krótko zwięźle i na temat
jak sobie radzić ze stresem
bo na przykład kiedy ja jestem
zły
czy smutny
czy coś w tym stylu
to najlepiej dla mnie
żeby odreagować stres
to jest przede wszystkim muzyczka
klubowa
ewentualnie jakiegoś piwka się napije
a jeszcze lepiej
jak coś zjem
najlepiej
jakieś frytki czy coś w tym stylu
albo jakiś kebab
wtedy jakoś się uspokajam
a u was jak to wygląda
pozdrawiam
Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.
No u mnie to jest podobnie trochę, to znaczy, cześć w ogóle, puszczam właśnie sobie coś ulubionego, też jakąś muzykę, taką co lubię właśnie, typu rockową z lat 80., typu taką gitarową właśnie lubię, czy disco polo też, no coś co lubię, to mnie tak wtedy odpręża to właśnie.
Witajcie! Jak ja radzę sobie ze stresem?
Ano przede wszystkim, moi drodzy, rozmawiam z ludźmi.
Bo najlepsze, co może być, to rozmowa z bliskimi, z tymi, którzy są dla nas ważni.
I wtedy jakoś sobie radzę, bo czasami słucham muzyki, owszem, tak jak to już mówiliście, czasami, nie wiem, próbuję się czymś zająć.
No i jakoś... co jeszcze, no? A tą chwilę mi nic nie przychodzi do głowy.
Może coś jeszcze potem mi się przypomni, to wam powiem tutaj, podzielę się.
"Gdy się ucieka, ucieka się jak wilk. Nigdy po ścieżkach, którymi się kiedyś chodziło".
Ja bardzo rzadko sobie radzę ze stresem, ale gdy już w jakimś stopniu sobie radzę, to najczęściej albo gram w jakąś grę, taką gdzie chciałem mocno napierdalać, że wszystko się rusza, albo zadam już kimś, kto potrafi mnie uspokoić nawet swoją obecnością.
Albo też po prostu nie robię jeszcze nic i sobie egzystuję w ścieku z denerwowanym programem.
Czasem nawet te dwie rzeczy nie potrafią zadziałać na mnie.
Jeśli chodzi o mnie i moje radzenie sobie ze strefą, no to jest tak, że włączam sobie jakąś muzę, no i ćwiczę sobie fitness, różne ćwiczenia takie fajne. I to mi daje radość.
Ja to sobie ze stresem ostatnio jeszcze w inny sposób radzę, mianowicie ostatnio sobie zacząłem jakieś brzuszki robić czy jakieś inne ćwiczenia typu słuchanie audiobooków albo na przykład jakieś długie spacery.
Nie wiem sam dlaczego, bo generalnie sam jestem trochę dziwny temu co robię, ale tak jakoś niestety wyszło, więc chcąc nie chcąc tak jakoś wyszło, więc tak nie wiem skąd to się wzięło, ale tak się jakoś skąd wzięło, także pozdrawiam.
Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.
A jeżeli chodzi o odreagowanie jakiegoś tam stresu, no to można, ja na przykład mam tak, że lubię wyjść na świeże powietrze, wziąć kilka głębokich wdechów, no i wtedy człowiek się wyciszy.
No, świeże powietrze też jest dobrą sprawą, szczególnie jak się tak wyjdzie po ulewie i burzy.
Wczoraj na przykład była burza w nocy i tak sobie wyszedłem o prawie 2 czy 3 w nocy po prostu w celu, żeby się odstresować,
tylko byłem trochę na pewne rzeczy zdenerwowany i muszę powiedzieć, że to pomogło mi w jakimś stopniu.
No także, jak to mówią, wszystko się da, da się odstresować, tylko trzeba wiedzieć jak, moim zdaniem, i będzie dobrze.
A takie powietrze po deszczu na przykład na odstresowanie się, przejście się i wdychanie tego, to jest naprawdę...
...coś niesamowitego, bynajmniej moim zdaniem.
Tyle.
Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.
Dzień dobry. Jak ja sobie radzę ze stresem?
Zawsze dużo czytam, jak mam stresujący czas,
dlatego że czytanie jest gdzieś tam takim ważnym dla mnie elementem życia
i jak czytam, to przestaję myśleć o stresującym elemencie mojego życia.
Tyle, że ja czytam zazwyczaj trudne książki,
takie z trudnym przekazem głębokim,
więc później i tak mam głowę pełną myśli,
ale to lepsze niż te myśli o stresie.
Staram się też właśnie rozmawiać z ludźmi,
bo to też często pomaga w stresujących sytuacjach.
No i oczywiście słuchanie muzyki,
to też jest jakiś sposób na takie wyłączenie się
i chwilowe przemyślenie czegoś.
Pozdrawiam Was.
