Jak w tytule wątku. Lubicie czytać takie rzeczy? Może możecie jakieś polecić? Chodzi mi tutaj w sumie nie tylko o książki o pojedynczych osobach. Jak ktoś chce polecić książkę o, no nie wiem, beatlesach, bardzo proszę. Zapraszam do wypowiedzi, a ja, jak zwykle, potem.
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.
Ja czytałem biografię Steva Jobsa. W dodatku na braillesense, ale 18 znakowym. Przerwałem na siudmym rozdziale.
Sygnatura – Uczcij poległych i cierpiących ocalałych ciężką pracą, ponieważ porażka zawsze może się zdarzyć, jednak nigdy nie staraj się udawać, że jesteś doskonały, ponieważ prowadzi to do gorszego końca niż porażka, wiedzie na ścieżkę hańby i nikczemności.
Hm. Jak na razie jedyna biografia jaką przeczytałam, to "Jak wytrzymać z Joanną Chmielewską" A, i jeszcze zaczęłam biografie Maryli Rodowicz "Wariatka Tańczy". Moja Babcia ma to w czarnodruku, szukałam w internecie, ale nie ma, więc na razie nie dokończe. Czy lubie? Hm, raczej tak, można się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy o artyście. :)
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
Sama po to bym nie sięgnęła, ale w szkole jest zabawny wymóg czytania lektur, dzięki któremu zapoznałam się ze "Zdążyć przed panem Bogiem" i "Innym światem" Herlinga-Grudzińskiego. I pamiętniki się jakieś czytało różne, a to przecież też biograficzne... Tylko czyje?
"jak wytrzymać z Joanną Chmielewską" też czytałam, choć warto by podkreślić, że to nie jest typowa biografia. Czytałam Steva Jobsa i tutaj fajnie dodać, że książka całkiem zrozumiała nawet dla kogoś, kto w temacie nie siedzi ani zawodowo, ani jakoś wybitnie głęboko, więc fajnie. Inną rzeczą tego typu była autobiografia Ozzyego Osbournea, którą pisał nie sam, ale jednak o nteż, dlatego autobiografia. Bardzo fajna książka, chociaż wariat nie z tej ziemi. A, no i autobiografię CHmielewskiej też przeczytałam całą, a to już jest duża sprawa, bo trochę tego było. :d ALe było warto, ona to pisała tak, że czytało się tak ciekawie, jak następną z jej książek.
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.
Czytałam "1D, czyli tacy właśnie są". Nawet mnie to wciągnęło.
"Trzeba być wielkim przyjacielem, żeby przyjść i przesiedzieć z kimś całe popołudnie tylko po to, żeby nie czuł się samotny. Odłożyć swoje ważne sprawy i całe popołudnie poświęcić na trzymanie kogoś za rękę."
Kupiłam i skanowałam. Ale skan wyszedł mi słaby. Jak kiedyś zeskanuję jeszcze raz, podrzucę.
"Trzeba być wielkim przyjacielem, żeby przyjść i przesiedzieć z kimś całe popołudnie tylko po to, żeby nie czuł się samotny. Odłożyć swoje ważne sprawy i całe popołudnie poświęcić na trzymanie kogoś za rękę."
"Trzeba być wielkim przyjacielem, żeby przyjść i przesiedzieć z kimś całe popołudnie tylko po to, żeby nie czuł się samotny. Odłożyć swoje ważne sprawy i całe popołudnie poświęcić na trzymanie kogoś za rękę."
Ehh- to już nawet o nim książka jest? Film, książka i co jeszcze? Film oglądałem, ale książki nie przeczytam. Do pewnego czasu było mi go na prawdę szkoda. Do czasu jak nie dowiedziałem się, że ma to na własne rzyczenie i przez własną głupotę. I jeszcze z niego się robi bohatera.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Na własne życzenie... Chyba nie bardzo. Czy przeciętny dziesięcioletni dzieciak wie, że kiedy nie dotyka przewodów elektrycznych również może zostać porażony prądem?