Transcription
Przepraszam za tamten wpis, ale ja już się nadrałem, dosyć długi, lecz
nikt nie oddychnął, żeby nadrać na nowo i tak się stało, że nic się nie nadrało.
Powtórzę to jeszcze raz. Będzie długo, ale trudno.
Jeżeli chodzi o te przejście dla niewidomych na światło.
Powiem tak.
Są, jak tu wszyscy wiadomo, są dźwiękowe i bezdźwiękowe.
Zacznę od tych pierwszych, od dźwiękowych.
Nie wiem czy w każdym mieście, ale u mnie w Białostocu czy w Warszawie na pewno tak jest,
że im dłuższe przejście, tym trudniej jest dźwięk.
Tym krócej jest dźwięk, który pozwala osobie niewidomej przejść na danych światłach.
Jeżeli chodzi o Warszawę, bo tam miałem do czynienia, bo ja studiowałem w tych niestety nieszczęsnych siedlcach,
to raz na jakiś czas jeździłem do cerkwi Marii Magdaleny, do cerkwi św. Marii Magdaleny w Warszawie.
To tam, koło tego Dworca Wileńskiego, bo to tam niedaleko, mimo to trzeba jeszcze naprawdę troszkę taki kawałeczek przejść, że tak powiem.
To tam, koło tego Dworca, naprawdę jest takie bardzo duże, potrojne przejście.
Jest bardzo duże, potrojne przejście, gdzie naprawdę tak bardzo trochę trzeba iść.
Więc jakby jest pierwsze przejście, malutka wysepka, drugie takie przejście, druga część,
położywca to druga, druga, druga wysepka i to trzecia część tego samego przejścia.
To naprawdę trzeba było dobiec, żeby naprawdę.
Utrudnienie. Tak samo u mnie w Białostoku.
Jak kiedyś jeździłem do liceum, czy do cerkwi jakiejś, kiedyś nie miałem chodzić tutaj naszym białostockim przejściem podziemnym.
W centrum, takim małym.
To jeździłem tam aż po, wysiadłem na przestanku, które znajdowało się tam nie wiem na skos, czy tak na przeciw, to może mniej więcej bardziej.
Komendy Wojewódzkiej Policji tutaj w Białostoku.
I musiałem jeszcze też taki kawałek troszeczkę podejść.
Nie tylko na przeciw, choć to naprawdę, bo to tam jest trochę jakby z dala od ulicy.
Dalej, o co mi bardziej chodzi.
Na pewno.
Jeżeli chodzi o tę ulicę, to jest naprawdę.
Na pewno.
Mam takie poczucie światła akurat, to.
Dziękuję Boże, że mam takie poczucie światła, że widziałem, że wiem, że to było jak kilka pasmów.
To było nawet, że można było na słów wyłapać, tak.
Że na różnych.
Liniach.
Jeżdżą.
I w podróż była taka mała wysepka.
I.
Trzeba było naprawdę przejść szybko.
Kto nie umiał wolno chodzić, to.
Musiał.
Dwa, dwa razy, że tak powiem.
Stać na światło, jeżeli trafię na czerwone.
Najpierw przed przejściem, a później na tej właśnie wysepce.
O tyle to jest fajne, że.
W naszym Białymstoku.
W moim Białymstoku, znaczy.
Przepraszam.
W moim Białymstoku.
Nie wiem.
Może ktoś jeszcze.
Wie tutaj.
Może ktoś jeszcze jest w Białymstoku.
Nie wiem.
Jeszcze tak do kontaktu.
Ale to już.
Nie na ten wątek.
Są takie przyciski.
Gdzie można naprawdę wcisnąć.
Gdzie.
Przynajmniej widać, że te przyciski się wciskają.
Ci naciska.
W przeciwieństwie do siedlec.
W przeciwieństwie do siedlec.
Gdzie się wciska.
Ma się wrażenie, że.
Tak.
Tak.
