A co tam? Jeszcze Was zaspamuję, nie lubię tak strasznie, ale na głosu bym się nie da edytować chyba w kwestii fusów, bo ktoś tu mówił, że w ogóle ojej, fusy to takie straszne i przeszkadzają.
Mam kawiarkę, więc to, znaczy nie kawiarkę, tylko ten taki zaparzeczyk, więc to jest spoko opcja, ale jeśli go nie mam, to stosuję bardzo prymitywne narzędzie, czyli po prostu biorę sitko i drugi kubek i przelewam i wtedy bardzo ładnie się te fusy odcedza.
Chociaż mi one nie przeszkadzają, więc rzadko to robię, ale czasem tak mam, że jak piję na przykład mały kubek kawy i jest tak, że ledwo co wypiję i już po prostu lecą mi fusy,
to tak...
Tak sobie robię właśnie wtedy i to jest bardzo fajne rozwiązanie i jeszcze w kwestii dodatków, czekolada gorzka, można ją zetrzeć na tarce i wrzucić, można wrzucić całą taką kostkę i ona się rozpuści i to jest uważam też fajna opcja, chociaż dla mnie ta czekolada musi być tak mocno gorzka, żeby ją było potem dobrze czuć w kawie.
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
Ja to, jeżeli chodzi o mnie, to od jakiegoś czasu jest tak, że 100 razy bardziej mi podchodzi kawa sypana niż rozpuszczalna.
Rozpuszczalną to wypiję w ostateczności, jak jest taka sytuacja, że nie ma kawy sypanej, ale tak to ja raczej jestem zwolennikiem właśnie kawy sypanej.
I to coraz bardziej zresztą. Dla mnie dzień bez kawy to tak jakby był dniem straconym.
No i tak to wygląda. Dzisiaj co prawda jeszcze kawy nie piłem, ale że tak powiem wszystko przede mną.
Więc tutaj tak to mniej więcej wygląda. Na dzień dzisiejszy oczywiście.
Dziękuję.
Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.
No ja ogólnie nie mam tak, że dzień bez kawy jest dniem straconym.
Zwykle piję naprzemiennie, czyli jeżeli danego dnia piję kawę, to nie piję energetyka.
A jeżeli piję energetykę, to nie piję kawy.
Czasami łączę, jeżeli mam taki akurat dzień, że muszę, albo że po prostu jakoś tak się składa.
Ale często mam takie dni, że nie piję ani tego, ani tego,
bo w sumie nie potrzebuję aż tak.
Tak jak na przykład dzisiaj wstałam i wypijam sobie wody przefiltrowanej.
I jakby starczy mi, dlatego u mnie to bardziej towarzysko.
Albo do uczenia się, niezależnie czy to jest kawa, czy to są energetyki.
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
przyszłam zrobić bardzo smutną aktualizację
że niestety
mój refluksik od całkiem
długiego czasu uniemożliwia mi
i picie kawy i picie energetyków
energetyków nie jest
mi żal aż tak, ale kawy jednak
troszkę jest, zwłaszcza w takich dniach
jak dziś, kiedy trzeba było wstać
nie muszę
jakoś ogarnąć wybitnie akurat dziś
ale musiałam
wstać troszkę wcześniej
niż bym chciała i
przydałoby mi się jakieś tam wzmocnienie
a niestety się nie dało
bo nie można
bo się to odchorowuje
dużo bardziej niż to warto
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
Natomiast ja ostatnio mam coś takiego, że jeżeli mam tylko jakąś możliwość, to piję bardzo dużo kawy z ekspresu.
Jest lepsza niż typowa fusiara, przynajmniej moim zdaniem.
I potrafię takich kaw również wypić dwie, trzy, a nawet cztery w ciągu jednego dnia.
Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.
This site uses cookies to enhance your experience.