żywność długoterminowa gdzie ją kupić
Wróć do Inne#1 iwkan
Niejednokrotnie słyszałam zachęty, by przygotować plecaki ewakuacyjne, lub zrobić zapas żywności długoterminowej. zapewne nie chodzi tylko o ryż czy mąkę, lecz również o wartościowe jedzenie, pełne posiłki. Dlatego zastanawiałam się, gdzie kupić taką żywność, lub rzeczy, które w sytuacji kryzysowej czy - nie daj Boże - wojny mogłyby nam się przydać. Ciekawi mnie wasza opinia. A może ktoś już coś kupował i może podzielić się swoim doświadczeniem w tej kwestii z innymi.
#2 MarOlk
Polecam kanał Kwasior Official i też Kuchnia Kwasiora. Człowiek robi dużo testów różnej żywności dobierając ją właśnie pod kątem dłuższego przechowywania. Podpowiem, wszelkie puszkowane sterylizowane konserwy mięsne, rybne, warzywne to produkt o długim terminie spożycia.
#3 Zuzler
Orzechy, rodzynki i inne suszone owoce - zdrowe, kaloryczne na swoją wagę, a terminy długie. Widziałam też gdzieś pomysł, który mógłby się istotnie nieźle sprawdzić w razie długiego zatrzymania w domu, czyli kiełkowanie jadalnych roślin, które na bieżąco można zjadać dla urozmaicenia diety.
#4 MarOlk
Orzechy tak, o ile nie zjełczeją. Niestety coś o tym, tfu, wiem.
#5 Zuzler
Tak na to patrzeć, to suszone owoce mogą spleśnieć, w ryżu zalęgną się mole spożywcze, a w soli solne robaczki. Innymi słowy, odpowiednie przechowywanie, pilnowanie dat ważności i zjadanie rzeczy od czasu do czasu to klucz do sukcesu.
#6 iwkan
Właśnie pytam o taką żywność, która by była pełnowartościowym posiłkiem, a jednocześnie można ją przechowywać długo. Przecież np. wojsko nie będzie jadło tylko orzechy i owoce. Przecież potrzebują porządnego posiłku i to takiego, by mogli korzystać z niego w warunkach ekstremalnych. Dlatego, jeśli jest jakiś poważny kryzys czy co innego, to trzeba zrobić zapas jedzenia i to nie tylko owoców czy orzeszków, które są ważne, lecz zapewne nie wystarczające.
#7 MarOlk
@Zuzler, owoce suszone są siarkowane. Orzechy, które kupiłem niby też miły długi termin, a po otwarciu paczki mały zonk. @Iwkan, chłeb pytlowy, suchary beskidzkie, konserwy... Raz kiedyś kupiłem nawet chleb w puszce.
#8 Zuzler
@Iwkan, my nie jesteśmy żołnierzami, ze sporym prawdopodobieństwem żadna szczególna ewakuacja nas dotyczyć też nie będzie. Plecak ewakuacyjny swoją drogą, żywność, źródła ciepła i sposoby na oszczędzanie energii, które pozwolą przeżyć np. tydzień bez prądu i wody w kranie to już inna rzecz. Można żywić się samymi konserwami i sucharami, ale to co wymieniam to źródła witamin i minerałów, o których dostarczaniu zapomnieć też nie można, zwłaszcza zakładając trudności z dostępem do leków i lekarzy. Zresztą pisałam o tym przede wszystkim dlatego, że produkty suche wymieniłaś sama. Z suchymi jednak, jak ryż czy mąka jest taki problem, że gdy zabraknie prądu, gazu i bieżącej wody, to marne szanse masz na ich jakiekolwiek przygotowanie.
#9 Zuzler
Jeszcze produkty liofilizowane, ale to drogi interes i też chyba najłatwiej dostać owoce.
Zakładając przede wszystkim trudne czasy finansowe, to oczywiście wzmiankowane ryż, mąka, kasze - najlepiej w dużych opakowaniach, bo tanio, zupki w proszku, olej, koncentraty pomidorowe/pomidory itp. w puszce, rozmaite wecki, które można przecież i samodzielnie robić. I jedno jeszcze - przyprawy, różne, byle fajne. Bardzo wiele niesmacznych rzeczy, gdy będą dobrze doprawione, dadzą się zjeść bez przykrości. Warto pamiętać o tym zwłaszcza dlatego, że w trudnych czasach dieta bywa mało urozmaicona.
#10 iwkan
Wiem, że żołnierzami nie jesteśmy, ale jednak na 72 godziny przygotować się trzeba i jakieś jedzenie z dłuższym okresem się przyda. Poza tym gdyby nie było światła czy gazu przez dłuższy czas, to trzeba się przygotować. I t wcale nie musi być wojna, lecz choćby powódź, czy jakaś poważna awaria gazu, czy energetyczna. Już nawet ta zima pokazała, że były miejsca odcięte od świata, a co za tym idzie, były problemy z dostaniem się do sklepów czy aptek. Dlatego zawsze trzeba się choć w minimalnej mierze przygotować. Mama zawsze miała trochę kaszy cukru, i trochę pieniędzy odłożonych na czarną godzinę i schowane, by tylko w ostateczności ich użyć.
#11 MarOlk
Na 72 godziny to po prostu ciut więcej puszek wystarczy mieć.
