Samodzielnościowe forum mieszane

Ośrodki szkolnowychowawcze dla osoby niewidomej

Założony przez lukasz1993258 127 wpisów ostatni wpis 2 lata temu Strona 1 z 7

#1

Transkrypcja

No właśnie, w tym wątku podzielmy się do jakich szkół chodziliśmy, powiedzmy swoją opinię, co o tym ośrodkach myślicie, więc ja zacznę od siebie, bo u mnie jest to trochę pokręcona historia, tak szczerze wam powiem. Od przedszkola aż do pierwszej klasy zawodowej chodziłem do szkoły w Dąbrowie Górniczej. No i o tej szkole mogę tylko tyle powiedzieć, że tam, powiem tak, w zależności od tego, jacy są wychowawcy. W zależności też od tego, jakie kto miał wtedy, wówczas papiery, niestety, bo dlaczego, już zaraz tłumaczę o co mi chodzi. Ponieważ wszystko było pięknie, ładnie, do ukończenia gimnazjum i co się okazało, że otworzyli dwa najbardziej beznadziejne kierunki dla osoby niewidomej, jakie mogliby w ogóle według mnie otworzyć. Tak. Zamiast coś z realizacją dźwięków, nie wiem, zamiast coś takiego naprawdę, co by się osobie niewidomej mogło przydać, no to sobie pomyśleli, żeby otworzyć kierunek pod tytułem ogrodnictwo. No, pojaśnijcie mi, jak osoba niewidoma może jako ogrodnik pracować? Bo ja tego nie pojmuję, do tej pory nie pojmuję, ale dobra. Hotelarstwo. No, to też w zależności, co taka osoba miałaby robić. Mnie na przykład hotelarstwo nie pociągało. Praktycznie wcale. No, chyba, że robił bym tam jako portier. No i przez... w sumie potem zrezygnowałem z tego, bo pomyślałem sobie, że po prostu, no, nie dam rady. No i przez jakiś czas byłem w laskach przez półtorej roku. Też byłem w zawodowej jak... w sumie chyba normalna kasa zawodowa. Ale, no niestety, ale troszkę... Ja rozumiem, że laski to jest szkoła katolicka i takie tam sprawy, ale na niektóre sprawy brali nacisk. I po prostu byłem zmuszony potem zrezygnować. Po dość długim czasie zniechęciło mnie do pewnych rzeczy. Właściwie zniechęciły mnie pewne rzeczy do niektórych tam swoich... Spraw. Przede wszystkim zniechęciło mnie... Zniechęcił mnie stosunek do naszych spraw, takich dosyć prywatnych. Czyli na przykład spowiedź. Bo miałem takiego wychowawcę właśnie, który brał bardzo duży nacisk. A ja jestem tego zdania, że to akurat jest indywidualna sprawa każdego z nas. No, on tego nie rozumiał. Poza tym... Tak jak mówię, jak kiedyś wierzyłem w jakiś sposób w tego Boga, tak teraz... Mam być szczery, to przez właśnie laski przestałem w to wierzyć, więc... Mogę śmiało powiedzieć, że jestem ateizmem. Ponadto byłem właśnie w szkole św. Maksymiliana. To ma jeden plus, jeden minus. Plus tylko taki jest, że poznałem fajnego przyjaciela, który jest tutaj u mnie. A minus jest taki, że tam był zanieczyszczony. I tylko taki, że tam był za niski poziom jak dla mnie. I tylko dlatego, bo się kierowali moim orzeczeniem. No, ale to już jest inna kwestia. I ja się tam większość czasu nudziłem. W szczególności na informatyce, więc w końcu dałem sobie z tym spokój, bo... To nie było na moje nerwy. Także tyle, zachęcam do udzielenia się w tym wątku i pozdrawiam.


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#2 1 polubienie

Transkrypcja

No to tak, najpierw chodziłem do masłówki, ale to jest nieistotne, bo mają być ośrodki dla niewidomych. Potem chodziłem do ośrodka szkolno-wychowawczego dla niewidomych w Lublinie i z nim była taka chyba sprawa, że jak weszliśmy pierwszy raz do szkoły i był początek roku, to dowiedzieliśmy się, że od tego roku szkoła jest ośrodkiem szkolno-wychowawczym dla dzieci niepełnosprawnych, nie tylko niewidomych, ale też takich umysłowo. Byłem tam rok i nie było jakoś najgorzej, ale przez niektórych ludzi stamtąd i przez niektóre zachowania i poziom przenieśliśmy się do Lachonów. I tam jestem od pięciu lat już. I jest tak różnie, zależy też na kogo się trafi i jak się tak naprawdę kombinuje.


