Ja pomyślałabym najpierw o mojej rodzinie. Zabezpieczyłabym moją rodzinę, kupiłabym im mieszkanka, mamie dałabym na świetne senatorium, żeby mogła odpocząć, siostrze dołożyłabym się do budowy domu i kupiła jej całe wnętrze i dała pieniądze na lekarza, żeby była cała i zdrowa, ojcu też bym dała na zdrowie. Kupiłabym dla siebie mieszkanie, kupiłabym rodzinie wymarzone prezenty, sobie skrzypce lutnicze, bo mi się marzą i chciałabym wydać na swoje kształcenie i rozwój i gdyby siostra chciała to też jej na rozwój bym dała. Na pewno zainwestowałabym w coś, co by na mnie zarabiało. Pieniądze szczęścia nie dają, wiem o tym, ale ułatwiają życie, więc bym je maksymalnie nam ułatwiła. Założyłabym fundacje, która by pomagała, anie, okradała. Nie wiem jeszcze co to by była za fundacja, ale na pewno z jakimś szczytnym celem. Chciałabym opiekować sie też jakimś domem dziecka i wiem, że by mi pewnie na to wszystko nie starczyło, bo nie miałabym nieograniczonego zasobu gotówki, ale to bym chciała zrobić.
Ja spęłniłabym mażenie mojej mamy, to jest kupiłabym jej mały biały domek ze sporym ogrodem i podwurkiem, gdzie byłaby stolarnia i jakiś warsztat z garażem na auto. Jak bracia i siorka by się ogarneli to z nimi też bym się podzieliła. Jak chodzi o mnie, to zrealizowałabym swoje mażenie, które w sumie dzieli się na trzy, mowa tu o zdobywaniu pokoleji korony gór Polski, Europy i Ziemi. A jak coś z tej kasy by zostało to wykupiłabym jakiś spory obszar ziemi i wybudowałabym w pęłni dostępne centrum sportu i rekreacji, gdzie organizowałabym zajęcia dla dzieci z biednych rodzin i dzieci niepełnosprawnych.
"Czy ty jesteś bardzo odważny? - Średnio. - A co zrobiłeś najodważniejszego w swoim życiu? - (...) Wstałem dziś rano." Cormac McCarthy, "Droga"
Ale tak na serio, gdybym nagle dostała nie wiadomo skąd taką sumę pieniędzy, zaczęłabym się bać, że to jakiś podstęp i zaraz ktoś będzie domagać się zwrotu. Chyba bym poszła na plicję.
Oo tak sobie myślę, że mógłbym postarać się o koncesję na nadawanie radia na fm, to by było coś, albo nakupował bym sobie duużo kaset z muzyką disco polo i bym je pozgrywał, żeby w dobrych jakościach było.
Otóż to, a ostatnio dużo fajnych utworów się odkopało to i chciałoby się je mieć w dobrych jakościach. :) -- (Zuzler): Gdyby to było takie proste, to panowie z DHT nie lataliby ciągle jak kot z pęcherzem za starym disco polo.
No niby tak, chociaż ja nie wiem, co wy w tym widzicie, ale to już temat na osobny wątek. Niemniej, inwestycje stałe są o tyle słabe, że raczej dużo się na tym nie dorobisz, to jest powolne i pasywne. Ja natomiast zajęłabym się w życiu śledzeniem rynku i inwestowaniem w tendencje wzrostowe.
Myślę, że gdybym miała spooro kasy, to na pewno bym jakąś elegancką fundacę albo i kilka wspierała regularnie. Jakąś zajmującą się bezdomnymi kotami najlepiej.