#12 mucha
tak tak zima ludzie byli odcięci to moim zdaniem nie tak, ludzie zapomnieli co to prawdziwa zima przez kilka lat a gdy ona przyszła to cyk pyk i panika bo to przecież śniegu na drodze troszku jest i ślisko
#13 monstricek
Szczerze mówiąc, Europejczycy nie wiedzą, czym jest prawdziwa zima. Mieszkam w Nowosybirsku. Tej zimy maksymalna temperatura u nas wynosiła –46 stopni, a w obwodzie –49. Do tego padał śnieg – non stop przez jakieś cztery czy pięć dni. Mimo to wszystkie instytucje działały normalnie, ludzie chodzili do pracy, a dzieci – poza tymi z najmłodszych klas – do szkoły. Możecie powiedzieć, że tu mieszkamy i jesteśmy przyzwyczajeni, ale chcę podkreślić, że nie robimy niczego specjalnego, by do tego przywyknąć. Po prostu mamy w domu ciepłe ubrania, by wyjść na miasto. Poza tym wszystko wygląda u nas tak samo jak u was – po prostu wasza infrastruktura nie była gotowa, choć właściwie powinna była być, ponieważ nie doświadczyliście ani żadnych ekstremalnych temperatur, ani wyjątkowych zjawisk śnieżnych. Moskwa to też Europa – tam zima była bardzo podobna do waszej, a takiej sytuacji nie było od pięciu lat. Ponieważ jednak władze i służby komunalne były przygotowane na różne scenariusze, zima przeszła bez żadnych konsekwencji. Nie zamierzam ani krytykować, ani chwalić niczyjej władzy – chcę po prostu zwrócić uwagę na to, że nie mieszkacie w Afryce, gdzie często zimy nie ma. Macie typowy europejski klimat i to zupełnie normalne, że w domu ma się ciepłe ubrania, a podczas śnieżycy potrafi się odnaleźć, korzystając np. z laski, gdy zwykłe punkty orientacyjne są zasypane.
Rozumiem, że u was śnieg pada rzadko i że dla wielu ludzi mogło to być stresujące, a nawet szokujące. Jednak tak naprawdę nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego – to zwykłe zjawisko atmosferyczne, z którym po prostu trzeba umieć żyć. Kiedy ludzie ciągle mówią o zmianie klimatu, a potem, gdy przychodzi realna sytuacja, nikt nie jest przygotowany, zaczynają się krzyki, że to coś niespodziewanego, że czegoś takiego jeszcze nie było, że pogoda jest okropna. Swoją drogą, sam mieszkałem w europejskiej części Rosji, gdzie pogoda jest bardzo podobna do tej w Polsce, i pamiętam, jak śnieżne bywały u nas zimy jeszcze w latach dziewięćdziesiątych i na początku dwutysięcznych. Ludzie po prostu zapomnieli i oduczyli się żyć w takich warunkach, choć to absolutnie normalne, że pory roku się zmieniają, pada śnieg, a pogoda nie jest ciepła przez cały rok.
Ktoś tu słusznie wspomniał o produktach, które się nie psują – można korzystać z konserw. Obecnie dostępnych jest mnóstwo gotowych dań w słoikach i puszkach, a do tego mamy suszone i wędzone mięso, ryby, warzywa i owoce. Jeśli ktoś naprawdę chce być przygotowany, może kupić do domu suszarkę do mięsa i warzyw oraz autoklaw do konserwacji posiłków. Nie jest to tak drogie, jak mogłoby się wydawać, a korzyści z takiego zakupu są ogromne – podobnie jak oszczędności. Wielu moich znajomych samodzielnie robi mięso konserwowe, konserwuje napoje, suszy owoce, warzywa i tak dalej. Wśród nich jest sporo osób niewidomych i wiem, że są bardzo zadowolone z takiego rozwiązania. Tyle że jeśli naprawdę wydarzy się coś krytycznego i konieczna będzie ewakuacja, nikt nie zabierze ze sobą całego zapasu konserw czy suszonego mięsa – po prostu nie będzie na to czasu. A jeśli chodzi o zwykłe opady śniegu, to prędzej czy później każdy, samodzielnie lub z pomocą opiekuna socjalnego, jest w stanie dojść do sklepu albo zamówić jedzenie z dostawą, o ile oczywiście nie ma innych dodatkowych utrudnień poza brakiem wzroku.
#14 iwkan
Jeśli jest trochę śniegu, to nie ma problemu, ale gdy są mrozy ponad 20 stopniowe i pękają szyny, i są duże śniegi, to niektóre wioski są naprawdę odcięte od świata. Tu się zgadzam z Monstrickiem, że u was to normalne, tak samo na północy Europy. I jednak tam jest wszystko mimo wszystko przygotowane. Domy, cała infrastruktura. Napewno tory kolejowe są jakoś konserwowane, produkowane jest paliwo odporne na niskie temperatury. Bo przecież maszyny, cała technika musi pracować. Ale jak to wygląda w sytuacjach kryzysowych? W Afryce zimy nie ma. Tak, to prawda. Ale są inne problemy związane z gorącem. klimatem, z brakiem wody pitnej, lub nadającej się do picia. bo nie zawsze była uzdatniana w wystarczający sposób. I o ile dla turystów, wojskowych, i w ogóle osób uprzywilejowanych, była w jak najlepszej jakości, to już dla mieszkańców niekoniecznie. W Aleksandrii tego się nie dało pić. bo miała zapach taki jak w toalecie. Kupowaliśmy mineralną. Takie są realia. Turyści nie wiedzą o tym. Żyją jak bezmała w raju. A mieszkańcy borykają się z problemami.
#15 Zuzler
Ooo, suszarka - nie połączyłam jej z tematem, a w sumie niesłusznie.