Mąż wrócił wcześniej do domu, gdy kochanek nie zdążył wyjść od żony. Ta radzi mu, by uciekał przez okno. Kochanek nie chciał, był goły i padał deszcz, ale rozejrzał się i zauważył maratończyków biegnących ulicą. DOłączył się do nich, a jeden pyta go: - Ty zawsze biegasz nago? - Tak, w ten sposób się doskonale dotleniam. - Aha widać. A zawsze biegasz z założoną prezerwatywą? - Nie, tylko wtedy, gdy pada deszcz.
Młoda żona skarży się matce: - Już mnie nie bawią rozmowy z mężem. - Dlaczego? - A co ciekawego może powiedzieć człowiek, który nigdy, w żadnej sprawie nie ma racji.
Po długich namowach, prośbach i groźbach mąż wreszcie kupił żonie futro. Ona gładzi je zachwycona i mówi: - Żal mi tylko tego biednego stworzenia, które dla mojej przyjemności zostało obdarte ze skóry. - Dziękuję kochanie, że wreszcie pomyślałaś o mnie - wzdycha mąż.
W sklepie starszy pan podchodzi do atrakcyjnej ekspedientki. - Wie pani, chciałbym kupić mojej przyjaciółce rękawiczki, ale nie pamiętam rozmiaru. - To żaden problem, proszę porównać - mówi ekspedientka i podaje mu dłoń. Facet trzyma ją długo po czym mówi: - Wie pani, chciałbym jej jeszcze kupić staniczek i majteczki.
Dorastająca dziewczyna idzie na imprezę. - No i jak babciu ci się podobam? - pyta. - Ślicznie, ale chyba zapomniałaś włożyć majteczek. - A czy babcia jak idzie na koncert to wkłada sobie watę do uszu?
Niedziela rano, dziewczyna budzi się u poznanego poprzedniego wieczoru na dyskotece chłopaka. Rozgląda się i mówi: - O, i mieszkanie też masz malutkie...
Na balkonie w bloku opala się piękna naga kobieta. Nagle zjeżdża do niej kartka na sznurku: "Jeśli chcesz się ze mną kochać to pociągnij dwa razy, a jeśli nie, to pociągnij czterdzieści razy, z czego ostatnie dziesięć razy szybciej."
Podchodzi pijany facet do taksówkarza, pokazuje na bagażnik i pyta: - Zmieszczą się dwie flachy żytniej? - Zmieszczą się. - A talerz bigosu? - Tak. - Pięć piw? - Pewnie. - A torcik czekoladowy? - Torcik się zmieści. - Słoik śledzi? - Wejdzie. - A butelka szampana? - Też się zmieści. - 15 kanapek? - Wejdzie. - Otwieraj pan. Facet otwiera, a pijak: Buuueeeeeee!
Mąż rano patrzy w lustro i pyta żonę: - Co sobie pomyślałaś jak przyszedłem do domu pijany z tym siniakiem? - Jak przyszedłeś, to go jeszcze nie miałeś.
W autobusie siedzi elegancko ubrana kobieta. Obok niej stoi pijak. Kobieta cały czas patrzy na niego z obrzydzeniem. W pewnej chwili pijak nie wytrzymuje i wymiotuje na nią. - Pan jest świnia! - krzyczy kobieta. - Ja świnia? Niech pani zobaczy jak pani wygląda!
W autobusie obok pijanego mężczyzny siedzi kobieta. W pewnym momencie mówi: - Ale pan jest pijany! - A pani jest brzydka. - I dodaje z triumfem: A ja jutro wytrzeźwieję.
Jest lekcja. Pani bawi się z dziećmi w zgadywanki. Dzieci zadają pani zagadki, a ona próbuje je odgadnąć. Przychodzi kolej na Jasia. - Co to jest - długi, czerwony i często staje? Pani się zaczerwieniła i woła: - Jasiu, jak ty możesz takie świństwa... A Jaś na to radośnie: - To autobus proszę pani, ale podziwiam pani tok myślenia. Na kolejnej takiej lekcji Jaś zadaje zagadkę: - Co to jest - długi, giętki i się pręży? Pani się znowu zaczerwieniła i wyzywa Jasia, on: - To jest łuk! Ta pani nie jest zbyt pomysłowa, zrobiła kolejne takie zajęcia. Tym razem Jaś pyta: - Idą trzy kobiety ulicą i jedzą lody. Jedna gryzie, druga liże, a trzecia ssie loda. Która jest mężatką? Pani mówi: - Jaś, ty świntuchu... - Niech się pani namyśli. Pani myśli i widać, że jej to przychodzi z trudem, w końcu mówi: - Ta, która gryzie? A Jasiu z radością: - Nie, ta która ma obrączkę na palcu!
Wycieczka szkolna na budowie. - Bardzo ważne jest noszenie kasku. Znałam chłopca, któremu spadła na głowę cegła i zabiła go na miejscu. Znałam też dziewczynkę, która miała kask, cegła spadła jej na głowę, a ona uśmiechnęła się i poszła dalej - tłumaczy nauczycielka. - Ja też znam tę dziewczynkę - mówi Jaś. - Mieszka w naszym bloku. Dalej nosi kask i się uśmiecha.
Rodzina spokojnie je obiad. Nagle wpada Jasiu i krzyczy: - Słuchajcie, ojciec się powiesił na strychu! Wszyscy rzucają łyżki i pędzą na schody, a Jasiu mówi: - Prima aprilis! Wszyscy "ufff" i zawracają, a Jasiu kończy: - W piwnicy.
- Tato, czemu pies sąsiadów już nie szczeka? - Nie gadaj smarkaczu, tylko jedz kotlety.
- Tato, daleko jest ta Ameryka? - Ni godej tyla ino wiosłuj.
- Tato, znalazłem babcię! - Tyle razy ci mówiłem idioto, żebyś nie kopał dołków w ogródku.
- Jasiu, nie obgryzaj paznokci! - woła mama. - Jasiu, mówiłam ci, nie obgryzaj paznokci! - Jasiu, do cholery, nie obgryzaj babci paznokci, bo zamknę trumnę!
- Tato, czemu babcia się tak trzęsie? - Nie gadaj tyle, tylko zwiększaj napięcie.
- Tatusiu, czemu my tak późno przyszliśmy do sklepu na zakupy? - Nie gadaj, tylko piłuj kłódkę.
- Tato, mama na pewno wraca tym pociągiem? - Nie gadaj tyle, tylko rozkręcaj szybciej szyny.
- Jak ja nie lubię tej mojej siostrzyczki! - Jedz jedz co ci dają.
- Baco, gdzie prowadzicie to stado owiec? - Do domu. - I gdzie je będziecie trzymać? - A w izbie. - Toż to straszny smród! - Będą się musiały przyzwyczaić.
Dziennikarz przeprowadza wywiad z bacą. - No to jak spędzacie dzień? - No Rano wyprowadzam owce, wyciągam flaszkę i piję... - Ten wywiad będą czytać dzieci. Zamiast flaszka proszę mówić książka, dobrze? - Dobrze. Rano wyciągam książkę, otwieram i czytam. W południe przychodzi Franek ze swoją książką i razem ją czytamy. Po południu idziemy do księgarni i kupujemy dwie książki, które czytamy do wieczora. A wieczorem idziemy do Antka i czytamy jego rękopisy.