Tak.
Tak.
Tak.
Tak.
Tak.
Tak.
Tak.
Tak.
Wszystko wciska.
Ma się wrażenie, że nic.
Si nie wcisnęło.
A tak naprawdę się wcisnęło.
Nie no bo dlaczego tak to zostało zrobione.
No, ale tron mał.
A, jeżeli chodzi o tą ulicę co.
Odchodzi w bok.
To jest ulica pracy wyzwolenia.
Ulica pracy wyzwolenia.
Przepraszam.
Ulica pracy wyzwolenia.
Przepraszam.
To jest naprawdę krótkie przejście, że tam osoba, która dziarstwo, że tak powiem, chodzi, tak, mimo utraty swojego wzroku, to naprawdę przejście się prawie dwie punkty.
Kto chodzi bardzo, ale to bardzo powolny, no to wtedy to dla niego idealne, ale kto chodzi nawet sprawnie, że tak powiem, no to wystarczy mu aż za nadto czas.
Jeżeli chodzi o siedlce, takim pechowym skrzyżowaniem jest ulica, jest, przepraszam, jest skrzyżowanie ulic Sokołowskiej w obie strony, w stronę centrum i w stronę Sokołowa Podlaskiego.
Witam dalej chyba, podoła, tak, Sokołowa Podlaskiego i w drugą stronę ulicy.
Więc te sytuacje są na centrum miasta, Popiełuszki i Rynkowej.
Tak są tamte przejścia położone blisko siebie.
W Białymstoku też się tak zdarza.
W Białymstoku też się tak zdarza.
Tylko to jest, tylko to, co jest to.
Tam tu...
Owszem, są tam takie całkiem krótkie przejścia, tak.
A mimo to naprawdę tak się pali, tak ten dźwięk jest na tyle krótki, że mimo to osoba, która wolniej chodzi, no a w to radziarstwo chodzi, nie da rady przejść.
Naprawdę.
Bardzo podobnie jest tam zaraz gdzieś po odwórca PKS 7C.
Jeżeli chodzi o ulicę Armii Krajowej, to jest naprawdę przejście, no może być, może troszeczkę jej długiej, ale świadczy się przynajmniej pali dla tych trzech.
A ulica, która od niej odchodzi 3 Maja, tej, co zawsze chodziłem na dworze z piechotą, bo bardzo by chodzić, to dużo już mówiłem, bo on poczekał w miejscach, zapraszam.
Eee...
To...
Pali się króciutko.
A to jest mniejsze przejście, ale mimo wszystko też się pali.
Niestety.
To jest też minusem.
Minusem tego też jest, że...
Niektóre światła...
Na niektórych przejściach dźwięk jest wyłączany na moc.
A na niektórych...
Dźwięk jest całą noc.
I nikomu to nie przeszkadza.
I...
A dlaczego w takim razie inne przejścia są wyłączone na noc?
Co z tego, że to centrum?
W centrum tym bardziej, gdyż niewidomy też potrafią chodzić przed siedmą rano.
Tak jak na przykład ja.
Eee...
I...
A gdzie to wtórzyło, że w końcu...
Eee...
Zdenerwowałem się.
Eee...
Zdenerwowało mnie to.
Zdenerwowało mnie to.
Wznosiłem do odpowiedniej instytucji.
Co się okazało?
Owszem.
Zrobili dźwięk.
Troszeczkę go wydłużyli.
Tak?
Wówczas.
Ale nie zmienili dźwięk.
Nie wiem dlaczego.
No trochę cichy.
Wiecie, jeśli jest bardzo duży ruch, to naprawdę na osoby, które mają wyczelone bardziej słów.
Eee...
To...
Może to też w niestety uroczy uneśnienie usłyszeć.
Niestety...
Może to nie usłyszeć.
I jak kiedyś wszedłem rano do cerkwi.
Powiedzielismy, na około znanych uczą przejść i po ziemiach chodzić.
