A tak wracając bliżej tematu, to kiedy ja stawałam się samodzielna, to mój ojciec właśnie tracił wzrok. Nie przeszkodziło mu to w ogarnianiu domu i utrzymaniu mnie w jakiej takiej dyscyplinie. Prawda, było go dużo łatwiej w konia zrobić niż osobę widzącą, co ja i moi bracia nie raz wykorzystywaliśmy, ale jednak nie znaczy to, że nie radził sobie z nami.
Masakra. Gdybym miał dziecko i ktoś próbowałby mi je zabrać to zrobiłbym wszystko, żeby do tego nie doszło. Aż się we mnie gotuje, jak pomyślę, że matka może takie coś zrobić...
Ale na jakiejś podstawie werdykt został wykonany. Nikt z MOPSu do was nie przyszedł? Z tego co wiem, to wygląda to z reguły tak, że ktoś to zgłasza, MOPS się interesuje, wysyła kogoś i on paczy jak to tam wygląda. Pytanie, gdzie i co zostało zawalone.
żadnego wywiadu środowiskowego. matka miała mnie u siebie, przychodziła do nas na początku taka babka żeby pokazywać co i jak .należy robić przy dziecku. matka jej powiedziała, że nie radzimy sobie jako osoby niewidome i nie było z nami gadki. kazała im ustalić sytuację prawną dziecka, namawiając ich do przejęcia opieki nad nim, w postaci pieczy zastępczej, a oni poszli na to. mają pieniądze, więc wiesz.
No ale to chyba nie było tak, że wszystko super i nagle "a, wezmę se twoje dziecko, dlatego, ze ponieważ". Mieszkałyście ze sobą więc jakoś chyba się dogadywałyście... czy nie?
ona mnie do siebie zwabiła, kiedy moje dziecko się urodziło, a wcześniej mieszkałam sobie z moim małżonkiem. ona twierdząc, że sobie po urodzeniu dziecka nie damy rady, wstawiła łóżeczko do siebie i po wyjściu ze szpitala, zamiast wrócić do męża, poszłam do matki. taki podstęp.
Znaczy jak wstawiłą do siebie? wzięła od was i zawiozła do siebie? Pytanie też czemu myślała, że nie dacie sobie rady. Rozmawialiście jakoś o tym, coś móiła...