A jak Wam się układało z nauczycielami? Czy Wasze kontakty np z wychowawcą przekładały się na relacje z rówieśnikami? U mnie było bardzo różnie, z reguły wychowawcy za mną nie przepadali, byłam takim trochę wyrzutem sumienia, tematem nieprzepracowanym, tak dzisiaj o tym myślę, natomiast inni nauczyciele często mnie lubili, miałam kiedyś problem, bo byłam ewidentną ulubienicą polonistki, olimpijką z tego przedmiotu, więc jeździłam na te olimpiady i konkursy recytatorskie z nią właśnie, jej samochodzem, ludzie z klasy mieli z tym duży problem, ale oni mieli problem w sumie ze wszystkim, byliśmy klasą, o której mówiło się - specyficzna i w ogóle dużo się o niej, hmm, mówiło
A ja miałam dobry kontakt z nauczycielami. Raz matematyczka miała problem i chciała się zwolnić, gdy dowiedziała się, że ma uczyć osobę niewidomą dyrekcja poprosiła ją o miesiąc próbny, zgodziła się z oporami, potem mi to szczerze wyznała, do dzisiaj nasz kontakt przetrwał.
Wojna to pokój. wolność to niewola. Ignorancja to siła. G. Orwell "Rok 1984"
Z nauczycielami miałam bardzo dobry kontakt. Miałam wspaniałą wychowawczynię, z którą dosyć często rozmawiam. Traktowano mnie normalnie, ani się nade mną nie litowano, ani nie robiono mi pod górę.
"Gdy się ucieka, ucieka się jak wilk. Nigdy po ścieżkach, którymi się kiedyś chodziło".
Zależy od nauczyciela. Byli tacy, którzy podchodzili normalnie, ale byli też tacy, którzy mieli duży problem. Najbardziej szanuję Panią, która widząc mnie pierwszy raz wprost powiedziała, że nigdy nie znała żadnej osoby niewidomej i jest przerażona tym, że ma mnie uczyć. Wyjaśniłam, opowiedziałam co i jak, i dogadywałyśmy się świetnie. Miałam też Panią, która nie odzywała się do mnie przez pół roku, przełamała się dopiero gdy sama poszłam jej oddać sprawdzian, bo skończyłam wcześniej niż reszta.
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.