Sama zdumiałam się jakiś czas temu, gdy dowiedziałam się, że niewidzenie nie oznacza braku jakichkolwiek bodźców wzrokowych. Jest to stanowczo temat dla tych, posługujących się jeszcze widzeniem albo ociemniałych, z pewnością nie dla niewidomyh od urodzenia, bo nawet, jeśli coś mają przed oczami, prawdopodobnie nie wiedzą o tym nawet. :)
Uściślając jeszcze bardziej: co niedowidzenie, to inny sposób oglądania świata. Najprostszy przykład to dalekowidztwo i krótkowidztwo. Również co utrata wzroku, to inne wrażenia, dostarczane do mózgu. U jednego będzie to brak czegokolwiek, u drugiego wszystko zasłonią jakieś śnieżenie, kolorowe plamy i inne bibzy.
I wreszcie najważniejsze pytanie: jak wygląda to u Was?