Forum

Roślinki w domu

Życie codzienne niewidomych

Zuzler

#1 ·

1 likes
Czy ktoś z tu obecnych zagospodarował sobie może jakiś parapecik czy kawałek balkonu, a może cały balkon na uprawę badyli? Jestem ciekawa, ilu nas jest. :) Rok temu ogarnęła mnie trudna do odrzucenia chęć, by w miejskiej dżungli stworzyć własną maleńką choćby, nawet mikro namiastkę zielonego azylu. Moim ideałem, do którego jednak z przyczyn praktycznych nie zamierzam doprowadzać, jest balkon otoczony zielonością, wśród której można ustawić krzesełko i mimo śmierdzącej ulicy obok, cieszyć się przebywaniem tam. Marzenie to rok temu, czyli za pierwszym razem, zredukowałam do 4 korytek pod barierką i z uwagi na koty, nie zamierzam go w najbliższym czasie mocno rozwijać. A jak tam u Was? Pytam zwłaszcza ewentualnych bardziej doświadczonych: czy podpowiecie jakieś niewidome sposoby na pielęgnację roślin? Osobiście obawiam się, że nawet nie wykryję robactwa czy grzybów, które mogłyby zaatakować. Nie takie łatwe okazało się też przesadzanie sadzonek i jeszcze większych już roślin do innych pojemników. Wiem, że trzeba wyjąć całą bryłę ziemi, w której siedzą korzenie i tak przesadzić, ale, kurde, ostatecznie zawsze wkładałam je w nowe miejsce krzywo, tak że kwiatek musiał zrobić nie zbyt ładnego zakrętasa, żeby piąć się dalej do góry. :D

MarOlk

#2 ·

Niestety. Z uwagi na mój talent do ususzenia nawet kaktusów i obecność kota nie mam i nie tęskno mi do takich klimatów. Jednak w bezkocich czasach coś tam mi rosło na balkonie - głównie rośliny użyteczno pożyteczne jak mięta, melisa, papryczki chili i tego typu. te ostatnie niestety pożarły mszyce. Dało się obecność tego dziadostwa poznać po lekko jakby klejących liściach i ogólnej marnocie rośliny.

Julitka

#3 ·

O kurcze, o krzywości kwiatków nie myślałam... Hm, jak rozwiązać taki problem?
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

Zuzler

#4 ·

Sadzić prosto co najwyżej, tylko to jakoś samo nie chce wychodzić. :D

Kat

#5 ·

Edited
Ja mam co najwyżej miętę na parapecie, która generalnie nie potrzebuje zbytniej opieki i cytrynę - miałam ją już wyrzucić, bo niby wyszła z ziemi - rośnie u mnie od pestki, ale mała długo była, listki miała marne, ale coś się zmieniło i parę miesięcy później wystrzeliła w górę. Nie jest to okaz piękności, ale rośnie.
Cóż, o innych kwiatkach się nie wypowiem, bo osobiście kaktusa potrafię ususzyć, więc to tyle. Kiedyś, kiedyś próbowałam na moim pseudo maleńkim balkonie, który balkonem jest tylko z nazwy, coś tam hodować w korytku. Była to jakaś bazylia, pietruszka, koperek itd. Problem jedynie w tym, że coś mi to zeżarło, pewnie ptaki jakieś, tak zakładam.
"Nie wolno się bać.
Strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja."
- Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("

