Można było odwrócić ten problem i właściwie nadal nie jest takie podejście wykluczone.
Inaczej się organizuje event dla 10 osób, inaczej dla 100. Rozsądek podpowiada, że na pierwszy strzał warto poprzeczkę zawiesić niżej, niż za wysoko.
Przypuśćmy, że zgłosiłoby się wam 100 osób w tej ankiecie eventowej, no i co dalej? Przecież samo pozbieranie zaliczek, no i później reszty kasy od takiej grupy, to jest już nie złe wyzwanie.
Tym bardziej, jeśli ląduje ten grosz na prywatnym koncie, to się wolę nie zastanawiać, czy takiej osoby za rok urzędnicy ze skarbówki nie zaproszą na rozmowę w sprawie co to było za grosiwo i dlaczego podatek od darowizny nie został odprowadzony...
No więc ja proponuję podejście odwrotne, czyli niech sobie organizujący najpierw odpowiedzą na pytanie, jak liczną grupę ludzi chcą i są w stanie ogarnąć.
No bo przypuśćmy, że się setka narodu zjeżdża, jemy kolację i śniadanie, no i co dalej? Częściowo tę niepewność wyrażała ankieta i pytanie o charakter wyjazdu, czy bardziej integracyjny czy edukacyjny, no i się pewnie odpowiedzi jakoś tam fifty fifty układają.
Więc powiedzmy że 17 osób się podłącza do warsztatu pt. "Programowanie w Rubi, jeśli go ktoś nie lubi", 16 do innego pt. "Ostrzę noże i nożyczki, halabardy i pilniczki", a 15 do trzeciego pt. jak zrobić makijarz metodą na kija".
Gdzieś tam sobie siadają w dawnych 3 salkach katechetycznych obecnie przerobionych na konferencyjne, no i do obiadu mamy z nimi spokój.
Ale jest jeszcze 52 osoby plus nieokreślona ilość otoczenia, czyli ich przewodników, którzy się chcieli tylko spotkać i pogadać. Gdzie ich umieścić, czy przy 4-osobowych stolikach, czy przy jednym wielkim? Co zrobić, gdy się po godzinie zaczną zwyczajnie nudzić i wymyślać głupoty?
Kwestia przerwy kawowej, jeśli nas będzie zbiorczo stać na wielki termos czy dzban kawy, też nastręcza różnych organizacyjnych zagadnień przy 123 osobach uczestniczących...
Krótko mówiąc: im więcej narodu, tym więcej problemów, a uwzględniając pionierski charakter imprezy i fakt, że jest ona nietypowa, bo organizator i uczestnicy to zwykłe osoby prywatne, a nie jakaś organizacja, fundacja albo firma, no to warto zadbać o zminimalizowanie ryzyka, żeby się można było w przyszłości powoływać na ten idealny, pierwszy zlot jako pozytywny precedens.
Skoro 100 osób to za dużo, a 10 za mało, no to pewnie liczba idealna leży gdzieś pomiędzy. Sądząc po ostatnich wpisach na blogu Dawida, mógłby bez najmniejszego trudu ją wyliczyć przy pomocy pakietu Ruby math i 42 linijek kodu, więc ze swojej strony oszczędzę sobie spekulacji.
Przypuśćmy na razie, że odpowiedź na te i inne pytania[1] jest już od dawna znana i jest to 42.
W takim przypadku, sprawa organizacyjna się upraszcza, bo można z marszu na podstawie kolejności zgłoszeń do ankiety lub jakichś innych kryteriów, typu pasujący termin, skonstruować listę podstawową i listę rezerwową.
No i od razu wiadomo jaką całkowitą ilość narodu chcemy pomieścić.
[1]:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Wielkie_pytanie_o_%C5%BCycie,_wszech%C5%9Bwiat_i_ca%C5%82%C4%85_reszt%C4%99