Poznałam ją w latach sześćdziesiątych, kiedy to z Warszawy przeniosła się do Gdyni. Początkowo dawała lekcje prywatne różnym młodym ludziom, potem prowadziła opiekę nad wokalistami w Teatrze Muzycznym im. Danuty Baduszkowej w Gdyni, a na końcu zatrudniła się w Państwowej średniej szkole muzyxcznej w Gdańsku, gdzie już do konca swych dni przekazywała swym uczniom umiejętności wokalne. Kiedy już nie była w stanie śpiewać utworów operowych, a śpiewać po prostu musiała i nie mogła zaakceptować starzenia, przeszła na śpiewanie piosenek. Jedną z nich proponuję do posłuchania. https://www.youtube.com/watch?v=U-IoeaXxZXY
Już nie żyje. Zmarła w 2003 roku. Była otwarta na ludzi. Ponieważ cierpiała na dużą wadę wzroku, Uczyłam ją braille`a. Masowałam od czasu do czasu, a ona rewanżowaa się bezpłatnymi lekcjami śpiewu, ale nie tak często, jak bym tego potrzebowała. Bywałam u niej na Wigiliach Bożego Narodzenia, Była pogodna, zawsze roześmiana i nigdy na nic nie narzekała. W sumie dobrze ją wspominam.