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
Ja ostatnio zacząłem coraz więcej audiobooków słuchać
i odkryłem, że im częściej słucham audiobooków
tym częściej, coraz bardziej
rzadziej myślę o różnych problemach
i różnych sytuacjach, które mi nie odpowiadają.
Także chyba tutaj to, co Ty mówisz, to masz rację.
Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.
Na mnie audiobooki nie działają, bo jak ja słucham audiobooka, to jestem w stanie myślami być zupełnie gdzie indziej, a jak czytam w brajlu, to myślę o tym, co czytam, bo tak to lektor sobie może gadać, a ja będę myślała zupełnie o czym innym.
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
No, słuchanie audiobooków jest fajne, bo jak ja czytam w Braille'u, to mogę czytać dziesięć razy jedno zdanie i nadal nie wiem, o co chodzi.
Więc słuchanie audiobooków jest fajne.
"Ich kann nur für das kämpfen, was ich liebe, ich liebe nur, was ich respektiere, ich respektiere nur, was ich verstehe".
To z tym akurat to mam podobnie, co możesz wiedzieć z kolonii, że ja po prostu czasem się wracam później po 20 razy, ale to po prostu trzeba się porządnie skoncentrować i dopiero czytać.
A mówię, audiobookami to można tu se lecie, a ty sobie myślisz zupełnie o czym innym, a na czytaniu Braille'owskim raczej człowiek jest bardziej skupiony i ma bardziej wytężone myśli.
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
No zależy o czym słuchasz, bo jeśli to chcesz słuchać i jesteś ciekawy jak się historia potoczy, no to na pewno się na tym skupiasz.
A jeśli jest to dla ciebie na przykład, że musisz to posłuchać, a nie chcesz słuchać, bo na przykład wiesz, że ta książka, że skądś tam słyszałaś, słyszałeś opinię,
że ta książka jest...
mało interesująca, no to wtedy się chyba mało skupiasz, ale jakąś tam część uwagi poświęcasz, żeby coś tam w ogóle wiedzieć.
No i tyle bym miała do powiedzenia.
"Ich kann nur für das kämpfen, was ich liebe, ich liebe nur, was ich respektiere, ich respektiere nur, was ich verstehe".
Dlatego ja nie lubię słuchać audiobooków, bo po prostu się wyłączam, wyłączam się i mnie nie ma, jestem odłączona od świata, to sobie leci, prawda, a ja jestem zupełnie gdzie indziej i tak z tego nic nie wychodzi, bo potem nic nie wiem, co było i muszę się po sto razy wracać.
Kiedyś było tak, że jednego rozdziału słuchałam trzy razy, bo i tak nie wiedziałam finalnie jak to się skończyło.
"Gdy się ucieka, ucieka się jak wilk. Nigdy po ścieżkach, którymi się kiedyś chodziło".
Widzę, że tutaj się wypowiadały osoby, które już się wcześniej wypowiadały, więc ja też zrobię taki mały update.
Mi jeszcze pomaga, jak nie ma nikogo bliskiego w pobliżu, z kim mógłbym właśnie pogadać, wykrzyczenie się po prostu w notatnik.
Albo ogólnie wykrzyczenie się do mikrofonu.
Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P
Witam, czy to radzenia sobie ze stresem, to albo czegoś słucham, albo słucham jakichś moich dźwięków binauralnych, które mnie jakoś tam wycisza, jakiś tam, nie wiem, ruch uliczny, jakiś ciekawy ambient,
a jeżeli nie mam takiej możliwości ani posłuchania, ani nic takiego i mam na prawdę jakieś tam duże nerwy, no to wtedy po prostu wychodzę gdzieś i szwendam się po ulicach i to mnie jakoś też wycisza,
autobusem się gdzieś przejadę albo coś takiego i to też mi jakoś pomaga.
Pociągiem gdzieś dwie, trzy stacje na Warszawę na SKM-kę albo w Krakowie gdzieś, nie wiem, gdzieś się przejść na Wały Wiślane i to mnie też jakoś tam wycisza.
Dzień dobry wszystkim, ja mam bardzo różne metody radzenia sobie ze stresem, pamiętam jak się uczyłem w Krakowie, jedną z nich, tak jak Mateusz, twoja metoda, o niej wspomniałeś w swoim wpisie, ostatnim, że lubisz chodzić wałami wiślanymi.
Ja, tak jak ty, też lubię chodzić wałami wiślanymi, ale co mam ze stresem, to jakąś muzyczkę chcę też włączyć, no, popieroskę zapalić, wypić sobie jakieś piweńko, no i oczywiście pogadać z kimś o tym, co mnie stresuje.
Może ktoś jest u stony.
Mi doradzić, przede wszystkim pomyślę sobie, że muszę sobie z daną sytuacją poradzić, bo to jak nie ja, w końcu jestem najlepszy, tak sobie nieraz myślę, no i to też odstresowuje, motywuje do działania i odstresowuje zarazem właśnie.