Jedna z podstawowych czynności w kuchni, która na pierwszy rzut oka sprawia problemy. Jak nalać wrzątek i się nie poparzyć? Dobrze byłoby ruwnież nie zalać wszystkiego do okoła :PPomocne wydają się czujniki poziomu cieczy.
Dziękuję użytkownikom portalu Elten Link za możliwość obserwowania środowiska niewidomych. Stanowiło to dla mnie etap wstępny do pracy z niewidomymi na żywo.
Bo takie są. Trzeba tylko uważać żeby nie zalać czujnika. Przed rzpoczęciem nalewania warto delikatnie sobie palcem czy dwoma sprawdzić gdzie jest dzióbek, przytknąć go do krawędzi kubka i dopiero lać. Można też na słuch. Dźwięk lejącej się do naczynia wody zmienia wysokość w miarę napełniania. Żeby używać tego sposobu trzeba mieć co nieco wyczucia, bo pod koniec odgłos prawie się już nie zmienia i najlepiej robić to w ciszy. A najprostszym sposobem jest lanie do palca. Po prostu przykłada się dowolny paluch do krawędzi kubka od środka i leje dopóki woda do niego nie sięgnie. Jeśli dość szybko się go zabierze, oparzenia albo nie będzie w ogóle, albo się o nim po pięciu minutach nie będzie już pamiętać. Jest też czwarta metoda, czyli sprawdzanie do jakiej wysokości naczynie się nagrzało. Ale to żeby sprawdzić poziom cieczy w ten sposób, trzeba się pośpieszyć, bo kubek bardzo szybko się nagrzewa i wtedy ciężko albo wcale nie można wyczuć, w którym miejscu ścianka przestaje być nagrzewana przez ciecz po drugiej stronie.
Szczerze? Nie zastanawiałam się nigdy nad jakąś instrukcją nalewania wody. Nawet nie wiem, kiedy się tego nauczyłam. Długo nie miałam czujnika, nalewałam na słuch i to się sprawdza, tyle, że musi być cicho w miarę. Większy problem mam na przykład z nalewaniem mleka z kartonu. Szczególnie zaraz po otwarciu, jak jest pełny. Leje się toto bokami. Często robię to po prostu w zlewie.
OO to to. Chociaż ja czasami mam i problem z nalewaniem wody z czajnika. Raz myślałem, że leje się wolno i zalałem koleżance całe osprzętowanie obok. A że to był akademik, to gdyby nie szybka reakcja, ucierpiały by dość cenne rrzeczy typu laptop ;)
Czujnik jest dobrym rozwiązaniem, gdy zalewacie wrzątek dla kogoś innego niż wy.
Dziękuję użytkownikom portalu Elten Link za możliwość obserwowania środowiska niewidomych. Stanowiło to dla mnie etap wstępny do pracy z niewidomymi na żywo.
Oczywiście. Sporo osób jednak używa metody tylko na palec, więc, czy nalewając dla kogoś obcego robią tak samo?
Dziękuję użytkownikom portalu Elten Link za możliwość obserwowania środowiska niewidomych. Stanowiło to dla mnie etap wstępny do pracy z niewidomymi na żywo.
A ja, jestem ewenementem chyba. Bo, nalewam na oko. Albo sugerując się dźwiękiem, albo wagą kubka, oczywiście jeśli chodzi o zimne ciecze, bo wrzątku nie podnosze. ;)
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
--Cytat (lwica): A ja, jestem ewenementem chyba. Bo, nalewam na oko. Albo sugerując się dźwiękiem, albo wagą kubka, oczywiście jeśli chodzi o zimne ciecze, bo wrzątku nie podnosze. ;)
--Koniec cytatu No patrz, a moja pani mnie właśnie nalewanie wrzątku uczyła po ciężkości kubka. Co do mnie, skoro już tu piszę, to w domu nie nalewam gorącej wody, a powodem jest to, że mamy jakiś dziadoski metalowy czajnik, który ma niestabilny uchwyt, więc się do tego nie zbliżam :) Jeśli już sobie sok nalewam, to tak pół na pół: trochę na słuch, trochę na czuja, a jak mi się bardzo chce pić, to nie dbam o żadne nalewanie, tylko piję z kartonu :)
"Ich kann nur für das kämpfen, was ich liebe, ich liebe nur, was ich respektiere, ich respektiere nur, was ich verstehe".
--Cytat (gadaczka): Sporo osób jednak używa metody tylko na palec, więc, czy nalewając dla kogoś obcego robią tak samo?
--Koniec cytatu
Kiedyś jedna osoba powiedziała, że jak dla niej coś zalewam, to mam się nie przejmować i zalewać "na palec", bo wtedy njeszcze czujnika nie miałam, a ona widziała, że mi dość trudno.