Mam wątpliwośći, bo może ten wątek pasuje na "Integrację eltenowiczó", ale tematyka w domyśle przynajmniej moim, może być całkiem zabawna, więc spróbujmy z umieszczeniem go tutaj. Ja już dla ludzi byłam Miler, raz nawet na umowie o dzieło, Miller, Michler, a moja rodzicielka jakoś nawet stała się raz Miklaszewską. To nie jest szczególnie zabawne, zwłaszcza, gdy babka z fundacji, wystawiającej umowę biega jak kot z pęcherzem i dopytuje współpracowników, co zrobić, ale czasem takie pomyłki to źródła sporej radości. Raz np. pewna osoba na Teamtalku chciała zagadać do Paulinux: Ty, Paulino... Popłoch czy jak ci tam... Oj, nie zapomną tego ludzie chyba jeszcze długo. :) To teraz Wasza kolej. Jak Was, znajomych czy kogo tam przekręcają? Może jakieś ciekawe anekdotki?
Słodowski, Skłodkowski, Skłodowski. To przekręty angielskie. Jestem zaskoczony, że mam nawet jakieś powiązania z tą cudowną rodziną i jestem na tak wysokim poziomie.
Ja jestem ofiarą notorycznego przekręcania mojego nazwiska. Wszelkie dzienisiewicze, dzienisławicze, i dzienisiowicze są na porządku dziennym. A najśmieszniejsze było to, jak kiedyś nasz nauczyciel sprawdzający obecność w klasie pozamieniał sobie końcówki dwóch osób, będących obok na liście w dzienniku. czyli defacto mnie i kolegi. Wyszło na to, że ja nazywałem się Dzieniszewski, a kolega dostał moją końcówkę nazwiska. Muszę przyznać, że było to dość zabawne ;)
Hm, u mnie chyba najgorszym odlotem była "Julia Bartosiewicz", ale "Bartosik" jestem nazywana wręcz notorycznie, Bartoszewska chyba też się zdarzyło. No i Julia, Justyna, Judyta, Edyta, nawet Dorotka się trafiła. :)
Ale znam kilka osób o twoim imieniu, które na ogół są Julkami. -- (Julitka): Hm, u mnie chyba najgorszym odlotem była "Julia Bartosiewicz", ale "Bartosik" jestem nazywana wręcz notorycznie, Bartoszewska chyba też się zdarzyło. No i Julia, Justyna, Judyta, Edyta, nawet Dorotka się trafiła. :)
Tak, ja też czasem jestem. Ale nie nazywam się Julia. Takie imię mam, jakie mam, więc nie lubię, jak się je przekręca, nawet, jeżeli może chciałabym nazywać się Julia. :) -- (misiek): Ale znam kilka osób o twoim imieniu, które na ogół są Julkami. -- (Julitka): Hm, u mnie chyba najgorszym odlotem była "Julia Bartosiewicz", ale "Bartosik" jestem nazywana wręcz notorycznie, Bartoszewska chyba też się zdarzyło. No i Julia, Justyna, Judyta, Edyta, nawet Dorotka się trafiła. :)
Ja mam w miarę proste nazwisko, ale i tak jest przekręcane. Na jednym dyplomie mam napisane Denys, jeszcze gdzieś tam byłam Wenus, a w mojej szkole notorycznie mówiono na mnie Denis. albo Denisek,
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.