Hahaha, my w internacie miałyśmy takie zamykane tapczany. Koleżanka się schowała w środku, a potem na tym tapczanie usiadła jedna nasza wychowawczyni, oczywiście nie wiedziała, że ZUza jest w środku. No i ta pani zaczęła uczyć inną koleżankę matmy, a Zuza dopiero po paru minutach wydała dźwięk, odchsząknęła, czy coś. xd
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.
Dobrze, że ta pani nie zaczęła uczyć anatomi ciała hehe
Dziękuję wszystkim tym, którzy mnie wspierali i pomagali, wszystkim tym, z którymi miło się gawędziło i spędzało czas. Ostatnie zdarzenia przyspieszyły moją decyzję, odchodzę. Na koniec chciałem pogratulować moderatorom grupy o telefonach, Samodzielność oraz Polskie społeczeństwo działań skutkujących tym, że nie chce się tutaj zaglądać Mają wyłączność na słuszność, user nie ma prawa mieć innego zdania, a jeśli takowy broni swoich racji spuszczają ze smyczy swoją obronną maskotkę. Działania władzy pokazują jedynie, że wspomniana moderacja ma w głębokim poważaniu to co miśli zwykły user bez uprawnień moderatorskich, bo kimże taki user jest.. Brak wyjaśnień, merytorycznych, podpartych choćby regulaminem, to brak szacunku. Jak to nawet namiastka władzy potrafi uderzyć do głowy... Aha, kroplę czary przelał ban otrzymany za to, że napisałem do maskotki moderatorek, że się podlizuje, żałuję jedynie, że nie napisałem kulturalnie, a nie zgodnie z moimi zasadami, że zawsze piszę to co myślę, czyli, że liże dupę.
Jest taka jedna wychowawczyni w Owińskach, która do ulubienic pewnych ludzi nijak nie należy. Tak i szły sobie dwie niewidome koleżanki korytarzem i narzekały: - Weź, jak ja tej Justyny nie lubię! - No, denerwuje mnie ta baba. - No właśnie mnie też. Ja pierdzielę, jaka ona jest głupia... A rzeczona pani stała obok. Szczęściem nic nie usłyszała.
Hm, moje remiksy z samplami baby od historii wypłynęły. Ale sama sobie narobiła problemu mówiąc pewne rzeczy :D. Naszczęście nie mam z tego tytułu problemów prawnych.
- "Intelligence and wisdom is like jam. The less you have, the harder you're trying to spread it arround." - French proverb
Echhh... A dzwonienie pod losowo wybrany numer i namawianie obcych ludzi na jakieś pierdoły... Byle nie dzwonić do kogoś więcej niż raz, żeby nie było, że kogoś nękamy... Top zabawa pierwszej gimnazjum :)
No są, ale czy szkolne? Swoją drogą też tak się kiedyś bawiłem i moją jedną z akcji mogę określić jako raczej akademicki wybryk. Dla jednej nowej dziewczyny zamówiłem pizzę do jej pokoju. Nie pamiętam już co tam trzeba było dokładnie podać, ale podałem wszystko co się zgadzało. Niestety- trafiła na takiego kierowcę idiotę, który na nią się wydarł jak nie chciała zapłacić i coś jej przykrego powiedział. Skończyło się tak, że ona się popłakała, a gościu no cuż- mega poirytowany zabrał pizzę i poszedł.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Aaa bo to Ty źle zrobiłeś. Trzeba było za dziewczynę zapłacić i wtedy byłoby git. :)
"Trzeba być wielkim przyjacielem, żeby przyjść i przesiedzieć z kimś całe popołudnie tylko po to, żeby nie czuł się samotny. Odłożyć swoje ważne sprawy i całe popołudnie poświęcić na trzymanie kogoś za rękę."
Szkolne wybryki? Bardzo dobrze pamiętam sytuację w czasie szkoły podstawowej, wtedy moi koledzy po 22:00 chcieli wykorzystać okazję, że jest cisza nocna. Zaczęli chodzić po całym piętrze i głośno śpiewać o alkoholu. Przyszedł wychowawca i chłopaki dostali opierdziel. A ja oczywiście jak zawsze: nie brakowało u mnie śmiechu
Co do improwizowanego zadania domowego to zrobiłem tak dwa razy na polskim. Raz na poczekaniu wymyśliłem tezę i argumenty do rozprawki na temat z Siłaczki, a drugim razem też chyba chodziło o jakąś rozprawkę, ale nie pamiętam, czy to była improwizacja całego wypracowania, czy coś innego.
Jak chodzi o alkohol, to było jakiś czas temu takich kilku panów, którzy sobie poświętowali urodzinki jednego z nich. Hucznie. Ale najbardziej powalające były szczere przeprosiny przed ludźmi jednego z nich: No przepraszamy. No faktycznie, źle wyszło. Mogliśmy pojechać do Poznania.
Przepraszam bo nie sprecyzpwaem sytuacji, chodziło mi dokładnie o pobyt w szkokle podstawowej w laskach. A pamiętacie strzelanie z kartonów po napojach? Haha robiłem to najczęściej w internacie z kolegą z grupy w pierwszej klasie podstawówki.
ja kiedyś na wosie siedzę sobie i słyszę powiedzcie mi czym się różni miednica meska od żeńskiej oczywiście w klasie cisza potem słyszę pytanie kto ma szersze biodra kobieta czy mężczyzna, a w klasie dalej cisza. Nagle pan od wosu się pyta kto rodzi dzieci? Ja bez zastanowienia powiedziałam mężczyźni.. Cała klasa w śmiech i ja też.