pottermore powiedzial ze do ravenclaw, ale volila by gryffyndore
Von meinen Dokumenten und meiner Abstammung ausgehend sagen sie, dass ich Deutsche bin. Doch meine Seele und mein Herz fragt niemand. Tief in mir drin weiß ich, dass ich Tschechin bin. Going from my papers and family, they say that I am German. But noone is asking about my heart and soul, because very deep inside myself I know that I am Czech jestli jenom zobrazí moje dokumenty, a koukají na moje rodina, ríkají, že jsem nemka, ale nikdo ne zaptal, co je hluboko v mé duši a srdce. protože já vím a cítím, že hluboko ve me jsem cešká!
Ja testu na pottermore nie robiłam, bo szczerze to myślałam że to mało dostępna ta strona. Ale zrobiłam sobie trzy gdzie indziej i w dwóch wyszedł mi Gryffindor, a w trzecim Hufflepuff, co do którego chyba bardziej się skłaniam. Gdybym była w Gryffindorze, to chyba bardziej starałabym się problemy rozwiązywać pokojowo, niż wdawać się w jakieś utarczki na linii Gryfoni-ślizgoni. Po czasie chyba nawet zaczęłyby mnie one męczyć :D
Hmm. Ja chyba bym się widział w Ravenclawie. Na swój sposób odważny jestem, ale też nie ma u mnie porywczości, jak w przypadku gryfonów. Slytherin to wogóle nie moja bajka, ale wiedza i przyjaźń, której takiej Lunie nie można było odmówić to już jak najbardziej moje klimaty. Co do płynności granic między domami, zastanawiam się, czy przypadkiem nie było trochę tak, że wszystkich co ważniejszych dobrych bohaterów Rowling pakowała do Gryffindoru, a wszystkich złych do Slytherinu, nie patrząc zbytnio na ich faktyczne cechy. Na przykład o takim Dumbledorze słyszałem opinie, że bardziej pasowałby do Ravenclawu, choć z drugiej strony myślę, że jako młody człowiek, nastolatek, mógłbyć bardziej gryfoński. No ale weźmy takiego Lupina. Zamiłowanie do wiedzy, pokojowe nastawienie i kompromisowość. Jak dla mnie powinien być w Ravenclawie, ale przecież musiał być gryfonem, bo trzymał z Jamesem, Syriuszem i Petterem.
Przyjaciel tworzy w nas nową przestrzeń, która prawdopodobnie nie zaistniałaby nigdy, gdybyśmy go nie spotkali. Tylko dzięki niemu rodzi się w nas nowy świat. – Anaïs Nin
Oczywiście, że Rowling tak robiła, w ogóle wszystkie dyskusje, które zakładają, że podział na domy miał jakiśsens zakładają w samej swej podstawie, że nie bierzemy pod uwagę tego, co ona napisała. :d Albo inaczej, bierzemy, ale raczej to, co mówiła w opisach domów, a nie osoby, które tam są. Zwłaszcza, że generalnie podział był pokazany trochę nienaturalnie o tyle, żeoni prawie w ogóle nie spędzali czasu z ludźmi z innych domów. TO jest nierealne.
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.
Pewnie do Ravenclawu, ale to tylko tak na przeczucie, bo nigdy żadnego testu nie robiłam. Kiedyś nawet próbowałam i nawet nie pamietam dlaczego ostatecznie go nie ukończyłam. Lubię czytać, lubię książki. Chyba że do Hufflepuffu, jeśli tam trafiały życiowe nieogary :D W ogóle sama idea przydzielania ludzi do domów trochę mi nie styka w głowie, ale to już nie na ten wątek chyba
Wiecie co? tak sobie teraz pomyślałam, że przecież każdy mógł trafić tam, gdzie chciał. Tiarę wystarczyło poprosić, co o tym sądzicie? Harry ją poprosił.
Harry ją poprosił i mógł to zrobić, bo zaczęła sięwahać, poza tym sięzawiesiła, bo miał nietypową duszę. On tam długo był. Niektórzy nawet dobrze usiąśćnie zdążali, a ona jużim mówiła, gdzie idą. Niektórzy ludzie mają bardzo jasno określone i ukształtowane charaktery, inni mniej, to teżod tego zależało. To nie było tak, że każdy mógł prosić.
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.