1 likes
Czy ktoś z tu obecnych zagospodarował sobie może jakiś parapecik czy kawałek balkonu, a może cały balkon na uprawę badyli? Jestem ciekawa, ilu nas jest. :) Rok temu ogarnęła mnie trudna do odrzucenia chęć, by w miejskiej dżungli stworzyć własną maleńką choćby, nawet mikro namiastkę zielonego azylu. Moim ideałem, do którego jednak z przyczyn praktycznych nie zamierzam doprowadzać, jest balkon otoczony zielonością, wśród której można ustawić krzesełko i mimo śmierdzącej ulicy obok, cieszyć się przebywaniem tam. Marzenie to rok temu, czyli za pierwszym razem, zredukowałam do 4 korytek pod barierką i z uwagi na koty, nie zamierzam go w najbliższym czasie mocno rozwijać. A jak tam u Was? Pytam zwłaszcza ewentualnych bardziej doświadczonych: czy podpowiecie jakieś niewidome sposoby na pielęgnację roślin? Osobiście obawiam się, że nawet nie wykryję robactwa czy grzybów, które mogłyby zaatakować. Nie takie łatwe okazało się też przesadzanie sadzonek i jeszcze większych już roślin do innych pojemników. Wiem, że trzeba wyjąć całą bryłę ziemi, w której siedzą korzenie i tak przesadzić, ale, kurde, ostatecznie zawsze wkładałam je w nowe miejsce krzywo, tak że kwiatek musiał zrobić nie zbyt ładnego zakrętasa, żeby piąć się dalej do góry. :D