Jest taka pieśń maryjna "Mario, proszę spraw,eby życie mi nie było obojętne, żebym zawsze kochał, to co piękne."
Podasz jakiś odnośnik do źródła:
-- (lalar123):
No, było by to ciekawe. Ale było by nieźle. Jak w buddyźmie. Podobno chindusi tak żyją, ale czy to prawda, nie mam pojęcia. Podobno jakiś buddysta ajach brachm nagrywa porady na youtube.
--
-- (lalar123):
No, było by to ciekawe. Ale było by nieźle. Jak w buddyźmie. Podobno chindusi tak żyją, ale czy to prawda, nie mam pojęcia. Podobno jakiś buddysta ajach brachm nagrywa porady na youtube.
--
To dzisiaj.
24.04.2022 r. tata przewiuzł mnie na chulajnodze elektrycznej.
Dla tego ten dzień jest jedyny w swoim rodzaju.
24.04.2022 r. tata przewiuzł mnie na chulajnodze elektrycznej.
Dla tego ten dzień jest jedyny w swoim rodzaju.
1 likes
I dlatego właśnie zadałam ten ciekawy temat.
-- (Tygrysica):
A wiecie, że to bardzo trudne tak jeden dzień uznać za najpiękniejszy? Przecież tyle pięknych i dobrych rzeczy nas spotyka, dopóki żyjemy.
--
-- (Tygrysica):
A wiecie, że to bardzo trudne tak jeden dzień uznać za najpiękniejszy? Przecież tyle pięknych i dobrych rzeczy nas spotyka, dopóki żyjemy.
--
6 likes
Kochani, tak się odnosząc do tych rzekomych buddystów czy hinduistów, to niezależnie od tego, jak piękną mieliby religię, to tylko ludzie. To, czy jesteście szczęśliwi, czy nie, nie zależy od tego, do jakiej religii przynależycie, choć ona sama może być dla Was źródłem radości i szczęścia. :)
Co do najlepszego dnia w życiu, to nie potrafię takiego wybrać. Pamiętam raczej momenty, chwile, które uznaję za jedne z najpiękniejszych. Dużo też zależy od mojego nastawienia. Czasem ono wystarczy, żebym sobie pomyślała, tak, teraz jestem szczęśliwa albo faktycznie, życie jeśli nie cały czas, to czasem jednak jest piękne. :)
Co do najlepszego dnia w życiu, to nie potrafię takiego wybrać. Pamiętam raczej momenty, chwile, które uznaję za jedne z najpiękniejszych. Dużo też zależy od mojego nastawienia. Czasem ono wystarczy, żebym sobie pomyślała, tak, teraz jestem szczęśliwa albo faktycznie, życie jeśli nie cały czas, to czasem jednak jest piękne. :)
1 likes
Oczywiście, że zależy.
Czy byłabyś szczęśliwa, gdyby nagle zmuszono cię do przejścia na islam?
-- (Monia01):
Kochani, tak się odnosząc do tych rzekomych buddystów czy hinduistów, to niezależnie od tego, jak piękną mieliby religię, to tylko ludzie. To, czy jesteście szczęśliwi, czy nie, nie zależy od tego, do jakiej religii przynależycie, choć ona sama może być dla Was źródłem radości i szczęścia. :)
Co do najlepszego dnia w życiu, to nie potrafię takiego wybrać. Pamiętam raczej momenty, chwile, które uznaję za jedne z najpiękniejszych. Dużo też zależy od mojego nastawienia. Czasem ono wystarczy, żebym sobie pomyślała, tak, teraz jestem szczęśliwa albo faktycznie, życie jeśli nie cały czas, to czasem jednak jest piękne. :)
--
Czy byłabyś szczęśliwa, gdyby nagle zmuszono cię do przejścia na islam?