#3

Transkrypcja

Dobra, ja powiem może w inny sposób Bo ja tak jak wspomniałem Też właśnie byłem w laskach Sorry, że za takie głosy, ale dopiero co wstałem Więc sami zrozumcie No więc w każdym razie Byłem w tych laskach, takich już tu było wspomniane W pierwszym poście I byłem Właśnie W szkole świętego Maksymiliana No i ja tam byłem właśnie Półtora roku Półtora roku Właśnie głównie dlatego, ponieważ Był Za niski poziom No i Na przykład lekcje matematyki były Na poziomie piątej klasy podstawowej Co ja teoretycznie byłem w szkole zawodowej Yyy No jeżeli chodzi na przykład o język angielski to Generalnie przez cały rok yyyy No praktycznie żeby nie skłamać na każdej lekcji było powtarzane jedno i to samo Więc można naprawdę już udostać kota No a jeżeli chodzi o informatykę to To bardzo się na tych lekcjach męczyłem, ponieważ yyy Tam na informatyce Były zajęcie typu jak należy i prawo resurrection, tak? typu jak należy prawidłowo wyszukiwać rzeczy na goglach albo jak należy prawidłowo wyszukiwać rzeczy na YouTubie i ja już w tym momencie nie dostawałem kota, bo generalnie nudziłem się jak diabli. No ja byłem osobą taką stanowszą tam, więc powiedziałem, że co jak co, ale czegoś takiego na pewno nie będę robić, skoro w tym samym czasie ja umiałem o wiele, wiele więcej i potrafiłem różne rzeczy. Ponad to co? Na przykład komputery grupowe na świetlicach były zabezpieczone jakimś hasłem. Było konto tymczasem i nie można było nic na nim instalować. Był tylko zainstalowany Windows Media Player i Kasperski, a Kasperskiego to ja nienawidzę. To jest najgorszy antywirus, jaki mógł kiedykolwiek powstać. Doprosić się tam informatyka, żeby cokolwiek na tych komputerach zainstalował, to był koszmar, więc ja byłem zmuszony wziąć sobie, że tak powiem, możliwość zainstalowania czegoś na pendrive, bo w przeciwnym razie było nieciekawie. Więc tak to wyglądało. Musiałem właśnie z pendrive'a odpalać różne rzeczy tylko po to, bo tam się po prostu nie dało, nie było takiej opcji i koniec, no i nic nie doradzisz po sprawie, tak? Ja krótki czas też byłem, naprawdę krótki czas, bo to tylko chyba pół roku, a może nawet mniej niż pół roku, chyba z 3, może z 4 miesiące byłem właśnie w basówce, ale niestety musiałem z pewnych przyczyn zrezygnować. A jeżeli jeszcze, powracając do Lasek, no to jedyne, co z tego św. Maksymiliana wyniosłem, to tylko to, że poznałem tam przyjaciela, która był tam. Obecnie tutaj jest, tylko, że obecnie śpi, więc generalnie tylko to było mi tam generalnie na plus. Bo powiem, że powiem tak szczerze, że to była jedyna osoba, z którą tam można było porozmawiać, bo tak to wiadomo, że wszyscy tam byli no, że tak powiem chorzy, więc no nie szło z nimi o czymkolwiek pogadać. Było ciężko. Nie było szans. I właśnie ten kolega był, była jedyna, to była jedyna osoba, która mnie rozumiała, z którą miałem wspólne tematy, no i zawsze trzymaliśmy się razem. Pozdrawiam. Dzięki.


