Chciałabym się podzielić z Wami swoim doświadczeniem związanym z wolontariatem w fundacji Prowadnica, gdzie przez ok. półtora roku pełniłam rolę administratora Polskiej Społeczności Eltena. Przez ten czas nauczyłam się radzić sobie z hejtem, spamem, organizować zespół i może jeszcze innych umiejętności, które teraz nie przychodzą mi do głowy. Niestety, moja przygoda z tą organizacją zakończyła się jednak w niezbyt przyjemny sposób.
Od pewnego czasu starałam się o zaświadczenie o wolontariacie, które mogłoby mi pomóc w mojej dalszej karierze zawodowej. Aczkolwiek mimo zapewnień że można to zrobi,ć bez problemu i wielokrotnych próśb, prezes fundacji nie odpowiadał na moje wiadomości i nie przysłał mi potrzebnych dokumentów. Było to dla mnie bardzo frustrujące, ponieważ propozycja została wysunięta właśnie przez niego.
Według mnie to bardzo słabo ze strony Prowadnicy, że po tak długiej współpracy, moje prośby zostały zignorowane, a prezes fundacji nie traktuje mnie poważnie. Czuję się oszukana i wykorzystana, a moje zaangażowanie w wolontariat nie zostało docenione. Chciałabym ostrzec innych przed takim zachowaniem i zwrócić uwagę na to, jak ważne jest szanowanie pracy wolontariuszy.
Trzymajcie się. Pozdrawiam