-- (Monia01):
Kochani, tak się odnosząc do tych rzekomych buddystów czy hinduistów, to niezależnie od tego, jak piękną mieliby religię, to tylko ludzie. To, czy jesteście szczęśliwi, czy nie, nie zależy od tego, do jakiej religii przynależycie, choć ona sama może być dla Was źródłem radości i szczęścia. :)
Co do najlepszego dnia w życiu, to nie potrafię takiego wybrać. Pamiętam raczej momenty, chwile, które uznaję za jedne z najpiękniejszych. Dużo też zależy od mojego nastawienia. Czasem ono wystarczy, żebym sobie pomyślała, tak, teraz jestem szczęśliwa albo faktycznie, życie jeśli nie cały czas, to czasem jednak jest piękne. :)
--
Ale zmuszanie do czegoś i szczęście nie leżą zbyt blisko siebie. Pisząc o przynależności, miałam na myśłi przynależność dobrowolną
Edited
1 likes
Napisałaś: "To, czy jesteście szczęśliwi, czy nie, nie zależy od tego, do jakiej religii przynależycie".
No jednak zależy, bo w przeciwnym razie nie byłoby ich aż tak wiele, a ludzie by nie zmieniali wiary. Oczywiście jest to jeden, ale nie jedyny czynnik determinujący szczęście. W końcu sami chrześcijanie powtarzają, żeby się nawracać, bo bóg jest źródłem wszelkiej radości czy jakoś tak. No wiesz, że niby jakieś historie o nawróceniu i o poprawieniu się jakości życia...
No jednak zależy, bo w przeciwnym razie nie byłoby ich aż tak wiele, a ludzie by nie zmieniali wiary. Oczywiście jest to jeden, ale nie jedyny czynnik determinujący szczęście. W końcu sami chrześcijanie powtarzają, żeby się nawracać, bo bóg jest źródłem wszelkiej radości czy jakoś tak. No wiesz, że niby jakieś historie o nawróceniu i o poprawieniu się jakości życia...
3 likes
24-12-1992
Pierwszy komputer, C64, jeden z powodów, dzięki którym wiem, co chcę robić w życiu i to robię. Drugim dniem byłaby pierwsza wizyta w studiu radiowym, ale... Nie pamiętam, kiedy to dokładnie było, więc z czystym sumieniem mogę podać tylko jedną datę. :)
Pierwszy komputer, C64, jeden z powodów, dzięki którym wiem, co chcę robić w życiu i to robię. Drugim dniem byłaby pierwsza wizyta w studiu radiowym, ale... Nie pamiętam, kiedy to dokładnie było, więc z czystym sumieniem mogę podać tylko jedną datę. :)
4 likes
Witajcie. Dopiero teraz ten wątek zauważyłam. i najbardziej wzruszającym był chrzest mojego męża. I był też w zupełnie niezwykłych okolicznościach, bo oboje byliśmy w szpitalu. Ja miałam jak zwykle problemy z nerkami, a mąż był po operacji. a że było i ryzyko zagrożenia życia, więc byliśmy szczęśliwi, że wszystko skończyło się dobrze. Tego dnia nigdy nie zapomnę.
19.07.2022. Wtedy spotkałam się z dwiema osobami, które znam od lat i które są dla mnie ważne.
2 likes
U mnie to 18.01.1998. Wtedy właśnie pojawiłem się na tym świecie. Kolejny to 27.10.2020, kiedy to zacząłem pracę w jakże szacownej firmie Altix, w której to pracuję do tej pory. Aby uniknąć off topu, jest to dla mnie jeden z najszczęśliwszych dni, bo praca jest stała i stabilna. 13.09.2023 - Dzień, w którym poprosiłem o rękę moją ukochaną. Następny, 29.07.2020. Wtedy to oficjalnie zacząłem wspólną drogę życiową z moją lubą, i trwa to do chwili obecnej - mam nadzieję, że już do końca. Jest wiele innych szczęśliwych dni jeno nie pamiętam dat. A to jak zakupiłem swój pierwszy mixer, a to jak dostały mi się w ręce fajne estradowe kolumny, a to jak miałem zagrać pierwszą imprezę na co prawda nie swoim wtedy sprzęcie, ale jednak było to super uczucie. A to jak ostatnio odkryłem ile mogę zrobić ze swoją siecią lokalną w mieszkaniu dzięki jednemu świetnemu rouuterowi od Microtik.
