Nie to miałam na myśli. ;) Chociaż fakt, że niektórzy nawet patrząc na zdjęcia tego przyrządu w internecie nadal nie do końca rozumieli czym jest i do czego służy. :D
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
Z takich a la regionalizmów mówi się jeszcze iść na sagę, co oznacza iść na skróty, używa się też słowa trepigi, którym określa się takie jakby kapcie, tylko że wyższe, i o mało eleganckim wyglądzie. ALe w sumie Mazowsze ma chyba dosyć mało takich określeń, a szkoda. Szukałam kiedyś artykułów na ten temat, ale prawie nic nie udało mi się znaleźć.
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
Pewnie to nie jest jako taki regionalizm przynależny do określonego rejonu, ale za to zabawny. Moja rodzicielka używa czasami, ostatnio coraz rzadziej, o czym później, czasownika "psińczeć" i przymiotnika z odpowiednim prefiksem "spsińczały", "opsińczały". Znaczy to mniej więcej wszystko co jest uszkodzone, zepsute albo posiada jakieś wady - przynajmniej tak to wydedukowałem. A używa owego cudownego słowa coraż rzadziej, bo sam zacząłem go z premedytacją nadużywać wszędzie gdzie się da, zubożając co prawda zasłób słów, ale istotnie powiększając zakres zastosowania tego językowego rodzyna.:D