Cześć, a ja spotkałem się kiedyś z taką sytuacją, w której, to najpewniej jest wynikiem jakiejś choroby, ale kwestia jest taka, że słyszałem męski głos, taki mega piskliwy, mega falsetowy i tak jak było to tu powiedziane, nie byłoby to w sumie niczym dziwnym, ponieważ coś takiego się zdarza, ale ta osoba miała na przykład głos taki męski, zwykły
i załóżmy za jakiś czas, w sensie, nie wiem, godzina czy coś, ten głos jej z powrotem tak się podwyższał i był taki falsetowy, serio, brzmi to dosyć dziwnie, ale naprawdę miałem okazję się z czymś takim zetknąć.
A tak brzmi ja podczas choroby.
To znaczy nie, brzmi tak, ale chyba lepiej brzmię z tym męskim głosem.
No bo w końcu mam sobie ta coś, taką męską cząstkę, prawda?
@Sylwinka, Faktycznie, trochę podobnie do Czubówny, ale moim skromnym zdaniem nadajesz się do dubbingu.
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
Słuchaj Kat, do dubbingu jak do dubbingu, ale pamiętam jak raz obawnego na Team Talku miałam zmieniony nick na Tomasz.
No i właśnie wchodziłam z tym głosem i mówiłam, że jestem Tomasz, żeby mnie opoznać i tak dalej.
No, parę dziewczyn chciało mój numer.
Witam.
Co do tego czy lubię swój głos, no to lubię mój głos.
Jestem z niego zadowolony, chociaż kiedyś jak byłem mniejszy to
był chyba cięższy niż teraz jest.
Ale nie mam na co narzekać.
Myślałem, że będę miał jeszcze grubszy głos,
ale taki jak jest to jest ok.