Myślę, że wiele było takich dni, w dzieciństwie czy młodości, jednak patrząc wstecz, z perspektywy czasu oceniam, że najpiękniejszym dniem był 1 marca roku 2016, około godziny 17 stej, kiedy to w moim życiu pojawił się pies przewodnik, Jager.
Edited
Trzy z takich dni, które wspominam najlepiej to:
17.01.2015, ponieważ wtedy odbyła się moja studniówka, mieliśmy świetne przedstawienie, a tańcząc poloneza czułam się tak, jakbym płynęła, bo miałam świetnego partnera. Jedyne, czym się wtedy stresowałam to polonez i tym, że miałam śpiewać solo piosenkę. Zabawa też była przednia, mimo że musiałam wychodzić z powodu głośnej muzyki.
Dwa kolejne dni to:
18.12.2015 i 10.01.2016:
Wtedy odbyły się jasełka w naszym internacie. Pierwszy raz wystawialiśmy je na wigilii internatowej, a ponieważ bardzo się ludziom spodobały, wystawialiśmy je też na ogólnoośrodkowym kolędowaniu. Kiedyś już opowiadałam o nich na Eltenie. Była to historia pewnej dziewczyny, jej życia z ojcem, odrzucenia przez rówieśników, wyjazdu, spotkania górali, nawiązania szczerych i dobrych relacji. Mimo, że przed przedstawieniem bardzo się stresowałam i miałam odegrać trudną dla mnie scenę, gdzie musiałam się przewrócić i słyszałam głosy, że tańce były za długie, to przedstawienie podobało się ludziom do tego stopnia, że wystawialiśmy je dwa razy przy pełnej i prawie pełnej sali. A pomysł na jasełka wyszedł ode mnie i mojej koleżanki i motyw przewodni też był mój, a inna koleżanka napisała nam scenariusz. Grałam w nich główną rolę. Pamiętam, że byłam oszołomiona pozytywnym przyjęciem tego dzieła. Nie spodziewałam się w ogóle, że to przedstawienie wywoła tak pozytywne reakcje.
17.01.2015, ponieważ wtedy odbyła się moja studniówka, mieliśmy świetne przedstawienie, a tańcząc poloneza czułam się tak, jakbym płynęła, bo miałam świetnego partnera. Jedyne, czym się wtedy stresowałam to polonez i tym, że miałam śpiewać solo piosenkę. Zabawa też była przednia, mimo że musiałam wychodzić z powodu głośnej muzyki.
Dwa kolejne dni to:
18.12.2015 i 10.01.2016:
Wtedy odbyły się jasełka w naszym internacie. Pierwszy raz wystawialiśmy je na wigilii internatowej, a ponieważ bardzo się ludziom spodobały, wystawialiśmy je też na ogólnoośrodkowym kolędowaniu. Kiedyś już opowiadałam o nich na Eltenie. Była to historia pewnej dziewczyny, jej życia z ojcem, odrzucenia przez rówieśników, wyjazdu, spotkania górali, nawiązania szczerych i dobrych relacji. Mimo, że przed przedstawieniem bardzo się stresowałam i miałam odegrać trudną dla mnie scenę, gdzie musiałam się przewrócić i słyszałam głosy, że tańce były za długie, to przedstawienie podobało się ludziom do tego stopnia, że wystawialiśmy je dwa razy przy pełnej i prawie pełnej sali. A pomysł na jasełka wyszedł ode mnie i mojej koleżanki i motyw przewodni też był mój, a inna koleżanka napisała nam scenariusz. Grałam w nich główną rolę. Pamiętam, że byłam oszołomiona pozytywnym przyjęciem tego dzieła. Nie spodziewałam się w ogóle, że to przedstawienie wywoła tak pozytywne reakcje.