Jak już mówiłem...
To...
Już nie wiem, około w pół do siódmych było.
Chciałem sobie jechać tam, żeby na spokój, ale to nie o to chodzi.
Nie było, nie wiem, stałym, stałym, pracę sobą chodzę, myślę, no kurczę, było się to, ale nie wiedziałem, czy w tym momencie, ile czasu, czy już o ile się to pali, czy zdążę, czy nie zdążę przejść.
Nie wiem, nie wiedziałem tego.
Natomiast, powiem tak, natomiast jeżeli, dopiero niektórzy jakby siedali, mówili, że zielone jest, przychodzili ludzie, to opowiadali.
Raz raz, kiedy się tam chyba z rodziną wróciłem, z bractwem, ze spotkania Bractwa Młodzieży Prawosławnej.
Do domu to krótokrotnie wróciłem, chyba w sprawie, w sprawie, że rodzinę, dopiero taki pan mnie zobaczył.
Przestałem na dwóch zielonych światłach.
Nie przechodzę.
Dopiero dla mnie powiedział, że jest zielone światło.
Dopiero na trzecich udało mi się przejść.
Było to już później.
Owszem, zrobili tutaj też więcej tych udźwiękowionych, co jest bardzo dobrze.
Planowali jeszcze.
A w końcu zrobili tak.
Ja nie zgłosiłem to.
Zrobili taki numer.
Zrobili taki numer.
A w dzień było.
To później zrobili odwrotnie.
W nocy był, a w dzień nie.
Byłem po prostu w szoku.
Naprawdę.
Bo i w taką porę, i w taką porę, osoba nie wiadomo co.
Tak?
Nie mówię tam, druga, trzecia w nocy.
Ale już tak naprawdę to bardzo boli.
To nie przynajmniej ten dźwięk.
I co jest rośniejsze?
Czy dźwięk sygnalizacji świetlnej,
czy dźwięk pociągu,
który
swoim trąbieniem
informuje, że dojeżdża
do przyjazdu kolejowego.
Że zbliża się do
przyjazdu kolejowego.
Co jest rośniejsze?
Chyba odpowiedź jest wszystkim jasna.
Nie muszę odpowiadać na to pytanie.
I
powiem tak.
Jeżeli do tej trąbki
można się przyzwyczaić,
to do świateł tym bardziej.
Bo światła na pewno są cichsze.
Zależy jeszcze,
jaki dźwięk się zrobiło.
Tak? Jaki dźwięk.
Niestety są też
takie właśnie...
No i właśnie ten
bez sygnalizacji to właśnie takie...
A są też niestety przejścia.
Otóż tutaj tylko napomnę
tak szybciutko,
że...
Napomnę szybciutko, że...
Napomnę tutaj szybciutko,
że stwór też tak określa,
że w ogóle nie ma
jakiejkolwiek
sygnalizacji. Nie ma
jakiejkolwiek.
Że kiedy trzeba było
na siłę wejść.
Że jeszcze powiem wtedy z kolegą.
Trzeba było na siłę wejść
na jezdnię. Bo ludzie nie widzieli
białej laski.
A stało.
A miałem.
Miałem tą białą laskę.
Białą laskę.
Naprawdę.
I jest to bardzo uciążliwe.
Na szczęście
jeździłem...
Mi się tak zdarzyło bardzo fajnie, że...
Znaczy kiedyś mi się zdarzyło,
że rano jak jechałem,
wysiadali kierowcy
czy pasażerowie
i pomagali mi
przejść na drugą stronę.
Albo
nawet wysiadali
wysiadali
nawet
kierowcy wychodzili
z kierownicy, otwierali te drzwi
swoje.
Informowali mi, żebym szedł, bo mam
zielone światło. Te co jechali
z lewej na
prawą
stronę.
Zawsze tak jest.
Zapisałeś?
Właśnie tak to było.
Pozdrawiam.
Dzięki za oglądanie!