- Ile masz lat chłopczyku? - pyta starsza pani małego chłopca. - Siedem - odpowiada - Ale mógłbym mieć już dziewięć gdyby nie to, że mój tata był taki nieśmiały.
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
po wakacjach przychodzi do szkoły. Pani się pyta: – No, Jasiu … – Nie Jasiu, tylko John! – Więc dobrze, John, gdzie spędziłeś wakacje? – W Ameryce. – O, ładnie, a co ty tam robiłeś? – Ano, leżałem na werandzie, szedłem na śniadanie, znowu leżałem na werandzie, szedłem na obiad … – Ale to chyba było nudno? – Ależ skąd? – No dobrze … A może ty, Weroniko, powiesz nam gdzie … – No, no. Ja nie jestem Weronika, tylko weranda.
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
Rozmawiają dwaj koledzy: – Co tam słychać? Jak się ma twoja żona – pyta kolegę. W tym momencie sobie uświadomił, że jego żona nie żyje, więc szybko dodaje: – Cały czas na tym samym cmentarzu?
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
Rozmawia facet z kolegą: – Wiesz jaki ja straszny sen dzisiaj miałem? – Hmm … No nie. – Wracam z pracy i widzę, że drzwi otwarte, całe rozwalone. Powoli wchodzę, a cały przedpokój we krwi, tapeta na ścianach podrapana i też cała opryskana krwią … Idę dalej, do kuchni, wszystko na ziemi, naczynia potłuczone, na środku na podłodze mój pies cały pokrojony na kawałki w kałuży krwi … W salonie książki porozrzucane, meble powywracane, kanapa porozcinana, wybite okno. Powoli zacząłem iść w stronę sypialni aż tu nagle natknąłem się na moją żonę zamordowaną, jej flaki leżały w całym korytarzu … Wszedłem powoli do sypialni, położyłem się na łóżku i usnąłem … I wiesz stary jaki ja wtedy sen miałem?!
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
Posterunek policji, młoda pani oficer przesłuchuje starszą kobietę w charakterze podejrzanej w sprawie zabójstwa młodego chłopaka: - Prosze opowiedzwieć jak to było - pyta policjantka. - Wyszłam na spacer do parku, siadłam na ławce, zaczęłam karmić gołębie i ten młody kawaler się do mnie przysiadł - odpowiada drżącym głosem staruszka. - I wystraszyła się pani, że chce panią zgwałcić i go pani uderzyła, tak? - Nie, nie, to nie tak było. - Więc, jak to było? - I on jak się przysiadł, to się zaczął do mnie przysuwać... - I bała się pani, że chce panią zgwałcić i go pani uderzyła, tak? - Nie, nie, to nie tak było. - No to niech pani mówi, co się stało. - I on mi położył rękę na kolanie... - I bała się pani, że chce panią zgwałcić i go pani uderzyła, tak? - Nie, nie to nie tak było. - No to niech pani mówi dalej. - I zaczął tak przesuwać ręką po moim udzie. - I bała się pani, że chce panią zgwałcić i go pani uderzyła, tak? - Nie, nie! - Drugą ręką złapał mnie za pierś! - I bała... - Nie, nie!!! - No i on tak gładził ręką moje udo, już miał włożyć mi rękę za majtki, ja rozchyliłam na nogi, a on zabrał ręce, roześmiał się i zawołał: "prima aprilis babciu!". Więc zaje*ałam gnoja torbą z suchym chlebem dla gołębi!