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#4

Transkrypcja

To ja powiem tak, ja chodziłem też na początku do przedszkola do Lasek, ale przedszkola nie za dobrze wspominam, ponieważ tam pracowała osoba, która według mnie w ogóle nie powinna pracować, ale to już zostawmy, po prostu ktoś płakał za domem, to za mamą, to ona mówiła, że chce do mamy, ja ci pomamuję zaraz i mówiła, że przez okno wyrzuci i takie tam. Później do Rabki poszedłem, no to na początku ja, ale później jakoś się przyzwyczaiłem, nawet tam było fajnie, no i później do Lasek znowu, 6 lat, z drugim nazwem zawodówka, poza tym, że tam naciskali, to już dobrze wspominam, znajomych tam fajnych też poznałem. Jednego też, z którym mam kontakt do dzisiaj, podobne zainteresowania mieliśmy, z nim też się dało. Wychowawcy też tam byli tacy, co się z nimi dało pogadać niektórzy, także to nie jest, może ty akurat byłeś u tego pana Janka Turczyńskiego całego, albo nie wiem, albo, chociaż z nim też można było pogadać, ale no, ale jeszcze kilku takich było. No i poza tym, że kładli nacisk na takie sprawy właśnie, tak jak mówiłeś, no to, to było w porządku, nie? A na informatyce to tylko też często w Wordzie, na początku to w Wordzie, no to sobie myślę, dobra, może później się to roz, będzie, będziemy co innego, a tu co chwila było w Wordzie i w Wordzie, no. Nawet jak już dobrze potrafiłem pisać, byli tacy, którzy nie załapywali też do końca o co chodzi, ale no. Tak naprawdę teraz. Teraz się jeszcze uczę różnych rzeczy, mi koledzy pokazują. Coś, jak zainstalować dodatek do czegoś tam, jak dodatki już potrafię teraz do NV-ki sam. Na przykład syntezator. A tego Windowise'a, Windowsize'a to już też nie korzystam z niego, bo on wieszał wszystko. No i, no ale to już tak poza tym to. Niestety. Oni się takimi naszymi orzeczeniami faktycznie kierują, że tak uważają nas za takich, że, że my się nie nauczymy dużo, że tacy je ograniczeni, niby. Pewnie o to chodzi tam, nie? No i tyle. Kaclok, kaclok. Zagroń się.


#5 1 polubienie

Transkrypcja

Nie no, jeżeli chodzi o wychowawców, no to niektórzy tam w porządku byli, na przykład tutaj wspomniany pan Janek był w porządku, aczkolwiek raz z nim miałem nieprzyjemną wymianę zdania, ale to było tylko razowo, jednorazowo. No z takich wychowawców, takich, którzy potrafili, że tak powiem, być, że tak powiem, bardzo uparci i tacy, którzy brali nacisk właśnie na pewne rzeczy, to właśnie na przykład był taki pan Marcin, z którym na początku w ogóle... Ja się nie dogadywałem i to był bardzo długi czas, ale już pod koniec jako tako zacząłem się z nim dogadywać, bo odszedł zasek. No najgorszym utrapieniem była kierowniczka internetu, jak dla mnie. To była osoba, która naprawdę potrafiła... No właśnie, bo tutaj też Krzysiek chodził. Właściwie to razem byliśmy tam. Bo też razem w pokoju mieszkaliśmy. Generalnie nie podobało mi się to, że co tydzień były organizowane takie zebrania godzinne, omawiające co się w danym tygodniu wydarzy. A jak dla mnie to było nutne, bo praktycznie poza jakimiś tam wydarzeniami, które dla lasek mają jakieś tam znaczenie, to generalnie dzień jak co dzień. Więc tak co tydzień było przez dobre 10-15 minut mowa, była dokładnie o tym samym. I tak było co tydzień, co tydzień, co tydzień, co tydzień, co tydzień. Człowieka normalnie trafiało coś, bo generalnie no nie było ciekawie. Poza tym raz jakby to powiedzieć wprost. Była awantura, ponieważ sobie zamówiłem wieżyczkę. Tylko już nie pamiętam z czego, ale przez Allegro. Była mniej więcej podobna do tej, która była w sali tam, gdzie odbywało się WF. No trochę inny model, ale miała prawie te same parametry, bo mi się ta wieżyczka spodobała. I ją zamówiłem przez Allegro. No to następnego dnia taką awanturę miałem, że co to ma być, że zamawiam bez uzgodnienia tego z nimi, że coś tam, coś tam. No to ja jej potem wziąłem. No to ja jej potem wygarnąłem, że te pieniądze nie są jej i że tak naprawdę mogę sobie zamawiać co chcę. I tak naprawdę nic jej do tego, bo to tak jak mówię nie są mnie pieniądze i żądam zwrotu tego. No i mi to zwróciła, bo trochę tam jeszcze się posprzeczaliśmy, ale wytargowałem. Wieżyczka była u mnie w pokoju, bo chciała, żebym ją schował do pokoju wychowawców. A ja na to nie wyraziłem zgody. No to cóż. Ale i tak wyszedłem na swoim, bo wygrałem. No także tyle. I pozdrawiam.


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#6 1 polubienie

Transkrypcja

No cóż, tak jak już mówiłem, w lasach jest różnie, zależy jak się z kim dogadasz tak naprawdę i jakich masz wychowawców, bo jak trafisz na takich ludzi, którzy, możesz trafić na takich, którzy dają ci więcej swobody i możesz tam nie o tyle robić co chcesz, ale czujesz się tam w miarę nice, ale możesz też trafić na takich, z którymi, którzy są uparci i będą cię zmuszać do niektórych rzeczy, ale ogólnie jest źle, na przykład ja laskom też sporo zawdzięczam nauki jakkolwiek i szkolnej trochę, nawet w dużym stopniu, ale też takiej no samoobsługowej i też laski mnie sporo nauczyły komputerów pod względem takim nauczyciela informacji, informatyki w szkole to nauczyli mnie trochę, ale też poznałam tam niewidomych kolegów, którzy mi pokazali dużo rzeczy.