Krzycha

#6 ·

1 likes
Ja mam od pewnego czasu i co roku coraz więcej, ale główni ezioła. Z ich przesadzaniem do większych doniczek raczej nie mamproblemów. Trzeba tę bryłę obładowywać do okoła równomiernie ziemią tak długo, aż wypełni się cała pusta przestrzeńw doniczce. No i po każdym dołożeniu sprawdzać, czy roślina stoi prosto,ale ciężko mi sięodnieść, bo nie wiem, z jaką konkretnie roślinąCi się nie udało. /Tu wielkość ma znaczenie, rodzaj ziemii, stopień jej nawilżenia, kształt doniczki, sztywność czy rozłożystość rośliny i wiele innych czynników. Ja zdecydowałam się na zioła ze względu na fakt, że są stosunkowo łatwe w pielęgnacji zwłaszcza przez nas , bo można ich dotykać bez przeszkód, a nie wszystkie rośliny dobrze to znoszą. poza tym. iadomo, że takie rośliny wydzielają dosyćsilne zapachy, a od tego większość robactwa spieprza. W ubiegłych latach miałam różne rodzaje Bazylii, ale właśnie ze względu na bliżej niezidentyfikowane dziadostwa obgryzające liście w tymroku się na nią nie zdecydowałam. Teraz mam: Szałwię, Lawendę wąskolistną, Koper zwyczajny i włoski,PLECTRANTHUS AMBOINICUS , sorry, ale nie znampolskiej nazwy, to takie coś pomiędzy Miętą,a Komarzycą. Z innych roślin mam jedynie Sansewierię gwinejską, ale ze względu na to, że było aż 5 roślin w doniczce,którym trzeba było porozcinać korzenie, sama jej nie przesadzałam i stoi na parapeciew domu, Aloes, któregosama też nie przesadzałam,bo był zbyt wielki i nie chciałam połamać liści,a w tymroku posiałam Maciejkę. Wzeszła ładnie i już stoi na dworzu. Zobaczymy jak będzie rosła. Kupiłam jeszcze testowo jedną sadzonkę maliny, ale coś słabo sobie radzi. Wody leję jej do oporu, a z jakiegoś powodu zaczęły jej usychać liście. Jutro posieję też testowo Pachnący Groszek. Z tego, co pamiętam Ty jakieś tam szczątkowe widzenie masz, więc może część rzeczy będziesz mogła podejrzeć bez konieczności dotykania. W razie czego pytaj, jak będę potrafiła,to coś tam podpowiem. Powodzenia!

Zuzler

#7 ·

Edited
Nie, nie mam już tego widzenia dość, żeby cokolwiek podejrzeć. Też właśnie bardziej idę w zioła, choćby dlatego, że rosnąc też pachną, więc dają mi większą satysfakcję. Proble z krzywym wsadzeniem miałam przy sadzonkach nagietków i aksamitek, kiedy przesadzałam je z pierwszych doniczek do korytek. No jakoś, kurde, nie szło to tak idealnie, jak na obrazku, :D ale to pewnie kwestia wprawy.

Krzycha

#8 ·

Do korytek niewątpliwie trudniej. Doniczka jest zazwyczaj okrągła,a korytko większe, prostokątne,rosną tam inne rośliny i tych punktów odniesienia jest zdecydowanie mniej. U mnie ze względu na kiepskie zadaszenie rośliny są w doniczkach, bo jak leje to muszę wszystko z balkonu zabierać.

majkmik1981

#9 ·

Hejka,
Jeśli chodzi o roślinki, to preferuję zielone, ale niekoniecznie zjadliwe. Czemu? bo mam w ... ziołowatości wszelkiego typu. Aktualnie na parapecie wewnętrznym mam raczej pnące kwiaty: pieniążek, Duńska mamba, bluszcz pospolity, i takie coś żółtego podobnego do pieniążka. Pieniążek mówią że jest zielony, tylko że ma te listki takie jak pieńcio złotówki, a to coś ponoć żółtego to ma takie bardziej podłużne listka ale jest to jedna rodzina: pnącza. Za oknem na parapecie mam dwa iglaki, i rosną super. Zielone, piękne, zimą gdybym ubierał choinki jako katolik, to miałbym darmowe drzewko. Ale że nie jestem katolikiem, to też rosną sobie one w spokoju. Co dwa trzy lata tylko przesadzam je do większych doniczek.

Julitka

#10 ·

Nie mój gust raczej. :)
-- (majkmik1981):
Hejka,
Jeśli chodzi o roślinki, to preferuję zielone, ale niekoniecznie zjadliwe. Czemu? bo mam w ... ziołowatości wszelkiego typu. Aktualnie na parapecie wewnętrznym mam raczej pnące kwiaty: pieniążek, Duńska mamba, bluszcz pospolity, i takie coś żółtego podobnego do pieniążka. Pieniążek mówią że jest zielony, tylko że ma te listki takie jak pieńcio złotówki, a to coś ponoć żółtego to ma takie bardziej podłużne listka ale jest to jedna rodzina: pnącza. Za oknem na parapecie mam dwa iglaki, i rosną super. Zielone, piękne, zimą gdybym ubierał choinki jako katolik, to miałbym darmowe drzewko. Ale że nie jestem katolikiem, to też rosną sobie one w spokoju. Co dwa trzy lata tylko przesadzam je do większych doniczek.

--