Czytając książkę "Pożegnanie z lękiem" T. Keitlen, natrafiłam na opis, którego nie umiem dopasować do żadnego znanego mi urządzenia. Nie wygląda to na opis tabliczki, prędzej jakby metkownicy. No ale żeby na metkownicy robić notatki do przeprowadzenia całego wykładu? Maszyny brajlowskiej też nie podejrzewam, bo choćby się bardzo uprzeć, to kieszonkową nie można jej nazwać. No i te taśmy... Chyba, że tu tłumacz akurat się nie popisał i coś mu się rypło. Swoją drogą, mam nadzieję, że ten język Braille'a, który w całej książce niestety nie pojawia się raz też jest jakąś pomyłką. :D
Zastanawiam się, czy ktoś z tu obecnych potrafiłby może zidentyfikować ten sprzęt po przeczytaniu niniejszego fragmentu. Niestety, to chyba jedyna wzmianka o nim samym w całej książce.
"Zebrałam potrzebne dane, które ścieśniłam do szeregu notatek w "języku"
Braille'a. (Istnieje kieszonkowy aparacik do pisania systemem Braille'a,
który znakomicie służy takim właśnie celom. Posiada on urządzenie
rejestrujące, które na taśmie papierowej wybija kombinacje dziurek systemem
Braille'a. Taśma ta przesuwa się przez aparat - podobnie jak w maszynie do
pisania).:.
Jedyny fragment, który cokolwiek sugeruje jeszcze w temacie brzmi:
"Wobec braku pulpitu nie miałam gdzie położyć notatek. Szybko więc
wsunęłam je do kieszeni mojego żakietu."
Jeśli tak, to z kolei nie mogło być ich jakoś wiele. No to może jednak jakaś metkownica?
Zuzler — Wpis 1 z 3