#7

Transkrypcja

Ja tak jak mówiłem, ja zawsze potrafiłem też pokazać, że jednak nie zawsze będzie tak, jak oni by sobie tego życzyli. Ja uważam, że będąc też w takim ośrodku jak laski, to generalnie ja uważam, że trzeba też pokazać, że nie będzie tak, że to, co oni powiedzą, to ty robisz natychmiast, szybko, bo tak ma być. Czasami trzeba pokazać, że masz swoje zdanie i generalnie na tym dobrze widzisz. Ja tak zrobiłem, no i na tym dobrze wyświetliłem. I wyszedłem do samego końca, tak? Bo jednak jak była ta akcja z tą wieżyczką, no to co? Była mała awanturka? Była. Ale osiągnąłem to, co chciałem? Osiągnąłem. Też trzeba pokazać właśnie ludziom, że masz własne zdanie i że tak łatwo nie pozwolisz sobie na to, żeby ktoś ci wszedł na głowę, tak? Że nie dasz też się w żaden sposób zastraszyć. I to raczej tyle.


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#8 1 polubienie

Transkrypcja

No tak, to ty, właśnie ty i Łukasz, ty i Sienki odnośnie tej wieżyczki, to byliście takimi ludźmi, którzy się potrafili postawić właśnie, bo niektórym faktycznie jak się nie postawiłeś, to niestety robili co chcieli, a niestety u mnie w rodzinie niektórzy mają też takie podejście, szczególnie babcia ma takie podejście, że to co wychowawca, nauczyciel powie to jest święte i w ogóle, ja nie mówię, żeby zawsze się stawiać, ale ty masz ich słuchać, zawsze masz ich słuchać i w ogóle, tak moja babcia też, jak coś jej się postawi, to też, o jaki on niewdzięcznik, jaki w ogóle, tak, tak, tak, tak i w ogóle, także słucham tego czegoś codziennie, także myślałem, że jak skończę szkołę, to już tego, już nie mam, dalej to słyszę to samo, tak samo Krzysiek Sienkiewicz, nie wiem czy on ci opowiadał. Jak nie, to niech ci opowie, co z telefonem kiedyś był, że dostał w prezencie, nie pamiętam już od kogo, telefon i też, że opiekunowie twoi się nie zgodzili tam, że coś tam, masz go oddać i w ogóle, tak się wściekł, że mówię ci, masakra to była, jeszcze później panią kierowniku musiał przepraszać za to, ale przeprosił, żeby mieć spokój, nie, więc jednym kolegom to tak napisałem. Nazywaliśmy, że to takie komunistyczne takie jest, że komuniści tak to są, no, no, ale niektórych znajomych w sumie to mi trochę brakuje, no, no, pan Janek, no, to tak jak mówiłeś, no, ja z nim na początku tylko takie spięcia jakieś miałem przez pierwszy rok, czy, a potem to jednak, jednak z nim się dało to porozmawiać o wszystkim, i o muzyce, i o kinie mogłem, o książkach też mogłeś z nim porozmawiać, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no, no porozmawiać, wiesz, nawet, no, o wszystkim, na spokojnie, jak na spokojnie się tego, to, to, to jednak się okazało, że dało się z nim porozmawiać, a pan Marcin, to ty mówiłeś o, pan Marcin Góralski, może o niego ci chodziło, tak, on faktycznie był, czasem, czasem, czasem też fajny, ale czasami to potrafił, tak, zmuszać do niektórych rzeczy. Jeszcze nie wiem, czy kojarzysz takiego Krzyśka wędrochę, ja mu coś powiedziałem, to potem, mnie się oberwało, że, że czemu ja mu dokuczam, że on się przeze mnie denerwuje, no, tylko było, jestem Krzysiu, jestem, nie lubisz mnie, nie lubisz, i tylko coś takiego, oła, uderzyłeś mnie, uderzył, uderzył, to było takie, że już, nie dało się tego, no, no i tak, poza tym, to chyba wszystko, pozdrawiam. Potem, zacząć naprywanie, przycisk. A jeszcze jedno chciałem powiedzieć, że, no, jeszcze było, byli tacy ludzie, można ich wymieniać, co, co też, wkurzałem się przez nich, ale to, później powiem.


