Ale mieszkanie z rodzicami nie umniejsza mi faktu, że jak zostanę sam, to zacznę różne rzeczy robić z konieczności.
W sensie ciebie można odbierać w taki sposób, że albo szybko się wyprowadzasz, albo potem sobie nie dasz rady, bo już się nic nie nauczysz.
Pytałaś, co może się stać, jak ktoś wyprowadzi się jeszcze za te pare lat, to ci odpowiadam, że nic, jak ma się nauczyć, jest człowiekiem dorosłym w sensie emocjonalnym, nie ma dodatkowych niepełnosprawności i dwuch lewyc rąk i troszkę samozaparcia, to się nauczy, bo musi. Paradoksalnie ja, jak zostaję sam w domu na jakiś czas to rodzice mówią, że jest największy porządek, jak wracają, bo mam spinę, że jak tak nie będzie, to uznają, że 1. Nie mógłbym żyć samodzielnie, 2. W sumie nie widzi, bo norma i 3. Lepiej, żeby ktoś zaglądał, jak my wyjeżdżamy.
No ale życia z drugą połówką i rodzicami kompletnie sobie nie wyobrażam, a jeśli nawet, to bankowo nie jeszcze z dzieckiem.
Chyba, że to by był ultra ogromny dom z 20 piętrami i dało by się odseparować, ale wtedy była by to wieś, a na wsi osobiście bym nie został dłużej, niż to konieczne w poszukiwaniu studiów, pracy etc.
-- (Julitka):
No ale właśnie o to mi chodzi, że to się odkrywa dopiero, jak się zostje samemu na gospodarstwie. Tylko i aż o to mi chodzi. :)
-- (papierek):
No nic się nie dzieje, widziałem ludzi, którzy byli ogarnięci a mało sami w domu robili bo tak i szybciutko się nauczyli, słyszałem o takich, co ogarniali mniej i po próbie wyprowadzki też nie wiele się zmieniło, kwestia odpowiedniego podejścia. Mała rzecz, a cieszy, rodzice na 2 tygodnie wyjechali z domu i nagle zaczął i bardziej przeszkadzać brud, po kilku dniach znudziło mi się zamawiać jedzenie, stos naczyń mnie irytował i tak dalej, no więc się wzięło i ogarnęło. Kosz się zaczął zapełniać, więc kiedyś trzeba było się zmusić i wyrzucić i wiele innych, a to były tylko dwa tygodnie, a o tylu rzeczach się dowiedziałem, że potrafię i mi przeszkadzają.
--
--