Nie ma sensu dyskutować z ludźmi, którzy uważają, że praca powinna być opcjonalna w takim sensie, że jak chcesz to pracujesz, dla własnego dobra, a jak nie, to my i tak ci kasę damy, ale trochę mniej. Tak, krzycha, Dawidowi też może zależy na tych pieniądzach, ale zarobionych za jakąś konkretną pracę, która ma konkretną wartość. Twoje granie na emocjach ludzi powoduje, że poziom tej dyskusji spada dość bardzo. Nikt z was, którzy chcieliby zwiększenia świadczeń nie odpowiedział na pytanie, jak rozwiązać problem rosnącego zadłużenia kraju i zwiększających się podatków. No bo przecież jak dadzą niewidomym, to zaraz wszyscy jakoś tam niepełnosprawni coś dostaną. To nie jest kwestia tych kilku tysięcy czy kilkusett tysięcy niewidomych. Jeżeli komuś się należy, to serio ludziom, którzy totalnie nic nie mogą robić, nawet się podnieść, mówić czy cokolwiek i można zrozumieć, że takie osoby pracy żadnej nie podejmą. A wy, tj. Krzycha i łowca najbardziej podajecie jakieś wydumane powody, że lęki, że cośtam. To niech psycholog to stwierdzi, wyda odpowiednie zaświadczenie i na tej podstawie podnoszą ręty z zaznaczeniem, że musi być terapia. A nie wy chcecie hajs dla wszystkich i ci, co by mogli pracować stwierdzą, że im się w sumie nie chce. Mi by się szczerze chyba nie chciało studiować jakbym wiedział, że na spokojnie na mieszkanie i jedzenie mi starczy, a od czasu do czasu na coś więcej, a może i rodzice dołożą, albo pfron na nowego laptopa czy iphonea.
Jasne, że nie ma sensu, tak krzyczycie jeden z drugim o zadłużeniu państwa, ale przynajmniej jeden z was wyciągnął rękę po 500 plus i jakoś wówczas nie dbał o dług i nie był przeciwny "rozdawnictwu" tylko skrzętnie z tego rozdawnictwa skorzystał, to się nazywa hipokryzja. Jak pisałem, najwyraźniej ednemu z drugim nigdy tak naprawdę głód do dupy nie zajrzał i nie wiecie jak to jest kiedy się wpierdala suchy chleb, a w chwilach lepszych posypany cukrem.
Nie starczyło by ci, bo zapomniałeś, że im większy socjal tym ceny wszystkiego wyższe. To nie jest tak, że dzisiaj dostaną 3k miesięcznie i za te 3k kupią tyle samo za 5 i 10 lat. Dwadzieścia lat temu najniższa krajowa wynosiła 720 złoty jakoś i za te 720zł dało się wtedy przeżyć cały miesiąc, ale czy gdybyś 20 lat temu schował całą wypłatę, czyli te 700, czy 720zł do szafy, pod poduszkę czy gdzieś, i wyjął dzisiaj to czy nadal dzisiaj byś przeżył miesiąc? Oczywiście nie, co powoduje, że za 5 lat, Krzycha z Łowcą chcieliby 6k, a potem może i 10, a spirala nigdy by się nie skończyła, bo przecież im się należy. Nie ważne, że skądś te pieniądze trzeba wziąć. Można nawet wydrukować, byle niewidomi dostali. Nie ważne jakie to będzie miało konsekwencje. Inflacja, a co tam? Większe podatki? Przecież ich to nie dotyczy? Bankructwo kraju? Przecież takie rzeczy się nie dzieją.
-- (papierek): Nie ma sensu dyskutować z ludźmi, którzy uważają, że praca powinna być opcjonalna w takim sensie, że jak chcesz to pracujesz, dla własnego dobra, a jak nie, to my i tak ci kasę damy, ale trochę mniej. Tak, krzycha, Dawidowi też może zależy na tych pieniądzach, ale zarobionych za jakąś konkretną pracę, która ma konkretną wartość. Twoje granie na emocjach ludzi powoduje, że poziom tej dyskusji spada dość bardzo. Nikt z was, którzy chcieliby zwiększenia świadczeń nie odpowiedział na pytanie, jak rozwiązać problem rosnącego zadłużenia kraju i zwiększających się podatków. No bo przecież jak dadzą niewidomym, to zaraz wszyscy jakoś tam niepełnosprawni coś dostaną. To nie jest kwestia tych kilku tysięcy czy kilkusett tysięcy niewidomych. Jeżeli komuś się należy, to serio ludziom, którzy totalnie nic nie mogą robić, nawet się podnieść, mówić czy cokolwiek i można zrozumieć, że takie osoby pracy żadnej nie podejmą. A wy, tj. Krzycha i łowca najbardziej podajecie jakieś wydumane powody, że lęki, że cośtam. To niech psycholog to stwierdzi, wyda odpowiednie zaświadczenie i na tej podstawie podnoszą ręty z zaznaczeniem, że musi być terapia. A nie wy chcecie hajs dla wszystkich i ci, co by mogli pracować stwierdzą, że im się w sumie nie chce. Mi by się szczerze chyba nie chciało studiować jakbym wiedział, że na spokojnie na mieszkanie i jedzenie mi starczy, a od czasu do czasu na coś więcej, a może i rodzice dołożą, albo pfron na nowego laptopa czy iphonea.
