Transcription
Pani, ja nie stracę Pana, tylko uinformuję Panie i proszę mnie opuścić z tego domu, bo Pan mieszka na górze, Panie. I paszę, walnij stąd!
Pani, ja nie stracę Pana, tylko uinformuję Panie i proszę mnie opuścić z tego domu, bo Pan mieszka na górze, Panie. I paszę, walnij stąd!
No na razie jest wieczór I tak nie mogę już za bardzo Ale jutro dalszy ciąg Bo fajna zabawa nawet No do widzenia panie Werdku
hej Paściuch był cudowny ale boczek jest wspaniały w ogóle leżę i nie wstaję Piękne to było O Jezu Wpadłam
A no piękne, piękne, tylko że ja tak jak mówiłem, mój głos raczej średnio się nadaje do naśladowania kogokolwiek, także wiecie jak to jest. Więc próbowałem, ale no co z tego wyszło, zapewne jak zwykle nic, jak to bywa w moim zwyczaju, więc no.
Ja po prostu w to nie wierzę. Postanowiłem sobie, zanim pójdę się zdrzemnąć, na trochę jeszcze porą posłuchać i po prostu jesteście niemożliwi. Parodia parodii.
Ten październik to by mi lepiej wyszedł, jak miałem chore gardło. Wtedy mogłem spróbować. No, a co żeście myśleli? Są możliwości, nie?
Panie, nie jak nie, panie, jak tak, tylko panie, wie pan, ja po trzeźwie mu tego tak nie rozbiorę, panie, ja na sucho na takie tematy nie gadam, panie.
No to chodź pan do mnie, panie, ja mam tam, ja mam tam takiego zimnego browarka, panie.
Panie, co prawda, wie pan, na browarka, to czemu nie, panie? Z przyjemnością, panie Boczek, no. I muszę panu powiedzieć, panie Boczek, co z pana jest za człowiek? Pan taki tłuszczy jesteś, taki brzydki jesteś pan, taki byle jaki w ogóle. Rozmawiać z panem nie ma o czym, bo mam tylko o żarcia myślisz.
A jak ja ma... A, a, a, a z panem? A z panem to tylko o piwsku można rozmawiać. Tyle, o.
Panie, a z Panem tylko o żarciu można, Panie, gadać, bo Pan, wiesz, całe życie żarłeś Pan, żreś Pan i będziesz Pan żarł, bo na tym, Panie, polega Pana życie, Panie Baczku, wie Pan? Tyle, ile żeś Pan przeżarł pieniędzy, to już, Panie, ho, ho, ho, to już nawet, nie wiem, to już nawet tego nie liczę, bo aż szkoda, to w ogóle liczysz, Panie, wie Pan? I w ogóle, jak tak na Pana patrzę, to mi się niedobrze robi, Panie, i proszę opuścić mnie i tu, i teraz. Dziękuję.
A pan to piłeś pan i pijesz i będziesz pan pił, o. O, bo pan to przepił wszystko normalnie, o, w mordy jeżdża.
Panie, ja sobie nie życzę, żeby obcy ludzie po moim domu chodzili.
A żebyś pan wiedział! I noga moja tu więcej nie postanie, proszę pana. No, do widzenia.
ZOM!
Panie, Pan to co to może, co Pana wierzy, co Pan sobie może zrobić, może Pan sobie iść tam na górę i Panie, zeżryj sobie Pan tą swoją kapustę na ślińskim ryju, może Pana wreszcie zendij. Do widzenia, Panie boczek z boczek.
Pij pan, lepiej tego swojego browara, żeby tak pana pokręciło od tego. Do widzenia.
Panie, wolę pić takiego Czystego, śpieszutkiego browara Takie piwko, niż Żreć jak świnia, za przeproszeniem Jak pan, i wyglądać jak świnia Bo pan to swoim wyglądem Nikogo mi nie przypomina, że ewentualnie Jakąś żarłoczną świnie Tylko panie, wie pan I ja w ogóle, ja się dziwię w ogóle, że przez tyle lat Z panem miałem jakikolwiek Jakąkolwiek Styczność, panie Bo przez takich ludzi, panie, jak pan Ludzie, niektórzy głodują, a pan Tylko zżera z nim wszystko I panie Ostatnio, żeś pan mi wyżarł dwa pączki, panie Normalnie to jest jakaś Makowoje to, co pan robi, panie
A pan to wiesz, pan, kogo mi pan przypominasz? Wiesz, pan? Pan to mnie przypominasz takiego, takiego gościa spod budki z piwem, o! I tyle. Wolę, wolę żreć tą swoją kapustę na świńskim reju, niż, niż, niż, niż, niż, niż, kurde, chodzić jak ten, chodzić jak ten pijak i tylko, tylko przez pana to tylko spragnienia, kurde, woda w rzekach wysycha wszystko, a pan, a pan, żeś sobie chlejesz i chlejesz, o!