Niewiele skorzystałam z takich projektów. Są dla mnie za mało spersonalizowane i szkoda, że przyznanych funduszy nie mogę przeznaczyć na zajęcia, które byłyby zbierzne z moimi potrzebami i aktywnością zawodową. Sporo zależy od osób prowadzących. Spotkałam się z nazbyt posuniętymi próbami wejścia w moją prywatność i brakiem taktu, gdy ewidentnie sygnalizowałam, że w tym miejscu stawiam granicę. Czasami się zapisuje, gdy można podszkolić język obcy, bo to dla mnie ważne i skoro jego naukę mogę mieć sfinansowaną to czemu nie. Zawsze się upewniam, czy mogę skorzystać tylko z wybranych modułów projektu, czy nie jestem zobowiązana do uczestnictwa w całości.
Raz jeden brałem udział w projektach fundacyjnych gdy byłem na drugim roku studiów, i powiedziałem sobie: "nigdy więcej". Jestem prawie pewien, że zawartość projektu, to tylko „odpad formiru lub obłogu”. Innymi słowy, to co zawiera projekt, to jest trzeciorzędna sprawa. Główną motywacją dla wszelkich projektów, jest niestety fakt, że to jest najłatwiejszy sposób zarabiania kasy przez fundacje. Przykre, ale prawdziwe.
Niestety masz racje. Sama się o tym przekonuje i jestem pewna, że w życiu już się do żadnego projektu nie zapisze. -- (majkmik1981): Raz jeden brałem udział w projektach fundacyjnych gdy byłem na drugim roku studiów, i powiedziałem sobie: nigdy więcej . Jestem prawie pewien, że zawartość projektu,, to tylko „odpad formiru lub obłogu”. Innymi słowy, to co zawiera projekt, to jest trzeciorzędna sprawa. Główną motywacją dla wszelkich projektów, jest niestety fakt, że to jest najłatwiejszy sposób zarabiania kasy przez fundacje. Przykre, ale prawdziwe.
--
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.