#9

Transkrypcja

Dlatego ja już tam nie chodzę i problemów już żadnych nie ma. Ani z wychowawcami, ani z kierowniczką. Nie muszę niczego oddawać do depozytu. I mam święty spokój.


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#10

Transkrypcja

A na jakiej podstawie, kurde, oni sobie kazali do depozytu coś oddawać, ciekawe w ogóle. Na jakim prawem i na jakiej podstawie w ogóle. No, ale to w sumie to już nieważne teraz, mniejsza z tym w ogóle. W każdym razie... No, było jak było, różnie było. A było na zebraniach, na których ty byłeś, coś takiego, że panowie się nie golą, na przykład coś takiego było też? Popatrząc.


#11

Transkrypcja

Ja powiem tak, na podstawie takiej, że rzekomo z nią tego nie uzgodniłem, ale ja jej powiedziałem, że nie mam obowiązku z nią takich rzeczy uzgadniać, skoro to nie są jej pieniądze, tylko moje. A co do Twojego pytania, tak było coś takiego, tylko że ja jej wtedy powiedziałem wprost, że to czy ja się za przeproszeniem, że tak powiem, wolę czy nie, to jest moja prywatna sprawa i nie ma prawa się w to mieszać. To było konkretne.


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#12

Transkrypcja

No, to już też. No, widzisz, no. Kiedyś księdzi na którymś zebraniu to mnie to rozśmieszyło. Że go wyprosiła za drzwi, bo było coś takiego, że wchodzi pani, kierowniki, dzień dobry, dzień dobry. Siadamy, a Krzysiek coś takiego. No dobra, krótko i na temat. To mnie tak rozśmieszyło, potem się tak z tego śmiałem, że... Ale słuchaj, ja jakoś magnetofon przywoziłem, czasem jakoś nie było problemu. Dyktafon przywoziłem, jakoś nikt problemu nie robił z tego. Bo ten telefon Krzyśka to, że niby, że no... Coś tam... Że to u niego się muszą zgodzić, żeby on przywoził, że u niego się nie zgodzili. No u mnie w domu nie... Chcesz zawieźć, to wieś u mnie. I tam nie było problemu. I już nie musiałem z nim jeszcze tego uzgadniać, czy tam mogę mieć telefon czy nie. Tu po prostu... Biorę, bierzesz dyktafon. W domu było coś takiego bierzesz dyktafon, biorę. No to... Jak bierzesz, no to... bierz. No i tyle, no. Zabierałem tam co chciałem i tyle. Nie było tam problemów żadnych. Więc nie wiem czemu nagle robiła takie problemy wam.


#13

Transkrypcja

I bardzo dobrze, że powiedział krótko na temat, bo to było nudne przez godzinę wysłuchiwanie.


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#14

Transkrypcja

No, no tak, no krótko i na temat, no, ale jak się wściekła, o, jak to, ona sobie nie życzy, żeby tak mówić, wiesz, jaka była potem afera.


#15 1 polubienie

Transkrypcja

generalnie to mnie jakoś za bardzo nie interesowały jej fochy więc ja bynajmniej się tym jakoś starałem nie przejmować więc ja to po prostu brałem z pocałowaniem że tak powiem dłoni bo ja się tym bynajmniej nie przejmowałem bo ja skupiałem się tylko na tym co ja robię jakoś nie dawałem się zastraszyć no bo po co to raczej tyle


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#16 1 polubienie

Transkrypcja

Albo kiedyś było coś takiego na którymś zebraniu, że powiedziała coś tam, pani mówi, że gdzieś tam stoi stara perkusja, nie pamiętam, a ja coś tam powiedziałem, że stara żyje i w kościach zgrzyta, a ona coś takiego do mnie, ten żart był nie na miejscu. Naprawdę.


#17 1 polubienie

Transkrypcja

Ja bym się bardzo chciał dowiedzieć kto to jest, bo ciekawe czy znam tą osobę.


#18

Transkrypcja

Ale o jaką osobę pytasz?


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#19

Transkrypcja

Ja chyba wiem kto to jest. To jest taki kolega, no ma nick miedzić, ale znany był na Tindoku jako Samurai7. To tyle dla przypomnienia. Pozdrawiam.


Muzyka rap jest mądra i pouczająca i trzeba skupić się na przekazie.??

#20

Transkrypcja

Znaczy się ma na imię Artur. Ją też właśnie był w Laskach, ten Kmyciz 92, który tutaj jest. Osobiście nie był wtedy, kiedy ja byłem, bo ja do Lasek poszedłem trochę później, ale był jeszcze za czasów kadencji Krzyśka. Więc tyle.


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.