Jeśli ktoś jest ciekawy, to u mnie na logu pojawił się wpis o tytule, "Akcja robienia herbaty"... Jest on co prawda efektem głópawki, ale jest tam kilka słów, o moich metodach nalewania i radzenia sobie.
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
A nie macie problemu ze zrobieniem kawy z mlekiem? Tam trzeba ogarnąć 2 poziomy.
Dziękuję użytkownikom portalu Elten Link za możliwość obserwowania środowiska niewidomych. Stanowiło to dla mnie etap wstępny do pracy z niewidomymi na żywo.
Nooo, przy kawie z mlekiem można użyć czujnika i nalewać tylko do pierwszego poziomu, przy którym on zaczyna pikać, a mlekiem dopełnić do drugiego poziomu albo i trochę wyżej. Poza tym każdą inną wymienioną wyżej metodą da się to ogarnąć.
A do osób, którenalewają na słuch. Udaje wam się wysłyszeć tak małą różnicę?
Dziękuję użytkownikom portalu Elten Link za możliwość obserwowania środowiska niewidomych. Stanowiło to dla mnie etap wstępny do pracy z niewidomymi na żywo.
Tak, to się da, choć przy końcu nalewania dźwięk jest w miarę jednostajny. Ale na logikę, skoro da się ogarnąć, w którym momencie skończyć lać, żeby była cała szklanka, to starczy się trochę bardziej skoncentrować i to też się uda.
Też nie używam czujnika. Zamiast niego metody na słuch i palec w zależności od potrzeb i okoliczności. Jeśli chodzi o zrobienie herbaty/kawy widzącemu, któremu może przeszkadzać metoda na palec, zalewam tylko na słuch lub zwyczajnie wołam go do kuchni, stawiam obok siebie i każę powiedzieć "stop" przy takiej ilości wody, jaką chce żebym mu wlała. Nie może mi wtedy zarzucić, że moczę palec w jego napoju i nigdy się nie zdarzyło, żeby powiedział mi za późno. Gdyby przyszedł niewołany i nieelegancko zaglądał mi przez ramię licząc że go niezauważę, oddaję mu czajnik i wtedy musi zalać zarówno swój, jak i mój napój. To naszczęście zdarza się sporadycznie.
"Dziś robota nie jest w cenie, dzisiaj liczy się myślenie."
Stosuję bardzo podobne metody jak poprzedniczka, tj. na palec, albo słuch, zależnie od okoliczności. Zazwyczaj staram się nalewać na tacy. Polecam czajniki z wąskim, dłuższym dzióbkiem, bo wtedy łatwiej sobie to ustawić i nie rozlewać. W tych z szerokim jakoś chyba częściej się zdarza, że w trakcie nalewania, gdy nie robi się tego idealnie prosto, część wody leci do kubka, a trochę bokiem dzióbka poza kubek. Niestety teraz wiele czajników, które widziałem ma szerokie dzióbki, chociaż ja mam taki z wąskim, który mi odpowiada.
Wypada mi zaktualizować swoje wypowiedzi. Od pewnego czasu zaczęłam używać czujnika poziomu z Altixu. Wrażenia mam takie, że owszem, palcem szybciej, bez dodatkowego zachodu, ale, cholera, mniej komfortowo po prostu. Czasem siłą woli muszę sobie przypomnieć, że w sumie czujnik nie jest mi niezbędny. A robię to, żeby, że tak powiem, nie stracić formy. No i nie ma jak on, gdy przychodzi do nalewania czegoś dla gości.
To prawda. Musisz jednak uważać na świerszczyki z Altixu - moim zdaniem są bardzo mało efektywne, często nie łapią odpowiedniego poziomu, nie brzęczą odpowiednio głośno itp.