Przynajmniej gdy ja próbowałem adopcji fundacyjnej, wśród wymagań były: Karma podawana ma być mięsno węglowodanowa, Maksymalnie dwa razy dziennie karmienie miało się odbywać. Inne kwestie wymagane, to kuweta osobna na każdego kota,, osobne żwirki, i kupa innych rzeczy, których ciężko spamiętać. Dodam, że moje zwierzaki, jedzą z jednej miski,, mają jedną kuwetę, jeden żwirek i jedną karmę i nie oddały zapewne by tego za żadne przepisy fundacyjne. A no i gdy kiedyś kupiłem im karmę wysoko węglowodanową, to efekt był taki, że całą karmę ostatecznie wydałem kotom dzikim, bo moje nawet nie raczyły ogonem machnąć na nią.
-- (midzi): @majkmik, a o jakich chorych wymaganiach mówisz? Bo z tego, co ja widziałem to poza wymogiem nie wypuszczania kota samopas w zasadzie większości fundacji chodzi o: 1: kratki w oknach 2: osiatkowanie balkonu, jeśli jest. A to przecież zupełnie normalne wymagania.
Nikt w fundacji raczej nie powiedział, że masz karmić kota karmą wysoko węglowodanową, jeżeli już to chodziło o to co na pisałeś w tym samym poście czyli o karmienie mięsno węglowodanowa, wydaje mi się też, że o karmienie chodziło minimalnie dwa razy dziennie. Jeśli nie było tak jak piszę to raczej uciekać od takich fundacji. Mówi się też rzeczywiście, że jeśli bierze się dwa koty to powinny mieć dwie kuwety bo zwyczajnie mogązałatwiać się po za nią, oczywiście u jednych nie będzie to problem u innych może być. -- (majkmik1981): Przynajmniej gdy ja próbowałem adopcji fundacyjnej, wśród wymagań były: Karma podawana ma być mięsno węglowodanowa, Maksymalnie dwa razy dziennie karmienie miało się odbywać. Inne kwestie wymagane, to kuweta osobna na każdego kota,, osobne żwirki, i kupa innych rzeczy, których ciężko spamiętać. Dodam, że moje zwierzaki, jedzą z jednej miski,, mają jedną kuwetę, jeden żwirek i jedną karmę i nie oddały zapewne by tego za żadne przepisy fundacyjne. A no i gdy kiedyś kupiłem im karmę wysoko węglowodanową, to efekt był taki, że całą karmę ostatecznie wydałem kotom dzikim, bo moje nawet nie raczyły ogonem machnąć na nią.
-- (midzi): @majkmik, a o jakich chorych wymaganiach mówisz? Bo z tego, co ja widziałem to poza wymogiem nie wypuszczania kota samopas w zasadzie większości fundacji chodzi o: 1: kratki w oknach 2: osiatkowanie balkonu, jeśli jest. A to przecież zupełnie normalne wymagania.
To już takie imie miała, jak ją braliśmy. W hodowli w której ona była, właściciele mieli trujkę dzieci, które lubiły się z nią bawić i tam ją nazwali Lili. Ale gdyby była dalej Jenny to bym jej imię Kłębek mimo wszystko, albo jakby to był kocur to niedźwiedź z powodu słusznych wymiarów oraz gęstości futra, a także lenistwa.
„Równowaga nie działa w korporacjach. Tam rządzi chaos i budżet.
My mogliśmy sami wybrać imię dla Freddiego, pod warunkiem, że będzie na literę F. Tak to w hodowlach już jest, że mioty lecą alfabetycznie i wszystkie koty z danego miotu mają imię zaczynające się na jedną, konkretną literę. Wiadomo, że później można kota wołać jak się chce, ale skoro wymyśliliśmy imię, to po co je zmieniać. :)
No nasz to imię rodowe miał kosmo, czy Cosmo nie wiem jak się to pisze, ale my wołamy na niego Hugo. Kicia nie jest z hodowli, więc nie ma rodowego imienia.
Niestety midzi, tak jak piszę, miały być karmy mięsno węglowodanowe, i podawane maksymalnie 2 razy dziennie. Tak sobie myśle, że ludzie jedzą minimum trzy razy dziennie, a kotu, emiałbym dawać w mieście dwa razy.
Co do kówet, to nawet jak sprowadziłem Wow do tosi, to jak były dwie kówety, to załatwiały się głównie do jednej, a druga tylko stała, i miejsce zajmowała. Także teraz mają jedną, i wszystko gra i buczy w moim stadku. -- (midzi): @Grzegorzm, ja myślę, że było tak: karmy wysokomięsne, bez węglowodanów, a po prostu kolegom się to wszystko zlało w jedno. :)
To tak jak mówię uciekać od takich fundacji, kot powinien jeść kilka, czyli może jeść pięć razy dziennie, ale po odrobinie. -- (majkmik1981): Niestety midzi, tak jak piszę, miały być karmy mięsno węglowodanowe, i podawane maksymalnie 2 razy dziennie. Tak sobie myśle, że ludzie jedzą minimum trzy razy dziennie, a kotu, emiałbym dawać w mieście dwa razy.
Co do kówet, to nawet jak sprowadziłem Wow do tosi, to jak były dwie kówety, to załatwiały się głównie do jednej, a druga tylko stała, i miejsce zajmowała. Także teraz mają jedną, i wszystko gra i buczy w moim stadku. -- (midzi): @Grzegorzm, ja myślę, że było tak: karmy wysokomięsne, bez węglowodanów, a po prostu kolegom się to wszystko zlało w jedno. :)
Koty i tak nie jedzą dużo za jednym razem. Zwykle jest tak, że podejdzie do miski, poskubie troszeczkę, odejdzie i za jakiś czas wraca i rytułał się powtarza. Tak przynajmniej robią moje koty.
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.
e) Czy zdają sobie Państwo sprawę, że kot wychodzący powinien mieć wykonane dodatkowe szczepienia, zanim zacznie wychodzić na dwór? Czy wiedzą Państwo, jakiego typu to szczepienia?
Moja, już niebawem kicia, w hodowli nazywa się Panaceja, bo jest z miotu p, ale mogę ją nazwać, jak chcę.