Hej,
To ja też wypowiem się w tym temacie. Książki mówione oczywiście tak, ale to głównie literatura piękna, jakieś reportaże, biografie, itp. Lubię stare nagrania robione w BCPZN jeszcze za PRL i zaraz po, będące często doskonałymi interpretacjami czytanymi przez wybitnych lektorów. Współcześnie nagrywane audiobooki już mniej mi się podobają, chociaż też oczywiście trafiają się "perełki".
Książki takie, gdzie zależy mi głównie na zapoznaniu się z zawartą w nich informacją, jak np. popularnonaukowe, jakaś publicystyka, informatyczne itp. to czytam po prostu NVDA i Espeakiem ustawionym na prawie maksymalną prędkość. Jakoś tak się przyzwyczaiłem i wolę dostać szybką, mechaniczną i możliwie mało przetworzoną wypowiedź, niż zawierzać bez reszty sztucznej inteligencji, która przynajmniej w przypadku niektórych syntezatorów, potrafiła być zdecydowanie bardziej sztuczna, niż inteligentna. Do dziś pamiętam tę mieszankę poczucia osłupienia, rozbawienia i absurdu, gdy swego czasu Agata Scansoftu awansowała np. Platona i Arystotelesa do stopnia porucznika (tam, gdzie w przypisach w tekście było por. Platon, por. Arystoteles), zamiast dysk lokalny C, czy D, oznajmiała dysk lokalny 100, dysk lokalny 500, a rozmiary plików komputerowych czy parametry przesyłu danych podawała w metrach bieżących. Takich "kwiatków" było zresztą więcej.
No i brajla oczywiście też używam. Kiedyś w szkole dużo, praktycznie do wszystkiego, co się czytało i pisało. Później znacznie mniej. Teraz znowu zaczynam używać coraz więcej, choć głównie do czytania w językach obcych, jakichś podręczników, trochę zapisu matematycznego, muzycznego, albo w publikacjach typu wypukłe mapy, atlasy itp. W tego typu zastosowaniach widzę też obecnie największą użyteczność i przyszłość brajla.
Czytanie brajla komputerowego na linijce, owszem tak, ale jakoś dłuższych tekstów nie mogę i nawet jakoś trudno mi powiedzieć dlaczego. Może po części dlatego, że póki co używam linijki starego typu, gdzie nie ma żadnego akumulatora, bluetootha, karty pamięci, tylko wszystko przypięte kablem, dość toporne jeśli chodzi o kształty i rozmiary, mało przenośne i trzeba ślęczeć przy komputerze i "dziergać" tekst linia po linii (a właściwie to po pół, bo to 40 znaków), to przy dłuższym czytaniu zaczyna mnie to męczyć. Może jak kiedyś zdobędę jakieś bardziej nowoczesne i przenośne urządzenie, gdzie będzie można wrzucić sobie biblioteczkę na kartę, podpiąć do tego telefon i poręcznie wziąć sobie to w plener, to zacznę wtedy czytać w ten sposób całe książki. W każdym razie wykorzystanie tzw. brajla elektronicznego jak najbardziej doceniam, i tu pewnie też leży jego rozwój i przyszłość, tylko, no właśnie, żeby jeszcze wyświetlające go urządzenia miały większe możliwości i niższe ceny.
Podobnie jak kilkoro wypowiadających, wypisujących, wypostowywujących (czy jak to tam nazwać) się w tym wątku, określiłbym siebie jako dotykowego wzrokowca. Mam po prostu subiektywne poczucie (ale przypuszczam, że gdyby zrobić obiektywne pomiary, to by się to potwierdziło), że używając brajla lepiej zapamiętuję, łatwiej się uczę i mam bardziej spójne doświadczenie ogarniania całości, niż bazując tylko na informacji słuchowej. Czytanie brajlem jakoś dobrze mi się kojarzy (i to nie chodzi już nawet, że siedzisz sobie gdzieś tam w fotelu z książką , szelest i zapach papieru - chociaż to też ma jakieś tam znaczenie), ale jest to po prostu dla mnie sposób czytania bezpośredni, nie rozpraszający uwagi (a wręcz ją skupiający) i mniej obciążający zasoby umysłu. W dużej mierze wynika to pewnie z tego, że uczyłem się tego brajla jako dziecko, mniej więcej w wieku kiedy dzieci widzące uczą się czytać i pisać i jakby nie patrzeć, był to podstawowy i pierwszy sposób, że tak to ujmę, samodzielnego obcowania z tekstem.
Co do używania brajla i poprawnego zapisu ortograficznego, to myślę, że związek taki, przynajmniej na podstawie moich doświadczeń, istnieje. W szkole, gdzie dużo używało się brajla, nie miałem jakichś poważnych problemów z ortografią. Później, gdy używałem go znacznie mniej, zauważyłem, że jednak ta ortografia "poleciała", może nie jakoś bardzo dramatycznie i widocznie (zresztą komputerowe sprawdzacze pisowni dość skutecznie to maskują), ale zacząłem się łapać na tym, że zastanawiam się nad pisownią wyrazów, które wcześniej pisałem poprawnie niejako automatycznie i bez zastanowienia. Teraz, gdy więcej używam brajla, wydaje mi się, że znowu się to poprawia.