To się nie nazywa hipokryzja Ja o 500 plus nie startowałem od razu jak weszło. Wniosek złożyłem jakieś 10 miesięcy po, jak zobaczyłem jak ceny idą w górę, a niestety, poszły w dużej mierze przez 500 plus. I dlaczego ja mam więcej wydawać, kiedy inni dostają, jak mogę te większe ceny zniwelować biorąc kasę od państwa? Zastanów się? Gdyby nie pięćset plus, dodatkowej kasy by nie było, ale i w sklepach wydawałbym mniej. To jest jedynie odebranie podatku zwanego inflacją.
-- (Lowca_Androidow): Jasne, że nie ma sensu, tak krzyczycie jeden z drugim o zadłużeniu państwa, ale przynajmniej jeden z was wyciągnął rękę po 500 plus i jakoś wówczas nie dbał o dług i nie był przeciwny "rozdawnictwu" tylko skrzętnie z tego rozdawnictwa skorzystał, to się nazywa hipokryzja. Jak pisałem, najwyraźniej ednemu z drugim nigdy tak naprawdę głód do dupy nie zajrzał i nie wiecie jak to jest kiedy się wpierdala suchy chleb, a w chwilach lepszych posypany cukrem.
Bałem się, ale tego, że nie będę mógł iść do pracy, nie odebrania renty, a bałem się dla tego, bo wiązało się to ze zmianą orzeczenia, konkretnie z dopiskiem „i samodzielnej egzystencji”. Co nie zmienia faktu, że na inflację większy wpływ miało to 500 plus wypłacane na dzieciaki od 2015, a nie ten dodatek wprowadzony cztery lata później. Jeśli chodzi o rentę to może bałem się tego, że orzeczenie dadzą mi znów na 3 lub 5 lat, a miałem na stałę. A ja nie mam ochoty bujać się z lekarzami.
-- (Krzycha): Nieprawda. Wcześniej się bałeś złożyć, bo myślałeś, że Ci rentę zabiorą. Dopiero ja Cię uświadomiłam, że nie.
Może nie ja gram na emocjach, tylko Wy nie potraficie nad swoimi emocjami zapanować i na wszystko, czego nie rozumiecie reagujecie wrogością i agresją, ale to już nie mój problem.
Ciężko jest coś zrozumieć, skoro mówisz tylko, że powinno być i że się należy, ale nie odnosisz się do argumentów drugiej strony.
-- (Krzycha): Może nie ja gram na emocjach, tylko Wy nie potraficie nad swoimi emocjami zapanować i na wszystko, czego nie rozumiecie reagujecie wrogością i agresją, ale to już nie mój problem.
Jak dlamnie to generalnie sama wizja dochodu bez pracy jest jakimś oderwaniem od rzeczywistości, dla czego nie bierzecie pod uwagę, że zamiast rozdzielać pieniądze na prawo i lewo należy dać pracę taką żeby osoba zainteresowana mogła ją wykonywać, przecież to kiedyś dało się z robić a teraz się nie da? Nie każdy musi być nie wiadomo kim, mogą to być najprostrze prace, wtedy człowiek czuje się jakoś potrzebny a to chya ważne myślę, zarazpo otrzymywanych pieniądzach za tą pracę, dziwię się, że rozmowa nie zmierza w kierunku co mogły by osoby, które mają takie czy inne problemy robić a zmierzatylko w kierunku czy dać pieniądze i ile czy nie dać.
Dokładnie, jeśli nie wyciskanie soków to szczotki do czyszczenia kibli. Byle coś robić, a nie tylko brać.
-- (grzegorzm): Jak dlamnie to generalnie sama wizja dochodu bez pracy jest jakimś oderwaniem od rzeczywistości, dla czego nie bierzecie pod uwagę, że zamiast rozdzielać pieniądze na prawo i lewo należy dać pracę taką żeby osoba zainteresowana mogła ją wykonywać, przecież to kiedyś dało się z robić a teraz się nie da? Nie każdy musi być nie wiadomo kim, mogą to być najprostrze prace, wtedy człowiek czuje się jakoś potrzebny a to chya ważne myślę, zarazpo otrzymywanych pieniądzach za tą pracę, dziwię się, że rozmowa nie zmierza w kierunku co mogły by osoby, które mają takie czy inne problemy robić a zmierzatylko w kierunku czy dać pieniądze i ile czy nie dać.
