MarOlk — Wpis 1 z 4
Czyli wariacja na temat szwedzkiej zapiekanki ziemniaczanej. Proporcje powiedzmy rzeczą wtórną. Mianowicie szanowne państwo, bierzemy ziemniaki, tak trzy, cztery duże. Kroimy je w dość cieńkie frytki, mistrzunio |Makłowicz raczej je siekał na plastry na mandolinie, ale słupki lepsze. Obgotowujemy je ze trzy minuty we wrzątku, przelewamy na durszlaku zimną wodą i zostawiamy do odcieknięcia. Wrzątku nie solimy, a dlaczego o tym później. Bierzemy sporą cebulę, siekamy w półplasterki, kostkę, jak kto lubi. Na patelę ciut oliwy, ciut masełka i cebulkę dusimy prawie do miękkości. bierzemy średnią tuszkę węzonej makreli. Pieczołowicie oddzielamy mięso od ości. Kubeczek śmietanki 18 procentowej otwieramy. Do niej sporo pieprzu młotkowanego i spora szczypta gałki muszkatołowej. I teraz tak: Bierzemy naczynie żaroodporne do zapiekania. Smarujemy masłem. Do naczynia nasze słupki ziemniaczane, można oprószyć i wymieszać z pieprzem i koperkiem. Na to podsmażona cebula. Jak wyłożymy to lekko mieszamy całość. Na to wędzona ryba, też lekko mieszamy. Dlaczego nie soliliśmy niczego? Bo sama makrela wędzona jest wystarczająco słona. Na końcu wylewamy na całość śmietanę z przyprawami. Też lekko mieszamy paluchami od góry. Pozostaje obsypać wierzch bułką tartą, położyć na to kilka płatków masła. Przykrywamy naczynie i na godzinę do piekarnika. 180-200 stopni. Potem odkrywamy pokrywę i dajemy się temu jeszcze kwadrans przypiekać. Proporcje rzeczą wtórną, bo chodzi o to by wypełnić po brzegi posiadane przez nas naczynie. Rzecz prosta, ale w prostocie zawarty tutaj cały smak. Potrawa przedstawiona w którymś z youtubowych odcinków na kanale Makłowicza.