama, bo do szału mnie doprowadzają rozrzucone ubrania, podniesiona klapa od kibla, okruchy na blatach, piasek pod stopami, nie wietrzenie pomieszczeń i całe mnóstwo innych aspektów. Jestem w stanie to zrozumieć od czasu do czasu, bo sama jak się bardzo spieszę, to czasami coś gdzieś rzucę, ale na co dzień takiego stanu nie lubię. Dlatego też rzadko w moim mieszkaniu są imprezy, bo znajomi twierdzą, że przez te moje wariactwa to ciężko się wyluzować :D Nie lubię rozłożonego łóżka przez cały dzień, pogniecionego koca, nieposkładanych ubrań, nawet łażenie przez cały dzień wpiżamie jest dla mnie wręcz nie normalne. Każdy ma swoje normy, każdy nauczył się w życiu innych wartości i każdy ma swoje priorytety w takim codziennym funkjonowaniu.
-- (Zuzler): Jeśli to, że ktoś nie sprząta uznasz za olbrzymią górę, której ominąć ani przejść się nie da, no to owszem, debil jesteś.
--
Zginęły wczoraj, pomiędzy wschodem i zachodem słońca, dwie złote godziny, każda wysadzana sześćdziesięcioma brylantowymi minutami. Nie oferuje się żadnej nagrody, albowiem przepadły na zawsze. Horace Mann
Jeśli robisz z tego barierę nie do przeskoczenia, to będzie Ci ciężko znaleźć kogoś, kto Ci dogodzi. A jeśli to, czy ktoś nie spuszcza klapy stawiasz na równi z tym, jak się z nim dogadujesz, to gratuluję serdecznie. :D
A mi się wydaje, że troszkę wyolbrzymiasz :) Podałam Ci zbiór różnych czynności, któe działają mi na nerwy, a niestety większość osób raczej jak już jednej z nich nie ogarnia, to i pozostałe się za nią ciągną :) A osó, które lubią porządek i czystość jest bardzo wiele, może po prostu nie znasz ich, czy zwycajnie nie trafiasz :) A to, że nie mam partnera, nie wiążę się absolutnie z tą kwestią. Ale to raczej nie temat na to forum :) -- (Zuzler): Jeśli robisz z tego barierę nie do przeskoczenia, to będzie Ci ciężko znaleźć kogoś, kto Ci dogodzi. A jeśli to, czy ktoś nie spuszcza klapy stawiasz na równi z tym, jak się z nim dogadujesz, to gratuluję serdecznie. :D
--
Zginęły wczoraj, pomiędzy wschodem i zachodem słońca, dwie złote godziny, każda wysadzana sześćdziesięcioma brylantowymi minutami. Nie oferuje się żadnej nagrody, albowiem przepadły na zawsze. Horace Mann
Ale przecież jakaś higiena musi obowiązywać nie? Ja nie oczekuję, by mieć podłogę tak czystą, by z niej konsumować, ale do holery chyba wypada umyć ręce po skorzystaniu z toalety, opuścić deskę kibla, czy w razie problemu zmienić skarpetki, wyrzucić do prania i umyć nogi. I co ciekawe problem porozrzucanych po domu zauważyłem u osób, które delikatnie mówiąc mają problem z nogami. Przypadek? I tak, są osoby, które nie myją rąk wychodząc z kibla. To serio tak wiele?
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Wśród moich znajomych raczej aż z takim syfiarstwem to się nie spotkałam, bardziej bałagan we własnych rzeczach, ale o higienę dbają, poza może jednym przypadkiem, ale to akurat kolega i nie z naszego środowiska. No ale to prawda, słyszałam i o takich dziewczynach, zresztą pracowałam półtora roku stacjonarnie i nawet już w okresie pandemii sporo osób nie myło tam rąk mimo nakazu. Ale jak to mówią, czego Jaś się nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał...
Zginęły wczoraj, pomiędzy wschodem i zachodem słońca, dwie złote godziny, każda wysadzana sześćdziesięcioma brylantowymi minutami. Nie oferuje się żadnej nagrody, albowiem przepadły na zawsze. Horace Mann