Odpowiedziałem ci. Duża część osób tam się znajdujących w ogóle nie powinna tam się znajdować. Rodzice trzymają duże dzieci pod kloszem, bo z tego jest kasa, a żeby nie plątały się całymi dniami pod nogami to się je wygania na takie warsztaty. Takie osoby, powinny być pchane raczej w rynek pracy, a nie w takie przechowalnie, z których nic nie wynika, a często cofa takie osoby w rozwoju.
-- (Krzycha): Ty się właśnie nie odnosisz. Nawet pytanie o W T Z Cię przerosło.
Najpierw niech niektórzy zrozumieją, że takie problemy są i niech przestaną je bagatelizować, a potem jak najbardziej niech rozmowa w takim kierunku zmierza. Powtórzę się po raz kolejny jestem za pracą dla wszystkich, którzy mogą pracować i trochę osób, które w skrócie mówiąc w siebie nie wierzyły do pracy przekonałam, ale mam świadomość, że nie zawsze się da. -- (grzegorzm): Jak dlamnie to generalnie sama wizja dochodu bez pracy jest jakimś oderwaniem od rzeczywistości, dla czego nie bierzecie pod uwagę, że zamiast rozdzielać pieniądze na prawo i lewo należy dać pracę taką żeby osoba zainteresowana mogła ją wykonywać, przecież to kiedyś dało się z robić a teraz się nie da? Nie każdy musi być nie wiadomo kim, mogą to być najprostrze prace, wtedy człowiek czuje się jakoś potrzebny a to chya ważne myślę, zarazpo otrzymywanych pieniądzach za tą pracę, dziwię się, że rozmowa nie zmierza w kierunku co mogły by osoby, które mają takie czy inne problemy robić a zmierzatylko w kierunku czy dać pieniądze i ile czy nie dać.
No to napisz, jak to zmienić. Chętnie poznam Twoją koncepcję. -- (mustafa): Odpowiedziałem ci. Duża część osób tam się znajdujących w ogóle nie powinna tam się znajdować. Rodzice trzymają duże dzieci pod kloszem, bo z tego jest kasa, a żeby nie plątały się całymi dniami pod nogami to się je wygania na takie warsztaty. Takie osoby, powinny być pchane raczej w rynek pracy, a nie w takie przechowalnie, z których nic nie wynika, a często cofa takie osoby w rozwoju.
-- (Krzycha): Ty się właśnie nie odnosisz. Nawet pytanie o W T Z Cię przerosło.
No właśnie nie padł tu chyba żaden argument co z robić żeby osoby, które niby nie mogą pracować zaczęły to robić, prawie nic o psychologach, o nauce orientacji, o tym, że należało by takie rzeczy udostępnić też w mniejszych miastach, tylko ci co nie mogą to niech kasę dostaną i już. Tylko prawda jest taka, że nie dużo jest tych co na serio nie mogą, problem raczej leży, że nie ma instytucji, które mogły by wykrzesać to co jednak osoby mogą potrafić i znam to z własnego doświadczenia, kiedyś wybrałem się do jakiejś fundacji, już w tej chwili nie wiem dokładnie jakiej. Pomogli mi na pisać CV i powiedzieli, że oni mi po starają się znaleźć jakiś starz, ale na za dużo to żebym nie liczył bo masażystuw to raczej z doświadczeniem potrzebują i jak bym miał jakieś doświadczenie to łatwiej by było i niestety podejżewam,że tak jest nie tylko w moim przypadku.
Jak ktoś nie chce, to nie zmusisz. Ale na lenistwo socjal nie jest lekarstwem. Jak ktoś ma obawy wziąć kija do łapy i wyjść na miasto, to niech próbuje po mału pokonywać swoje lęki, a nie marudzi, że on nie umie lub boi się łazić z kijem.
-- (Krzycha): No to napisz, jak to zmienić. Chętnie poznam Twoją koncepcję. -- (mustafa): Odpowiedziałem ci. Duża część osób tam się znajdujących w ogóle nie powinna tam się znajdować. Rodzice trzymają duże dzieci pod kloszem, bo z tego jest kasa, a żeby nie plątały się całymi dniami pod nogami to się je wygania na takie warsztaty. Takie osoby, powinny być pchane raczej w rynek pracy, a nie w takie przechowalnie, z których nic nie wynika, a często cofa takie osoby w rozwoju.
-- (Krzycha): Ty się właśnie nie odnosisz. Nawet pytanie o W T Z Cię przerosło.
Upór, bierzesz i idziesz, a nie siedzisz i biadolisz, że rodzina ci nie pozwala. Poza tym tak jak Grzegorz napisał.
-- (Krzycha): A co, jeśli jest ograniczany? Chciałby pomału pokonywać te lęki na własną rękę, ale rodzina go z domu nie wypuszcza? Co jest wówczas lekarstwem?