Chyba nie Art Tatum, tylko George Shearing. To też jeden ze słynniejszych pianistów jazzowych i ten na pewno był niewidomy, bo mówił na nagraniu z koncertu, że ma psa przewodnika, który wabi się Lucy.
Magda, Nobuyuki Tsujii został wywalony po drugim etapie, a nie po trzecim. To był jeden z najbardziej niesprawiedliwych konkursów Chopinowskich. Pamiętam, jak po jego zakończeniu na kilka lat znienawidziłem tą imprezę. Do finału edycji 2005 dostali się uczestnicy, którzy nawet nie douczyli się koncertu. Tak było w przynajmniej jednym przypadku. Nie podam nazwiska, bo pianista/pianistka studiował/studiowała u pedagoga jurora, który/a już nie żyje. Ponadto przez etap pierwszy nie przepuszczono conajmniej pięciu świetnych muzyków, tzw. murowanych finalistów. No, ale skoro Rafał Blechacz wygrał, (słusznie z resztą) to naród zapomniał o wszystkich niesprawiedliwościach edycji. Poza tym w 1932 r. laureatem II Nagrody na II konkursie Chopinowskim był Węgier Imre Ungar. Mógł wtedy nawet go wygrać, ale jurorzy przyznali równą ilość punktów dwójce pianistów, no i ciągnęli losy. Ungar miał klasycznego pecha. A wracając do Edwina Kowalika. Po 1945 r. uczył się w Łodzi u Władysława Kędry, jednego z najwybitniejszych Polskich pianistów. Wspomniany na początku Tsujii z tej grupy jest najlepszy. Jako jedyny znany mi niewidomy, klasyczny muzyk potrafi w pełni panować nad techniką fortepianu i nie asekurować się podczas gry. Już choćby ztego powodu powinien grać w finale i dostać którąś z nagród. Na szczęście, wytwórnia Dux wydała w 2005 r. jego konkursowe nagrania.
nie, po trzecim chyba, bo czytałam z jakiejś recenzji. No i Xin Luo, miałam z nim kontakt, to też niewidomy pianista. I jeszcze Andrey Tikhonov, to skrzypek
acha, no chyba, że tak, zwracam honor w takim razie i cichutko już jestem. Powiem tylko tyle, że o Nobu słuchałam jakiegoś filmu dokumentalnego i śledzę jego trasy koncertowe na fb i twitterze.
PEłna zgoda. Ja ten konkurs recenzowałem w całości i zgadzam się co do sprawiedliwości werdyktu. Edycja 2005 niestety już tak sprawiedliwa nie była, choć Blechacz wygrał słusznie. Szkoda tylko, że tylu świetnych pianistów wywalili nawet po i etapie.
ee no tak, ale Blechacz i mi do gustu nie przypadł. Jakoś mi się nie podobał, a co o Pani Juliannie z 2010 roku powiesz? awww, przenieśmy się gdzieś, bo to fajne, że tak, jak i ja, lubisz konkursy Chopinowskie, jeszcze za sobą mam Wieniawskiego z 2016 roku, totalnie niesprawiedliwy i jeszcze z tego roku Moniuszki i Didury, ale to operowe.