Ogród. To taki temat, myślę, że dość szeroki. Takie pytania pomocnicze. Czy ktoś zajmuje się ogrodnictwem? Czy ktoś z Was ma własny ogród?
Czy ktoś pielęgnuje, nie wiem, uprawia jakieś roślinki, jakieś krzewy, kwiaty, owoce, drzewa? Czy ktoś się na tym zna?
No i takie pytanie, za co lubicie przyrodę? Za co lubicie przebywanie na...
Na łonie natury. Myślę, że lato jest takim okresem, kiedy chętnie, jak jest tylko ładna pogoda, człowiek wychodzi na dwór właśnie, żeby trochę na tym świeżym powietrzu poprzebywać. Stąd ten temat.
Witam, ogrodu nie mam, chociaż lubię i powiem tak, mój wujek miał kiedyś taki przy balkonie ogród i chętnie tam chodziłam, podlewałam i pomagałam.
Tak samo jest z działką, czasami jeżdżę do dzieci na działkę i też nie pomagam. A ja osobiście to mieszkam w bloku, moja babcia też mieszka w bloku, więc czasem coś na balkonie hodujemy sobie i pomagam, ale zazwyczaj raczej jakoś tak nieszczególnie, bo robaki nam pozjadały w sumie większość tego balkonowego dobytku.
Jeszcze wiem, że szczypiorek się otrzymuje.
A tak, to kwiatki takie na okienne, to tego to zawsze w każdym domu jest sporo. Pozdrawiam!
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
Tak jest ogrodnictwo niewidomych, naturalnie, na przykład wiemy, że w Kazakowie na Tynieckiej jest takie kierowne ogrodnictwo, no cóż.
Dla niektórych to może być bardzo ciekawe, uprowadzanie własnego ogrodu, taki sposób na nudę, na zabicie czasu, można sobie posiedzieć jakieś ciepło w ogrodzie, w jakiejś altance, na grzałce, tak.
Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.
Witam Państwa serdecznie.
Ja tutaj chciałbym spytać się osoby, które znają się na drodze.
Jakby się znaleźli jacyś profesjonalni, zawodowi obronicy, co byli mniejszymi, a bardziej ciężsi.
Moje pytanie dotyczy insektów, które pojawiają się na drodze.
Jak raz na zawsze, skutecznie pozbyć się takich ślimaków.
Tylko nie takich co my wiemy z muszelków i żywo.
Ale takich bezmuszelkowych co wyjadają się na drodze.
Jak już jest to na odrodzie.
Jak się można tego pozbyć?
Bo niestety jest to u mojej babci, gdzie moja ciocia sadzi odrodzi.
To ponoć ślimaki były jak ktoś posadził te nasiona holenderskie.
Ponoć.
Dlatego poprzednio chciałbym też przestrzec przed nasionami pochodzenia z nieznanych źródeł.
I jeszcze raz powtórzę swoje pytanie.
Jak można skutecznie, raz na zawsze, pozbyć się tych insektów, tych ślimaków bezmuszelkowych.
Jak już mówię, tych przygotowanych.
Które wyjadają cały dorobek w drodze.
I przez co nie ma tego co powinno być.
Przez co tego nie było.
I czy to na forum może się udzielić?
Czy można do mnie prywatnie napisać?
Bo byłem wdzięczny bardzo za odpowiedź.
I chciałbym sobie podejrzeć, czy to być podobne.
Jest również może podobny problem, jeśli chodzi o odwrót.
I jak sobie z tym radzić.
Gdybyś na przykład soloł, to tak nie bardzo.
Bo przecież może już mieć potomstwo.
Więc jak można skutecznie wszystkich.
I tych, które akurat obecnie żyją.
I tych jeszcze, że tak powiem, nienarodzonych insektów.
Jak można się ich skutecznie pozbyć.
Żeby już więcej ich nie było.
Nawet w taką wilgotną podrodę jak teraz.
I właśnie te akurat zbudowane, bezmuszelkowe ślimaki.
Właśnie długą tą podrodę, taką wilgotną jak mamy teraz.
Jak przynajmniej jest u nas.
W białym stopu.
Jak można teraz takiego się pozbyć.
Byłbym bardzo wdzięczny.
Za jakiekolwiek podpowiedzi.
Które naprawdę.
Ale to naprawdę pomogą.
I więcej już ich nie będzie.
Pozdrawiam.
Damian Lewin.
Radczyk 96.
Dzień dobry, dzień dobry. Odświeżam wątek, bo jest ciekawe, a jest mało wpisów w nim.
U mnie się zmieniło troszeczkę, ponieważ od marca 2020 mam działkę na takim podmiejskim terenie.
Hodujemy tam pożeczki, maliny. Warzyw w tym roku się nie udało posadzić.
Jakoś tak wyszło, że posadziłyśmy jedynie kwiatki z rodzicielką i właśnie takie krzewy.
Ale chyba najciekawszym doświadczeniem jest ciągnięcie wody ze studni.
Tam, gdzie mamy działkę, nie ma akurat w naszym domku podpiętej wody.
Nie ma zrobionej kanalizacji, szamba i tak dalej.
Więc na przykład, żeby umyć naczynia, żeby podlać czy żeby cokolwiek, to ciągniemy wodę.
No i cóż, zostałam do tego zadania zatrudniona.
Więc jak trzeba właśnie uciągnąć, ja jestem akurat, no to zawsze jestem proszona o to.
I to jest takie sympatyczne zajęcie.
Zdarzyło mi się też kopać, tam podsadzenie, grabić liście, podlewać.
No to wiadomo.
Także aktywnie.
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
Witajcie, muszę przyznać, że miły wątek. Ja mam też ogród w swoim domu rodzinnym, znaczy obok domu rodzinnego.
Tam mam szklarnię, a wiadomo co w szklarni jest, czyli tam warzywa, no i w ogródku mam różne kwiaty.
Domek jest w ogródku właśnie wyremontowany, taka altanka, zapewne wiecie co tam.
No i cóż, no i czasami, kiedyś miałam właśnie takie figurki gipsowe typu krasnoludki czy coś takiego, a teraz tego nie mam.
Teraz tylko zostały kwiaty i drzewa wiśniowe czy malinowe.
Także tyle z mojej strony.
W tym roku udało nam się posadzić na działce też warzywa i niektóre takie jak cebula nie chciały nam zejść zbytnio, ale na przykład mieliśmy fasolę i ja ją zrywałam, szparagową, dobra była, mieliśmy dynię i też była bardzo smaczna.
No i wiadomo, to co wcześniej, czyli porzeczki, maliny, jagody nam niestety umarły już i nie ma, borówka chyba jeszcze jakoś tam żyje, no i oczywiście dużo kwiatów, róże, przed domkiem po jednej i po drugiej stronie mamy też strasznie dużo, ja to już nawet po prostu nie wiem jakie, bo ich jest tyle, że to zapamiętać, to jest jakaś masakra.
No i jakby potwierdzam to, co kiedyś tam mówiłam, że ciągnięcie...
Woda ze studni jest spoko, co prawda przydałaby się woda taka normalna, bo to czasami rozrasta nam się to, więc chodzić z tą konewką czy z tym wiaderkiem i to podlewać to troszeczkę czasem jest ciężko już, jak tego jest dużo, ale da się i ten...
No ale może kiedyś zrobimy sobie tam wodę, jakąś łazienkę dobudujemy ładną do tego domku, takie są plany, ale to raczej na przyszły rok bardziej niż teraz, bo teraz to już ciężej.
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.