Środowisko niewidomych

Odbieranie dzieci niepełnosprawnym rodzicom

Założony przez ewelinka 308 wpisów ostatni wpis 5 lat temu Strona 2 z 16

#21

papierku przyznam , że nawed dobry ten pomysł z tą wypukłą folją ciekawe

#22 1 polubienie

A tak wracając bliżej tematu, to kiedy ja stawałam się samodzielna, to mój ojciec właśnie tracił wzrok. Nie przeszkodziło mu to w ogarnianiu domu i utrzymaniu mnie w jakiej takiej dyscyplinie. Prawda, było go dużo łatwiej w konia zrobić niż osobę widzącą, co ja i moi bracia nie raz wykorzystywaliśmy, ale jednak nie znaczy to, że nie radził sobie z nami.

#23 1 polubienie

Masakra. Gdybym miał dziecko i ktoś próbowałby mi je zabrać to zrobiłbym wszystko, żeby do tego nie doszło. Aż się we mnie gotuje, jak pomyślę, że matka może takie coś zrobić...

#24

niestety może.

#25 1 polubienie

Trzeba coś z tym zrobić, walczyć i się nie poddawać.

#26

ciężko jest walczyć, jeśli ma się wszystkich przeciwko sobie.

#27 1 polubienie

Z tego, co wiem to zanim dziecko będzie zabrane to jest i wywiad środowiskowy i wizyta, a właściwie ileś wizyt domowych itp. Czy u was tego nie było?

#28

nie było.

#29 1 polubienie

Ale na jakiejś podstawie werdykt został wykonany. Nikt z MOPSu do was nie przyszedł? Z tego co wiem, to wygląda to z reguły tak, że ktoś to zgłasza, MOPS się interesuje, wysyła kogoś i on paczy jak to tam wygląda. Pytanie, gdzie i co zostało zawalone.

#30

żadnego wywiadu środowiskowego. matka miała mnie u siebie, przychodziła do nas na początku taka babka żeby pokazywać co i jak .należy robić przy dziecku. matka jej powiedziała, że nie radzimy sobie jako osoby niewidome i nie było z nami gadki. kazała im ustalić sytuację prawną dziecka, namawiając ich do przejęcia opieki nad nim, w postaci pieczy zastępczej, a oni poszli na to. mają pieniądze, więc wiesz.

#31 1 polubienie

Ale moment, to matka u was mieszkała czy wy u matki? bo czemu ona była przy tych wizytach?

#32

my u matki, a raczej ja, bo jak już mówiłam, rozdzieliła mnie z mężem.

#33 2 polubienia

Znaczy moment, najpierw was rozdzieliła, potem zabrała dziecko... ale na cholerę?

#34

jej zapytaj.

#35 1 polubienie

A wy nie rozmawiałyście? coś Ci chyba mówiła.

#36

sory, ale nie da się gadać z kimś, kto tak podle cię skrzywdził.

#37 1 polubienie

No ale to chyba nie było tak, że wszystko super i nagle "a, wezmę se twoje dziecko, dlatego, ze ponieważ". Mieszkałyście ze sobą więc jakoś chyba się dogadywałyście... czy nie?

#38

ona mnie do siebie zwabiła, kiedy moje dziecko się urodziło, a wcześniej mieszkałam sobie z moim małżonkiem. ona twierdząc, że sobie po urodzeniu dziecka nie damy rady, wstawiła łóżeczko do siebie i po wyjściu ze szpitala, zamiast wrócić do męża, poszłam do matki. taki podstęp.

#39 1 polubienie

Znaczy jak wstawiłą do siebie? wzięła od was i zawiozła do siebie? Pytanie też czemu myślała, że nie dacie sobie rady. Rozmawialiście jakoś o tym, coś móiła...

#40 1 polubienie

Sorry, że się tak pytam, ale jesteś jedyną, znaną mi osobą, której zabrali dziecko.