U mnie to jest tak, że uzależniona od telefony to nie jestem, raczej żadko, naprawdę żadko go używam i to raczej do dzwonienia, czy sporadycznie do sms-ów lub tworzenia notatek na własny użytek.
Komputer? Tu siłą rzeczy jest więcej obcji do wykożystania: muzyka, internet, więc wszelkie informacje, książki, pisanie ze znajomymi, do których nie ma się kontaktu...
Też nie jest tak, że jak się z kimś spotykam, to biorę ze sobą np. wspomniany komputer, bo to z czystym sumieniem zrobiłam z trzy razy na jakieś sto spotkań. Również uważam, że jeżeli się z kimś spotykasz to liczy się abyś z nim był, a nie w jakiejś części, bo twoja uwaga skupiona jest na kontakcie z innymi znajomymi, którzzy akurat do ciebie piszą. Są jakieś informację, które mogą mnie zainteresować? OK, sprawdzę je po powrocie.
Kilka lat temu potrafiłam całe dnie spędzać przed komputerem, tak od 9, czy 10 rano do tej 22, to akurat przy okazji pracy nad pewnym własnym projektem literackim, ale to miało miejsce przez około dwa miesiące - mówie tu o porze weekendu, bo w tygodniu była szkoła. Teraz mi to już przeszło.
Potrafię więc wyjźć z domu, lecz zgodzę się z tym, że tak jak do telefonu mnie nie ciągnie, to do komputera już owszem. Pewna wada naszych czasów. I oczywiście, że my już mniej kożystamy z tego typu medjów, jak internet niż widzący, bo jak to tu zostało powiedziane, musimy być skupieni na naszej trasie, czy na drugiej osobie, z którą rozmawiamy.
Nie jestem tak przywiązana do telefonu, właściwie ten leży cały dzień na łużku, czy na komodzie i nawet jak gdzieś wychodzę, to żadko biorę go ze sobą.
Z tym skupieniem na drugiej osobie, z którą akurat przebywamy, tu i teraz to jest też tak, że my jej nie możemy zobaczyć, więc automatycznie z braku jednego zmysłu potrzebujemy bardziej to przeżyć, słyszeć jej głos, dotkniąć. To taka luźna refleksja, jaka mnie teraz naszła, a która nie była jakoś tu powiedziana. Jeżeli zboczyłam tu z tematu wątku to przepraszam. :d